<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762</id><updated>2012-01-29T00:16:06.468+01:00</updated><category term='future'/><category term='wzrusz'/><category term='wzrus'/><category term='Belle'/><category term='Kraków'/><category term='TV'/><category term='radio'/><category term='Londyn'/><category term='hermetyczne'/><category term='howto'/><category term='remont'/><category term='Islandia'/><category term='Dubaj'/><category term='Fun'/><category term='Foto'/><category term='women&apos;s world'/><category term='Corporation'/><category term='world is just awesome'/><category term='You Tube'/><category term='Trójka'/><category term='nauka'/><category term='programy'/><category term='kulinarnie'/><category term='Linux'/><category term='Oman'/><category term='kernel'/><category term='internet'/><category term='stado'/><category term='Kopenhaga'/><category term='Gdynia'/><category term='wakacje'/><category term='japonia'/><category term='bla-bla-bla'/><category term='astronomia'/><category term='Moto'/><category term='Gry'/><title type='text'>Wirtualna Piaskownica</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>110</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7185253465931065670</id><published>2012-01-29T00:16:00.000+01:00</published><updated>2012-01-29T00:16:06.477+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='world is just awesome'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='japonia'/><title type='text'>Bits and pieces.</title><content type='html'>Gdzies musze spisywac te urywki rzeczywistosci, bo inaczej pozapominam:&lt;br /&gt;- w Fanuc, japonskim przedsiebiorstwie produkujacym roboty przemyslowe, kobiety zajmujace sie parzeniem herbaty sa z wyksztalcenia dietetczkami, wszystkie maja wyzsze wyksztalcenie;&lt;br /&gt;- cesarz Hirohito zanim wstapil na tron odbyl podroz do Europy, w Paryzu pierwszy raz w zyciu widzial cala gazete - w Tokio, w palacu pozwalano mu czytac tylko wybrane fragmenty; jego ulubiona pamiatka z tej podrozy byl bilet na metro, ktory sam sobie kupil;&lt;br /&gt;- w Japonii organizacje terrorystyczne mialy (koniec lat 90 XX wieku) adres i telefon, ktore mozna bylo znalezc w ksiazce telefonicznej;&lt;br /&gt;- japonscy gangsterzy (jakuza) mają swoje święta, rocznice, patrona, a nawet wlasna gazetę, ktora donosi o plotkach, zareczynach, pogrzebach etc, swoich czlonkow;&lt;br /&gt;- plakaty w lesie samobójców u stop gory Fuji informuja: "Pomysl o rodzicach! Pomysl o tych, ktorych kochasz! Zanim skoczysz, powiadom policje"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wyczytane u Tiziano Terzani, 'W Azji'&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7185253465931065670?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7185253465931065670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7185253465931065670&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7185253465931065670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7185253465931065670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2012/01/bits-and-pieces.html' title='Bits and pieces.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8154573732563447873</id><published>2011-12-16T22:11:00.000+01:00</published><updated>2011-12-16T22:11:08.100+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>TGIF</title><content type='html'>Kiedy byłam mała dziwiłam się dlaczego moi rodzice dyskutują z przyjaciółmi na imprezach o polityce. Dlaczego skoro się nie widzieli kilka miesięcy, kłócą się o to kto ma racje w kwestii dekomunizacji, zamiast opowiadać sobie co się wydarzyło przez ten czas, bawić się razem.&lt;br /&gt;Teraz sam jestem dziadkiem. Pół ostatniej imprezy spędziłam na dyskusji o wieku emerytalnym służb mundurowych. Okazało się, że mamy z moim przyjacielem ze studiów zupełnie odmienne zdanie na ten temat. Dlaczego więc dyskutujemy na temat różnic zamiast po prostu pić wódkę? Albo chociaż wspominać jak piliśmy wódkę na studiach?&lt;br /&gt;Niepostrzeżenie, powoli, krok po kroku, staje się dorosła, sama sobie przypominam moich rodziców. Nie wiem jak to się stało, ale mam w domu mnóstwo wytrawnego czerwonego wina. Jak, to, jeszcze chwilę temu nie znosiłam czerwonego wytrawnego wina!? Coraz częściej działam tak, jakbym wiedziała lepiej, skąd mi to się wzięło? Wczoraj stałam w korku i (TAK, naprawdę tak pomyślałam) doszłam do wniosku, że jak miałam lat 16 i okres buntu, burzy i naporu, to moi rodzice mieli RACJĘ. Brrr!!!&lt;br /&gt;Kiedy nagle okazuje się, że doktorat mojej mamy i cała jej wiedza na temat historii i systemów politycznych bardzo mi się przydaje w rozważaniach okołopracowych; dyskusja na temat demokracji i leseferyzmu okazała się być bardzo apropos codziennego życia korporacji.&lt;br /&gt;Odpuszczam coraz bardziej, wybaczam, coraz więcej rzeczy jest mi obojętne, mam kręgosłup moralny, stroję się do okazji, bez problemu ubieram polar i adidasy idąc do pracy, jestem autentycznie wdzięczna, a potem znowu robię coś, co sprawia że czuję się na lat szesnaście. I niech już tak zostanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8154573732563447873?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8154573732563447873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8154573732563447873&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8154573732563447873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8154573732563447873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/12/tgif.html' title='TGIF'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2613644418918643404</id><published>2011-10-01T12:51:00.004+02:00</published><updated>2011-10-01T12:53:00.404+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Bo zawsze może być lepiej. :)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--ftcgiS75wA/TobwGD1CL2I/AAAAAAAASaI/HMaFYRKAhTA/s1600/IMG_0155_small.jpg" imageanchor="1" style=""&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/--ftcgiS75wA/TobwGD1CL2I/AAAAAAAASaI/HMaFYRKAhTA/s1600/IMG_0155_small.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przed wyjazdem na urlop porządkuję papiery, robię na dysku miejsce na nowe zdjęcia. &lt;br /&gt;Znajduję takie perełki i po raz kolejny mam ochotę znaleźć jakieś bóstwó, któremu mogłabym podziękować za naszą trudną (bo kilometry), fantastyczną (bo ludzie), absurdalną (bo TAK!) bifurkację. Ale to chyba po prostu my sami. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2613644418918643404?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2613644418918643404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2613644418918643404&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2613644418918643404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2613644418918643404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/10/bo-zawsze-moze-byc-lepiej.html' title='Bo zawsze może być lepiej. :)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--ftcgiS75wA/TobwGD1CL2I/AAAAAAAASaI/HMaFYRKAhTA/s72-c/IMG_0155_small.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6633227854125444128</id><published>2011-09-11T13:42:00.001+02:00</published><updated>2011-09-11T13:42:54.169+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Reykjavik story. The last part.</title><content type='html'>Notatki z Islandii znalezione po kilku miesiącach. A ponieważ powinnam teraz robić mnóstwo innych rzeczy, więc. :)&lt;br /&gt;Raz usłyszałam jak ktoś trąbi. Ponieważ było to pod koniec wyjazdu - byłam przyzwyczajona do tutejszego spokoju i luzu - przestraszyłam się - coś musiało się stać! Okazało się, że rower przypięty do latarni przewrócił się i jego koło wystawało na ulicę uniemożliwiając przejazd aut. &lt;br /&gt;Koreańczycy nauczyli mnie robić bisukaru - koreańską ryżankę, którą jedzą wszystkie grzeczne koreańskie dzieci. Bardzo mi smakowało (jak wszystko z mlekiem, no może z wyjątkiem Malibu :P). &lt;br /&gt;Kanadyjka w ramach wolontariatu (cytuje by nie zepsuć tłumaczeniem) 'donates her hair'. &lt;br /&gt;W przedszkolach byli panowie przedszkolanki. Czy istnieje sensowną nazwa mężczyzny, który zajmuje się dziećmi w przedszkolu? Przedszkolanek?&lt;br /&gt;W centrum handlowym znane marki sąsiadują z ciuchlandami. Te ostatnie są tu wielce popularne - przy islandzkich cenach nie dziwota. &lt;br /&gt;Na basenie widziałam pana z nogą w gipsie. Specjalny pokrowiec i zupełnie nie przeszkadzała mu ona w pływaniu. &lt;br /&gt;Opowieść naszego przewodnika podczas wyprawy na Snaeflesness: over there used to live a fox hunter. Authorities paid him for every fox he shot. So he was very thorough at his work. He went hunting and he tried to kill whole family he killed fox mother, fox father and fox children. &lt;br /&gt;Za to podczas przebieżki wokół półogra Bardura ten sam przewodnik ostrzegał nas 'Don't look him in the eye. Or you'll die INSTANTLY. '&lt;br /&gt;Eurowizja na Islandii to sprawa wagi państwowej. Podczas finałów życie zamiera, widzowie zgromadzeni w pubach żywiołowością reakcji przenikają kibiców. &lt;br /&gt;Widziałam Parlament, siedzibę premiera, prezydenta, bank centralny, lotnisko, centra handlowe. Nigdzie żadnych ochroniarzy, strażników, mundurowych, wojskowych (btw, Islandia nie ma sił zbrojnych). Jakie więc było moje zdziwienie, gdy podczas spaceru natknęłam się na budynek otoczony zaporami przeciwczołgowymi, strzeżony przez uzbrojonego strażnika, kraty w oknach i strażnik nie pozwolił mi na zrobienie zdjęć. Zanim przeczytałam tabliczkę nad drzwiami było dla mnie jasne, że mam do czynienia z ambasadą Stanów. &lt;br /&gt;Przewodniczka zorganizowanej wycieczki po Reykjaviku niosła ze sobą drabinę. Gdy chciała coś powiedzieć całej grupie rozstaw Ala owo narzędzie pracy i przemawiała z wysokości. &lt;br /&gt;Wracając z imprezy usiadłam na murku, żeby skończyć pisać smsa. Jacyś zupełnie obcy ludzie mnie zagadnęli 'Is everything ok?'. Liczę, że to dowód wszechobecnej życzliwości, a nie mojego wyglądu. :)&lt;br /&gt;Kawalkada policjantów na motorach. Każdy motor cywilny, każdy inny, panowie (a może panie też?) po prostu mieli na sobie żarówiaste kamizelki z napisem Policja na plecach. &lt;br /&gt;Ultimate fuel - hydrogen gas station znalazłam na przedmieściach Reykjaviku. &lt;br /&gt;Niewiele dalej były dwa nowiusieńkie i nieczynne centra handlowe. Jak przyeszedł kryzys i bankructwo najemcy się wycofali. &lt;br /&gt;Horse rental. Brzmi absurdalnie (ale nie tak, jak 'konie na godziny'. :)&lt;br /&gt;Japończycy zachwalali wołowinę z Kobe. Kobegiu o niej mówią. &lt;br /&gt;Rano (tak nieomal do południa) po Reykjaviku chodzą tylko turyści. &lt;br /&gt;Fajnie się prezentował krawaciarz jadący na rowerze. Nie dość, że był w samym gajerze, gdy temperatura nie przekraczała 5 stopni, to nic sobie robił z wiatru, który malowniczo powiewał jego krawatem. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6633227854125444128?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6633227854125444128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6633227854125444128&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6633227854125444128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6633227854125444128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/09/reykjavik-story-last-part.html' title='Reykjavik story. The last part.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6157119156598486410</id><published>2011-09-04T19:22:00.004+02:00</published><updated>2011-09-04T19:31:08.545+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wzrusz'/><title type='text'>Bo pewne rzeczy po prostu są proste.</title><content type='html'>Czyli dopadł mnie stres, ludziowstręt i krytycyzm ponad wszelką miarę. I tak się wożę z całą masą przemyśleń, wkurzeń, niezadowolenia przede wszystkim z siebie. Na parapecie koło łóżka postawiłam pocztówkę z Islandii z napisem 'to soak your head in water'. Więc w poczuciu, że trzeba przetrwać, przespać, przeczekać trzeba mi chodzę na basen, zanurzam głowę, pozwalam na chwilę niemyślenia. W pozostałych chwilach wałkuję we łbie mnóstwo różnych co, po co, dlaczego i skąd. Wałkowanie na wszystkie strony nie pomaga. Ulga przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, z najmniej spodziewanej strony - budzę się z krzykiem z koszmaru sennego i wtem - eureka! Już wiem co mi dolega, co powoduje zaciskanie szczęk, napinanie mięśni i nieustającą chęć wyprasowania sobie mózgu żelazkiem.&lt;br /&gt;Przeżywszy w wyobraźni najgorszy z możliwych scenariuszy, nagle okazuje się, że cała sprawa ma pozytywy, niepowodzenie planu A daje szansę planom od B do Z i dlaczego się w sumie bezsensownie upieram, że wszystko musi być dokładnie tak, jak zaplanowałam, pod dyktando, linijkę, według algorytmu, gdzie z każdego kwadracika schematu odchodzi tylko strzałeczka z opcją TAK. &lt;br /&gt;Powtarzam sobie jak mantrę, że niepotrzebnie się przejmuję, wypieram z głowy kolejne złe scenariusze, przecież wiadomo, że się nię sprawdzą, nigdy się jeszcze &lt;br /&gt;nie sprawdziły. Planuję urlop, na który wcale nie mam ochoty, choć to przecież spełnienie marzenia. Nagle mam myśli, że chciałabym w górach, ale ja przecież nie &lt;br /&gt;lubię gór i pieszych wędrówek. Potrzebuję przestrzeni. Jeszcze ten planowany niechciany urlop się nie zaczął, a myśli wybiegają w 2012 i kolejne wyjazdy. Pierwszy raz w życiu nie umiem podjąć decyzji. Piętnaście lat temu na samą myśl, że mogłabym zobaczyć Big Apple eksplodowałabym z radości, więc dlaczego teraz pomysl jechania tam z najfajniejszymi ludźmi jakich znam uwiera niczym piasek w bucie, intuicja wrzeszczy, szkoda tylko, że to pusty wrzask, bez konkretnego przekazu. Wszem i wobec mówię, że nie jadę, a ukradkiem, jak nikt nie widzi sprawdzam cenę biletów. Próbuję znaleźć dużo przeciw, a jednocześnie wiem, że chcę tam być; planuję alternatywne wyjazdy, takie bardzo szalone z widokiem na Himalaje (o co chodzi z tymi górami?!), składam obietnice, że teraz to już na pewno się wezmę za siebie żeby mieć kondycję i wejść na Kilimandżaro; ale rzeczywistość skrzeczy, przecież dobrze wiem, że chcę książki, herbaty i tego, by nie musieć podejmować żadnych decyzji, przez chwilę nie być odpowiedzialną, zorganizowaną i przezorną, niech ktoś za mnie zdecyduje, zrobi, chcę na gotowe. &lt;br /&gt;A prostota tkwi w recepcie na ludziowstręt. Jak zwykle gdy w grę wchodzą proste jak drut rozwiązania nie obyło się bez Luni i hołubienia naszego skilla polegającego na znajdowaniu nasłonecznionych, ciepłych miejsc gdzie dają zimne piwo, w czym osiągnęłyśmy prawdziwe mistrzostwo. Usłyszałam kilka słów prawdy, powiedziałam parę niefajnych rzeczy na głos, a gdy Intercity przez Kutno zniknął za zakrętem wiedziałam, że moją mizantropię mogę odłożyć na półkę. Mam najfantastyczniejszych przyjaciół na świecie i nie powinnam była nigdy w nich wątpić.&lt;br /&gt;A reszta też się ułoży. W takim towarzystwie nie ma specjalnie wyjścia. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6157119156598486410?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6157119156598486410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6157119156598486410&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6157119156598486410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6157119156598486410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/09/bo-pewne-rzeczy-po-prostu-sa-proste.html' title='Bo pewne rzeczy po prostu są proste.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3275295214828192550</id><published>2011-06-10T03:23:00.000+02:00</published><updated>2011-06-10T03:23:16.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Reykjavik story continued. (napisane 24 maja)</title><content type='html'>Algierscy piraci. Dopłynęli do Islandii parę wieków temu, wybili trochę ludności, a resztę wzięli do niewoli. Od tamtego czasu w Islandii obowiązywało prawo, wg którego można bezkarnie zabić muzułmanina.&lt;br /&gt;'On 16th of July 1627, 300 Algerian pirates attacked Vestmannaeyjar. The pirates spent three nights there. They captured people, tied them on their hands and feet, killed the ones who fought back and went after the people who had fled to the mountains. They captured 234 people and brought them to Algeria, they killed 36 people but 200 people were able to hide. This was a very tragic event in the history Vestmannaeyjar and of course also for all Iceland. Later other pirates attacked other places in Iceland.'&lt;br /&gt;Cytat za: http://waterfire.fas.is/Iceland/Sagaislands.php&lt;br /&gt;Na przemieściach Reykjaviku są blokowiska. Niebrzydkie (jak na blokowiska), ale o bardzo polskim wyglądzie.&lt;br /&gt;Podczas piwa z naszym przewodnikiem każdy opowiadał trochę o sobie. Japończyk opowiadał co robił w trakcie ostatniego trzęsienia ziemi. Szło to mniej więcej tak: byłem na uczelni w trakcie laboratorium. W jednej ręce trzymam jeżowca, a w drugiej fiolkę z kwasem. I wtem zatrzęsła się ziemia. Wybiegłem z budynku, udałem się do miejsca zbiórki, a potem do rana wracałem na piechotę do domu. Podobno jeżowiec przeżył.&lt;br /&gt;Kierowca-przewodnik zademonstrował nam też, że: można poprosić na stacji benzynowej o pożyczenie słuchawki telefonu stacjonarnego i normalnie pogadać, przy wjeżdżaniu w chmurę pyłu wulkanicznego zatrzymał machając samochód nadjeżdżający z naprzeciwka, zapytał jak jest dalej, dostał od tamtych ludzi aparat ze zdjęciami (jakaś wypasiona lustrzanka tak btw), wziął ten aparat, wsiadł do naszego busiku, pokazał nam zdjęcia i dopiero oddał. Wszystko na środku drogi. Za nami utworzył się kilkusamochodowy korek, ale mimo że cała operacja trwała kilka minut nikt nie zatrąbił!&lt;br /&gt;Koreanka, której intonacji będzie mi na pewno brakować jak stąd wyjadę,&lt;br /&gt;inaczej rozmawia z rodzicami, a inaczej z nami, bo starszym należy się szacunek. Owszem wszyscy to robimy w jakimś stopniu, ale trzeba ją usłyszeć by docenić różnicę. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3275295214828192550?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3275295214828192550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3275295214828192550&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3275295214828192550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3275295214828192550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/reykjavik-story-continued-napisane-24.html' title='Reykjavik story continued. (napisane 24 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1316542963549378325</id><published>2011-06-10T03:22:00.000+02:00</published><updated>2011-06-10T03:22:16.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Reykjavik, początek drugiego tygodnia (napisane 24 maja)</title><content type='html'>Garść notatek z telefonu. Jeśli się będę powtarzać to trudno. :)&lt;br /&gt;Mam nową teorię, że o kraju w dużej mierze świadczy to, jak wygląda sklep typu "wszystko za złotówkę". W tutejszym mogłabym mieszkać i w ogóle. Rzeczy są ładne, tanie, niebanalne, nieprzekombinowane, o nienagannym designie. I wołają do mnie mamo. Wkurzają mnie te ograniczenia na bagaż. :)&lt;br /&gt;Polacy są widoczni. W przedkolu na 12 dzieci 3 było z Polski. Wszyscy pracownicy Biedronki-Bonusa są z Polski. (Na pewno wszystkie kasjerki, bo przyuważyłam jak ze sobą rozmawiały).&lt;br /&gt;Islandzkie dzieci to osobny rozdział - są grzeczne i nadspodziewanie ciche. A mam trochę pola do obserwacji, bo odwiedzam przedszkola, chodzę na basen, z którego korzystają szkoły i przedszkola. Trzy razy byłam świadkiem jak bachor darł ryja i za każdym razem okazywało się to być polskie dziecko. I nie mam na myśli niemowlaków (bo jak poznać w jakim języku się drą?), ale cztero, pięciolatki, które chodzą i mówią. Wychodzi na to, że jak mieć dziecko to tylko z Islandczykiem, na Islandii. :D&lt;br /&gt;Zmieniając temat, poznałam mnóstwo gier i zabaw. Mogę Was po powrocie nauczyć koreańskiej zabawy "bunny, bunny". Drinking game będzie z tego przedni. ;)&lt;br /&gt;Niepełnosprawni - są traktowani jak wszyscy inni i nikt im nie pomaga. Na basenie widziałam dziewczynkę na wózku. Bardzo powoli, ale radziła sobie sama - z wózkiem, ręcznikiem, myciem, wejściem do basenu. I mimo tego, że tu na basenach aż roi się od staffu, który uważnie sprawdza, czy każdy zdejmuje kostium i dokładnie się myje, nikt tej dzieczynce nie pomagał ani nie ułatwiał.&lt;br /&gt;Islandczycy w ogromnym stopniu polegają na wolontariacie. Recepcjonistka w Vik - małej wiosce na południu, gdzie zastał nas wybuch wulkanu, była Amerykanką, która pracowała tam za wikt i opierunek. Wolontaiursze hodują warzywa szklarniowe, pomagają przy porodach owiec (co pewnie się jakoś nazywa). I cała masa tych wolontariuszy, choć jest z rożnych miejsc ma ciężką obsesję na punkcie Islandii. :)&lt;br /&gt;Z Islandzkiego rozumiem tylko wyrazy podobne do niemieckich, czy angielskich, ale i tak w pierwszej minucie rozpoznałam o co chodzi, gdy radio w samochodzie wyszukało islandzkie Radio Maryja. :)&lt;br /&gt;Tubylcy, z którymi miałam styczność są absolutnie niepoprawni politycznie ale zarazem przyjaźni i pogodni. I niebywale wyluzowani, o czym już pisałam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1316542963549378325?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1316542963549378325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1316542963549378325&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1316542963549378325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1316542963549378325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/reykjavik-poczatek-drugiego-tygodnia.html' title='Reykjavik, początek drugiego tygodnia (napisane 24 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6703571392355778013</id><published>2011-06-10T03:20:00.001+02:00</published><updated>2011-06-10T03:20:22.008+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Będąc wolontariuszem na Islandii. (napisane 19 maja)</title><content type='html'>Wolontariat kojarzył mi się z pomaganiem tym, którzy tej pomocy potrzebują. Tutaj patrzą na to zupełnie inaczej. Wolontariat to okazja do zrobienia czegoś na co nie ma pieniędzy, albo ludzi chętnych do pracy. Wolontariusze w Islandii malują płoty, murki, sprzątają po zimie tereny zielone, sadzą kwiatki, organizują teatrzyk dla dzieci, pomagają tutejszej organizacji przyjmującej wolontariuszy w jej codziennym funkcjonowaniu.&lt;br /&gt;Worldwide Friends, którzy nas tu goszczą to podobno fenomen na skalę świata. Przyjmują rocznie ok 1,5 tysiąca wolontariuszy, kilkuset tutejszych wysyła za morze. :)&lt;br /&gt;Nie są to może bezwzględnie duże liczby, ale mówimy o trzystutysięcznej wyspie na środku Atlantyku.&lt;br /&gt;Oprócz Koreańczyków spotkałam już: Kanadyjczyków, Amerykanów, Włochów, Francuzów, Niemców, Belgów, Holendra, Łotyszkę, Izraelczyków, Japończyków, Hongkonżkę. Nie wiem na jakiej podstawie, ale to nie są te nacje, których się tu spodziewałam. No i z Polski jestem tylko ja jedna. (Choć w samej Islandii Polacy stanowią zauważalną mniejszość).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6703571392355778013?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6703571392355778013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6703571392355778013&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6703571392355778013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6703571392355778013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/bedac-wolontariuszem-na-islandii.html' title='Będąc wolontariuszem na Islandii. (napisane 19 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8503053332803511945</id><published>2011-06-10T03:19:00.002+02:00</published><updated>2011-06-10T03:19:34.199+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Reykjavik. Drugi dzień. (napisane 17 maja)</title><content type='html'>Tutejsza biblioteka publiczna to jeden z większych budynków w centrum. Ma 5 pięter. Zanim doszłam do tej biblioteki (mieści się tam muzeum fotografii) pogoda się zmieniła z pięknego słońca najpierw w deszcz, a potem deszcz ze śniegiem. Miałam do przejścia może 700 metrów.&lt;br /&gt;Poznana wczoraj dziewczyna z Florydy pewnie się cieszy, bo mówiła, że lubi zimno i na potwierdzenie tego latała cały czas w szortach z gołymi nogami.&lt;br /&gt;Płacenie kartą maestro nie wymaga tu nawet podpisu. Sprzedawca przeciąga kartę przez kasę, drukuje sobie świstek i już. Sprawdziłam w trzech miejscach.&lt;br /&gt;Nie mają tu ogólnoświatowych marek. Żadnej algidy, danona, martensów, fruit of the looma, czy levisów. Może w jakimś centrum handlowym poza centrum są, ale w centrum miasta tylko marki lokalne. (I tak, wiem cześć koncernów ma rożne nazwy marek, w poszczególnych krajach, ale logo by ich zdradziło). Jedynie piwo mają oprócz swojego duńskie i brytyjskie).&lt;br /&gt;Tubylcy noszą się ekscentrycznie, prawie każdy ma tatuaz. Albo kolczyki, takie poza uchem.&lt;br /&gt;Znalazłam parlament. Już wiem czemu go wcześniej nie zauważyłam taki niepozorny. A do tego ma ogródek! Taki tyci, ale bardzo sympatyczny i ogólnodostępny.&lt;br /&gt;Monstertruck'i nazywają się tutaj Arctic trucks i są niewiarygodnie wielkie.&lt;br /&gt;Dowiedziałam się dziś ile naprawdę jest stopni. W sensie na termometrze, a nie w prognozie. +7 w słońcu.&lt;br /&gt;Nie ma bilboardow, ani ulotek. Nawet w najbardziej turystycznym centrum jedyna formą zanęcania turystów do wydania pieniędzy stanowią szyldy.&lt;br /&gt;Miejscami nie ma tu chodników. Idzie się wtedy po jezdni lub trawniku. Nawet jeśli to centrum miasta.&lt;br /&gt;Szatnia to po prostu wieszak przy wejściu. Nawet w dużych wielopiętrowych instytucjach. I nie ma mowy o numerkach, czy szatniarzu. Za to w każdym z tych miejsc są wózki dla niepełnosprawnych i dzieci.&lt;br /&gt;Przykład ubioru mijanej na ulicy dziewczyny: elegancki płaszcz, legginsy z 3 paskami, buty trekkingowe, do tego szal w paseczki.&lt;br /&gt;Tradycyjny kobiecy strój jezdziecki z XVIII wieku ma coś a la kominiarkę.&lt;br /&gt;Na starych zdjęciach w tutejszym Muzeum Narodowym po pierwsze nie ma w ogóle grubych ludzi - to pewnie sprawka klimatu. Po drugie - nawet najstarsze zdjęcia są precyzyjnie opisane - kto na nich jest i w jakich latach żył. Chyba nie ściemniają, że tu każdy ma swoje drzewo genalogiczne doprowadzone do pierwszych osadników.&lt;br /&gt;Mnóstwo rzeźb. Jeśli jest gdzieś kawałek przestrzeni, wigoru można upiększyć to stawiana jest tam rzeźba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8503053332803511945?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8503053332803511945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8503053332803511945&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8503053332803511945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8503053332803511945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/reykjavik-drugi-dzien-napisane-17-maja.html' title='Reykjavik. Drugi dzień. (napisane 17 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7881194771387777042</id><published>2011-06-10T03:17:00.000+02:00</published><updated>2011-06-10T03:17:25.416+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Reykjavik. Dzień pierwszy. (napisane 16 maja)</title><content type='html'>Localsi naprawdę chodzą w tych tradycyjnych swetrach. Chyba sobie taki kupię. :)&lt;br /&gt;Kraj jest... Easygoing? Kompletnie wyluzowany, z dystansem, bezpretensjonalny. Wszyscy mówią po angielsku.&lt;br /&gt;Byłam dziś pod parlamentem, ale nawet tego nie zauważyłam! W przewodniku dopiero doczytalam. Ot zwykły budynek w tutejszym downtown.&lt;br /&gt;Mieszkam w komunie z przedziwnymi ludźmi. Pokój dzielę np z poszukującą sensu życia Koreanką.&lt;br /&gt;Koreańczycy to zresztą ogromne zaskoczenie wyjazdu. Jest ich tu mnóstwo, podobno na niektórych workcampach stanowią połowę uczestników. W kuchni, łazience, czy po szufladach w pokojach pałęta się mnóstwo niewiadomoczego z napisami w krzaczkach. Co pcha tych ludzi, że masowo zostają wolontariuszami na tej zimnej wyspie? Mam dwa tygodnie, może się dowiem. Póki co Dżin-Dżin zidentyfikowała mi zawartość jednej z szuflad. Koreańskie rozgrzewające plastry do ciała. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7881194771387777042?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7881194771387777042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7881194771387777042&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7881194771387777042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7881194771387777042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/reykjavik-dzien-pierwszy-napisane-16.html' title='Reykjavik. Dzień pierwszy. (napisane 16 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6042582800341889061</id><published>2011-06-10T03:15:00.001+02:00</published><updated>2011-06-10T03:18:05.320+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Termofil na kole podbiegunowym. :) (napisane 20 maja)</title><content type='html'>Jest zimno. Z dnia na dzień coraz zimniej i wietrzniej. Brrr! Ale mimo to termofilom nie jest tu źle. Mimo że na dworze dziś jest 3-4 stopnie w każdym pomieszczeniu jest miłe 25 stopni. Jak się leży w termalnym basenie, to nie przeszkadza nawet to, że basen jest odkryty. :)&lt;br /&gt;Oczywiście nie dorównujemy rodowitym Islandczykom, którzy wyleźli z basenu na ów mróz (i wiatr!) i tylko w mokrych kąpielówkach przez pól godziny grali w kosza. Brrr!&lt;br /&gt;Poza tym ekstremum miejscowi ubierają się adekwatnie do temperatury. Czyli ciepło i praktycznie. Umieją też zadbać o proste rzeczy, które ułatwiają egzystencję w tutejszym klimacie: prawdziwie wiatrochronne wiaty autobusowe, okna uchylne od dołu (odwrotnie niż u nas), ogromne kaloryfery, swetry, swetry, swetry i odzież typu outdoor o niespotykanej gdzie indziej grubości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6042582800341889061?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6042582800341889061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6042582800341889061&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6042582800341889061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6042582800341889061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/termofil-na-kole-podbiegunowym.html' title='Termofil na kole podbiegunowym. :) (napisane 20 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4460464313626616202</id><published>2011-06-10T03:13:00.008+02:00</published><updated>2011-06-10T03:20:59.680+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>O zajęciach Islandczyków. (napisane 19 maja)</title><content type='html'>Islandczycy nie mają problemów z czytelnictwem. W centrum handlowym były 3 empiki. Biblioteki są duże i widoczne, podobnie księgarnie i antykwariaty.&lt;br /&gt;W muzem w jednej z sal pani kustosz była tak zajęta lekturą (czytała ostatnie strony wielkiej książki), że pewnie bym mogła wynieść całą kolekcję. :) Pani, gdy skończyła czytać poszła do szafki i wyciągnęła kolejne tomiszcze. :)&lt;br /&gt;Kawiarnioksiegarnia czy biblioteka jest tu popularniejsza niż po prostu księgarnia.&lt;br /&gt;Wczorajszy wieczór spędziliśmy w fantastycznym miejscu - z zewnątrz wyglada jak sklep z grami planszowymi. Ale za regałami pełnymi gier i puzzli kryją się 4 sale ze stołami, gdzie można sobie grać i układać do woli. Jest woda i herbata. Wszystko za darmo i czynne do północy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4460464313626616202?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4460464313626616202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4460464313626616202&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4460464313626616202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4460464313626616202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/o-zajeciach-islandczykow.html' title='O zajęciach Islandczyków. (napisane 19 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1313945783735961884</id><published>2011-06-10T03:13:00.007+02:00</published><updated>2011-06-10T03:16:19.275+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kopenhaga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Takie różne z Kopenhagi (napisane 16 maja)</title><content type='html'>Ostatni wyjazd, czyli Hongkong wysoko postawił poprzeczkę jeśli chodzi o warunki sanitarne. Za to Kopenhaga pokazała,że można być termofilem w niesprzyjającym klimacie. Tamtejsze toalety publiczne są ogrzewane. W maju.&lt;br /&gt;Ogród botaniczny tak samo mi się podobał jak 10 lat temu. No i ten zapach kwiatów. Uderza do głowy.&lt;br /&gt;Rowery i ludzie nimi jeżdżący - da się, wystarczy tylko chcieć. I można. W garsonce, garniturze, mini, z saksofonem i laptopem.&lt;br /&gt;Rower można też przewieźć metrem. I to zarówno ten do jazdy jak i treningowy (mam zdjęcie na dowód). Nawet taksówki mają bagażniki rowerowe. W czasie burzy przydatne. :)&lt;br /&gt;No i Glyptoteka. Nie jestem muzealnym typem, ale tam mogłabym zamieszkać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1313945783735961884?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1313945783735961884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1313945783735961884&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1313945783735961884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1313945783735961884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/takie-rozne-z-kopenhagi.html' title='Takie różne z Kopenhagi (napisane 16 maja)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2223653371120834890</id><published>2011-06-10T03:12:00.000+02:00</published><updated>2011-06-10T03:12:08.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Islandia'/><title type='text'>Wróciłam z Islandii</title><content type='html'>Ponad dwa tygodnie jakie spędziłam w Reykjaviku wydają mi się snem; filmem, którego ostatnia kopia zaginęła, więc pozostały tylko wspomnienia.&lt;br /&gt;Właściwie nie wiem jak to się stało, że z moim upodobaniem do ciepłego klimatu i dużych miast wylądowałam nieopodal koła podbiegunowego, w maleńkiej islandzkiej społeczności. Ale nie żałuję.&lt;br /&gt;Doświadczyłam czegoś wyjątkowego. Poznałam ludzi z całego świata. Fajnie było, gdy szliśmy gdzieś grupą i ktoś nas pytał "Where are you from?". Bo jak odpowiedzieć na to pytanie skoro wszyscy mieszkamy chwilowo na Islandii, a jesteśmy z: (wdech) Korei, Japonii, Austrii, Niemiec, Polski, Izraela, Meksyku, Kanady, Stanów, Reunion Island? A wymieniam tylko narodowości z mojego workcampu. &lt;br /&gt;Przez dwa tygodnie ani razu nie nastawiłam budzika. Gdybym zaspała, ktoś by mnie obudził. Ani razu się nie spieszyłam. Mimo tego, że mieliśmy pracę do wykonania mogliśmy się nią zająć w "Icelandic time" - czyli pół godziny nie robi różnicy. A jeśli masz nie zdążyć na umówione spotkanie - po prostu dzwonisz i mówisz, że będziesz później i nikt nie robi z tego problemu.&lt;br /&gt;Miałam czas na rozmowy ze sprzedawcami, uśmiechanie się do ludzi, chodzenie na basen, wylegiwanie się w gorących źródłach, spacery z widokiem na fiordy, granie w karty i koreańskie zabawy dla dzieci, śpiewanie na zmianę koreańskiej piosenki o kijance i Friday (the worst song ever).&lt;br /&gt;Bo Islandia to świetne miejsce by wyluzować, nadać rzeczom właściwe proporcje i zwyczajnie cieszyć się życiem. Bo tubylcy mimo kryzysu i niesprzyjąjącej aury prezentują taki optymizm i luz, że nie sposób się tym podejściem nie zarazić. Bo jak zablokowaliśmy Ringroad (główna droga okalająca całą wyspę) na prawie 10 minut - nasz kierowca zatrzymał samochód z naprzeciwka, pogadał z tamtym kierowcą o wybuchu wulkanu, obejrzał zdjęcia, a potem jeszcze przyniósł do naszego busika aparat i pozwolił i nam je pooglądać - to mimo iż za nami utworzył się korek - nikt! ale to nikt nie zatrąbił. Bo nie widać frustracji i nieufności, a początkowy szok spowodowany strojami i zachowaniem tubylców, po kilku dniach zamienia się w zachwyt i chęć naśladowania. Bo dzień polarny wywołuje niesamowite uczucie euforii i zapał.&lt;br /&gt;Zdjęcia pokazujące islandzkie podejście do pracy i czasu.&lt;br /&gt;Godziny otwarcia: &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NX1X03Ny3fU/TfFuUYl_pII/AAAAAAAAQyw/HFiz7zAJAnU/s1600/IMG_1531.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-NX1X03Ny3fU/TfFuUYl_pII/AAAAAAAAQyw/HFiz7zAJAnU/s1600/IMG_1531.jpg" width="800"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;i uwagi ich dotyczące:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TbYTv5vv3vU/TfFuZLTY5jI/AAAAAAAAQy0/g5zamhLyh14/s1600/IMG_1530.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-TbYTv5vv3vU/TfFuZLTY5jI/AAAAAAAAQy0/g5zamhLyh14/s1600/IMG_1530.jpg" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kafejka przy głównej ulicy Reykjaviku:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-D5g3iM3QE38/TfFul5JvbzI/AAAAAAAAQy4/cgkEmbd1Zeg/s1600/DSC_2309.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-D5g3iM3QE38/TfFul5JvbzI/AAAAAAAAQy4/cgkEmbd1Zeg/s1600/DSC_2309.JPG" width="800" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;P.S. Dla tych, którzy nie czytali notek na FB wrzucam i tu moje zapiski "na gorąco z Islandii".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2223653371120834890?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2223653371120834890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2223653371120834890&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2223653371120834890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2223653371120834890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2011/06/wrociam-z-islandii.html' title='Wróciłam z Islandii'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NX1X03Ny3fU/TfFuUYl_pII/AAAAAAAAQyw/HFiz7zAJAnU/s72-c/IMG_1531.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3047119668913812291</id><published>2010-09-01T23:35:00.000+02:00</published><updated>2010-09-01T23:35:48.590+02:00</updated><title type='text'>Sterem, żeglarzem, okrętem.</title><content type='html'>To był bardzo szalony sierpień. &lt;br /&gt;Ot tak napisałam maila do upatrzonego jachtklubu - że chcę być członkiem i chcę się szkolić. Odpowiedź przyszła następnego dnia, godzinę później byłam zapisana, w ciągu paru następnych godzin przeorganizowałam swoje życie. Zmieniłam godziny pracy, snu, nawyki żywieniowe i wszelakie inne po to, by co dzień stawiać się w marinie o 17.&lt;br /&gt;Jak wszystkie szalone i nieprzemyślane decyzje w moim życiu i ta była strzałem w dziesiątkę. Poznałam parę bardzo fajnych osób, nauczyłam się czegoś, co kiedyś być może pozwoli mi spełnić moje termofilne marzenia, przez miesiąc co dzień słuchałam szumu wiatru, plusku fal, wystawiałam błędnik na próby, przekonałam się, że od kiwania robię się głodna, że nawet przewiana, opatulona mimo lata w dwie bluzy z kapturem mogę być zadowolona i uchachana. &lt;br /&gt;Wczoraj zdałam egzamin, a potem mój żeglarski guru pokazał nam łódkę, którą podczas długich zimowych wieczorów mamy doprowadzić do stanu używalności. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest ogromna, drewniana i choć z moimi obecnymi umiejętnościami niegodnam na nic więcej jak potrzymanie odbijacza to mam marzenie, by kiedyś stanąć na niej za sterem.&lt;br /&gt;A w tak zwanym miedzyczasie odwiedziłam dwa miejsca, które są dla mnie poniekąd domem. Bo jak nazwać to, że mam klucze i czeka tam na mnie moja własna szczoteczka do zębów? :)&lt;br /&gt;Do tego tatar, wiśniówka, brykanko (tak! w końcu pląsałyśmy z Lunią pod Wawelem!) i cała masa nowych wzruszeń. Począwszy od zaopatrzenia lodówki, w której czekały na nas szynka i miodowe piwo, po to, że gdy zakasłałam przez sen J. wstał i rzucił się zamykać okna. &lt;br /&gt;Tydzień później kolejna rozpusta, z wiadrem chłodniku, wiśniówkowym tortem, okładami z wódki, placem zabaw. I znowu nic nie musiałam, wszystko mogłam i choć jeszcze nie odważyłam się zrobić tego, co pewnie jest mi cholernie potrzebne, to kiedyś się zdobędę na odpowiednią odwagę i egoizm. Wiem, hermetyczne, ku pamięci zapisuję. :)&lt;br /&gt;To jeszcze jedna hermetyczna konserwa, odkryta gdy cała reszta imprezy leczyła ciężkiego ka^H^H^H^H tj. przeżywała błogosławieństwo Oh-my-God of hangovers. Uświadomiłam sobie, że przez miniony rok nauczyłam się sobie zadawać pytania. Choćby nie wiem jak były tabu, niewygodne, nie na miejscu, przykre, demonogenne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3047119668913812291?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3047119668913812291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3047119668913812291&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3047119668913812291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3047119668913812291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/09/sterem-zeglarzem-okretem.html' title='Sterem, żeglarzem, okrętem.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7236823793579236844</id><published>2010-07-26T18:24:00.001+02:00</published><updated>2010-07-26T18:25:38.091+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wzrus'/><title type='text'>Wzrusz. Niespodziewany.</title><content type='html'>Zapiszę to sobie, żeby nie zapomnieć. &lt;br /&gt;Tych smsów wyrażających troskę. Maila niby o aparatach i obiektywach, ale z ciepłym słowem i zaproszeniem "wpadnij do mnie, mam gorzką czekoladę z orzechami". Wyciągnięcia na lunch, tłumaczenia i chyba ulgi w stwierdzeniu "nie sądziłem, że to się tak konstruktywnie skończy".&lt;br /&gt;Życzliwych pytań, słuchania mnie i moich opowieści.&lt;br /&gt;Cierpliwości i uczynności i tego, że mogę powiedzieć co i kiedy zechcę.&lt;br /&gt;Naprawdę się wzruszyłam. Tak jak wzruszyła mnie wcześniej troska wielu osób, które dały radę słuchać o moich perypetiach, udzielać mi rad i wspierać.&lt;br /&gt;I muszę też oddać sprawiedliwość moim rodzicom, że udzielili mi najlepszych i najbardziej zwięzłych rad w kwestii związków jakie kiedykolwiek otrzymałam. Tata powiedział, że druga osoba ma mnie ciągnąć do góry, a nie w dół. A mama powiedziała, że niezależnie od mojego niełatwego charakteru mam się upierać przy pryncypiach. I najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę nic więcej nie musieli mówić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7236823793579236844?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7236823793579236844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7236823793579236844&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7236823793579236844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7236823793579236844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/07/wzrusz-niespodziewany.html' title='Wzrusz. Niespodziewany.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-849068266890812848</id><published>2010-07-26T01:14:00.003+02:00</published><updated>2010-07-26T01:19:05.388+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Co skończyło się...</title><content type='html'>Gdy zakończyło się to, co znaczyło dla Ciebie wszystko.&lt;br /&gt;Gdy znów Cię budzą dni, tą samą natrętną, tęskną myślą.&lt;br /&gt;Pragniesz by jeszce raz przeżyc czas, który juz dawno minął&lt;br /&gt;Chcesz stanąć twarzą w twarz z niepowtarzalną ulotna chwilą.&lt;br /&gt;Co skończyło się niech brzmi w Tobie jak dźwięk&lt;br /&gt;Jak znajomy wiersz, niemilknący szept.&lt;br /&gt;Co zmieniło się w przeszłości słodkiej część&lt;br /&gt;Skryj w sobie jak skarb, niezmazany ślad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz poczujesz dawny smak, iskry w twym spojrzeniu. &lt;br /&gt;Sam pomyśl silniejszym być niz czas.&lt;br /&gt;W pamięci trwają wciąż, jak na wyblakłym zdjęcia tle&lt;br /&gt;Zdarzeń urywki, które wracają zawsze jak późny sen.&lt;br /&gt;Co skończyło się nich brzmi w Tobie jak dźwięk&lt;br /&gt;Jak znajomy wiersz, niemilknący szept.&lt;br /&gt;Co zmieniło się w przeszłości słodkiej część&lt;br /&gt;Skryj w sobie jak skarb, niezmazany ślad.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-849068266890812848?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/849068266890812848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=849068266890812848&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/849068266890812848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/849068266890812848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/07/co-skonczyo-sie.html' title='Co skończyło się...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5474438309895379470</id><published>2010-07-25T01:31:00.000+02:00</published><updated>2010-07-25T01:31:03.560+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Kieliszek czystej wiśniówki poproszę.</title><content type='html'>Musi być do wyboru,&lt;br /&gt;Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.&lt;br /&gt;To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.&lt;br /&gt;Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,&lt;br /&gt;Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.&lt;br /&gt;Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.&lt;br /&gt;Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.&lt;br /&gt;Naiwna, ale najlepiej doradzi.&lt;br /&gt;Słaba, ale udźwignie.&lt;br /&gt;Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.&lt;br /&gt;Czyta Jaspera i pisma kobiece.&lt;br /&gt;Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.&lt;br /&gt;Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.&lt;br /&gt;Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,&lt;br /&gt;własne pieniądze na podróż daleką i długą,&lt;br /&gt;tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.&lt;br /&gt;Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.&lt;br /&gt;Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.&lt;br /&gt;Albo go kocha albo się uparła.&lt;br /&gt;Na dobre, na niedobre i na litość boską.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5474438309895379470?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5474438309895379470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5474438309895379470&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5474438309895379470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5474438309895379470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/07/kieliszek-czystej-wisniowki-poprosze.html' title='Kieliszek czystej wiśniówki poproszę.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5947895753035463964</id><published>2010-03-29T23:54:00.003+02:00</published><updated>2010-03-30T00:13:06.279+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>Ratunkeo</title><content type='html'>Zachciało mi się wygody. Dla wygody pojechałam do warsztatu zmienić żarówkę. Bo nie opyla mi się jechać na drugi koniec miasta, żeby mi to Tata zrobił. A mnie samej ubrudzić i podrapać rąk też się nie chciało. &lt;br /&gt;Zapłaciłam równowartość piwa w knajpie i szczęśliwa pojechałam w stronę zachodzącego słońca. &lt;br /&gt;Aha. Szczęśliwa jak cholera. Bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że pod warsztatem przytrzasnęłam sobie skraj kurtki drzwiami. Dokładnie ten skraj, na którym jest suwak.&lt;br /&gt;Suwak się rozleciał, a rozlecianym metalowym cusiem przecięłam sobie rajstopy. Tak, te turkusowe, które tak mi pasują do mojego obrzydliwie optymistycznego ostatnimi czasy nastroju. &lt;br /&gt;W domu odkryłam, że suwaka nie umiem naprawić. I zahaczyłam kolejne rajstopy. Wiem, było ubrać dres, a nie się stroić. &lt;br /&gt;Wieczorem postanowiłam pójść wcześniej spać. Kiedy o 23 opatulona w szlafrok zmierzałam pod prysznic Eryk dostał małpiego rozumu i zaczął wyć pod oknem. Na moim cichym zamieszkałym głównie przez emerytów podwórku. &lt;br /&gt;Wyłączyłam alarm i nie zdążyłam nawet wejść pod prysznic, gdy znowu rozległo się wycie. Wurg. Wyłączyłam, upewniłam się, że alarm jest wyłączony i postanowiłam kontrolnie posiedzieć nad książką. Latanie z za przeproszeniem gołą dupą na dwór to średnia przyjemność. (Co z tego, że pełnia, mam wolne od latania na miotle).&lt;br /&gt;Kiedy mimo wyłączonego alarmu zaczęło znów wyć przypomniałam sobie &lt;a href="http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/07/poniedziakowo.html"&gt;tę&lt;/a&gt; notkę i implikacje z niej płynące. Mianowicie pan od wymiany żarówki nie wyjął podczas tej operacji kluczyka ze stacyjki. A kluczyk w stacyjce przez ileśtam czasu owocuje potem takimi atrakcjami.&lt;br /&gt;Przy kolejnym wyciu nie wytrzymałam i zabrałam Eryjca na przejażdżkę, podczas której oczywiście nie mogłam znaleźć magicznego przełącznika, który pokazywał pan w ASO. Przecież widziałam, gdzie jest a teraz nic! zniknął! WURG po trzykroć! &lt;br /&gt;Obawiam się, że nie pozostaje mi nic innego jak wleźć w moje dwa pancerne śpiwory i spędzić noc w samochodzie. Ahoj przygodo, taka twoja mać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5947895753035463964?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5947895753035463964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5947895753035463964&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5947895753035463964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5947895753035463964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/03/ratunkeo.html' title='Ratunkeo'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8461154727668813598</id><published>2010-03-09T23:05:00.003+01:00</published><updated>2010-03-09T23:16:15.028+01:00</updated><title type='text'>Równowaga</title><content type='html'>Powiedzonka i przysłowia ludowe. Coś za coś. Musi istnieć równowaga. Karma.&lt;br /&gt;Z drugiej strony Lunia od dawna głosi, żeby nie dać sobie dmuchać w kaszę i żądać kawioru. Oraz powtarza jaką bzdurą jest twierdzenie, że nie można mieć wszystkiego. Podobno to ja jej sprzedałam tą filozofię.&lt;br /&gt;Więc jeśli nawet się myliłam, jeśli dziś przychodzi mi płacić za niegdysiejsze lub przyszłe szczęscie, to tak, z podniesioną głową zapłacę licząc nieśmiało, że los nie upomni się o odsetki. &lt;br /&gt;A póki co lęk zajadam pischingerem. Mam dzień dziecka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8461154727668813598?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8461154727668813598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8461154727668813598&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8461154727668813598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8461154727668813598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/03/rownowaga.html' title='Równowaga'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4230575430557816100</id><published>2010-01-07T16:56:00.003+01:00</published><updated>2010-01-07T17:00:09.303+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Między rybą, a Fafikiem.</title><content type='html'>Gdzieś między rozważaniami o zasilaniu awaryjnym, plotkami o filmach, obiadem, a wyprawą do banku; między radosnymi planami "bo to już jutro!", poważnymi pytaniami i odpowiedziami, kilkoma przykrymi wiadomościami z gatunku "dlaczego złe rzeczy spotykają dobrych ludzi" uświadomiłam sobie, że jestem niebywałą szczęściara. Że miniony rok Mintaja był jednym z lepszych ever i zdecydowanie najbardziej przełomowy w paru kwestiach. Że choć dokonała się okrągła zmiana ilościowa, to najważniejsza była zmiana jakościowa, ta która w nosie ma daty i rocznice, dokonuje się niepostrzeżenie, a kiedy już wychynie z krzaków i kopnie w rzyć, to jest tak, że aż. &lt;br /&gt;I niech tak zostanie.&lt;br /&gt;Wszystkim, którzy się do tego przyczynili (a jeśli to czytasz, zapewne sie zaliczasz do tej grupy) dziękuję. I chcę by tych, którym dziekować mogę i powinnam z roku na rok było coraz więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4230575430557816100?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4230575430557816100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4230575430557816100&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4230575430557816100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4230575430557816100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2010/01/miedzy-ryba-fafikiem.html' title='Między rybą, a Fafikiem.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-404840521271139632</id><published>2009-09-28T21:46:00.003+02:00</published><updated>2009-09-28T21:51:46.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>Oddech przed skokiem na gleboka wode</title><content type='html'>&lt;a href="http://motyla-noga.blogspot.com/2009/09/american-dream-czyli-kolejna.html#links"&gt;Lunia &lt;/a&gt;mnie ubiegla, wiec nie musze juz pisac o tym jak bylo w Krakowie. :-)&lt;br /&gt;To dosc wygodne tak imprezowac z kims, kto uwiecznia imprezy na blogu. Dzieki temu wiem gdzie, kiedy i w jakich okolicznosciach. Co przy okazji tez. Choc zal mi tego czegos strasznego, co w sumie nie okazalo sie takie straszne. Ciekawe, czy za 10 lat przypomnimy sobie o co chodzilo. :-)&lt;br /&gt;A teraz - wysmiana, wyimprezowana, zadowolona... musze zrobic cos, co zepsuje mi humor. Wdech, wydech... Go!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-404840521271139632?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/404840521271139632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=404840521271139632&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/404840521271139632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/404840521271139632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/09/oddech-przed-skokiem-na-gleboka-wode.html' title='Oddech przed skokiem na gleboka wode'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8641823732414449954</id><published>2009-07-20T23:09:00.004+02:00</published><updated>2009-07-20T23:48:33.059+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Poniedziałkowo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/SmTdOubAqgI/AAAAAAAAGXQ/53fyoUqxrI4/s1600-h/monday.gif"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/SmTdOubAqgI/AAAAAAAAGXQ/53fyoUqxrI4/s400/monday.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360652701526960642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten obrazek dosc dobrze oddaje dzisiejszy dzien. &lt;br /&gt;Po weekendzie ze stadem nic dziwnego, ze nie bylam za bardzo wyspana, gdy rano trafilam na poczte. Moze to i dobrze, bo wezwanie do zaplaty czterocyfrowej kwoty urzedowi skarbowemu podnioslo mi cisnienie. Na tyle skutecznie bym sie obudzila i pocwalowa do domu szukac numeru do skarbowki. Ostatnimi czasy jestem stala klientka tejze instytucji i musze przyznac, ze choc balagan maja nieziemski, do tego stopnia, ze miedzy parterem, a trzecim pietrem opinia na temat tego, jaki formularz wlasciwie rozliczy moje skomplikowane dochody zmienia sie trzy razy, to obsluga jest wporzo. Dzis bylam pod wrazeniem, gdy po przelaczeniu mnie trzy razy, w koncu trafilam na pania prowadzaca moja sprawe, ktora laskawie znalazla moja wplate i zgodzila sie na to, bym wyjasnila watpliwosci pismem, ktore na dodatek moge wyslac im faksem, omijajac stanie w kolejkach. Jedna rzecz z glowy.&lt;br /&gt;Podstepny poniedzialek nie zakonczyl na tym swoich harcow. Eryk postanowil przestac sie dogadywac z pilotem, wiec spedzilam upojne 20 minut usilujac zhakowac wlasny samochod. Szczesliwie sie udalo (tym razem, ale nie uprzedzajmy faktow), wiec moglam pojechac na badania techniczne. Znowu szczescie w nieszczesciu, gdyz trafilam na nieprzesadnego formaliste, ktory darowal mi przepalona zarowke podswietlenia tablicy rejestracyjnej, za to zaprosil mnie do kanalu i pokazal "o tu pani cos cieknie, prosze to sobie sprawdzic". Sprawdzilam. Istotnie cieknie. &lt;br /&gt;Dojechalam do pracy, ktorej przebieg moze laskawie pomine milczeniem. Wystarczy rzec, ze ilekroc juz zabralam sie za to, co naprawde musze zrobic dzwonil telefon. I szlag bral cala koncentracje i koncept. &lt;br /&gt;Po poludniu zadzwonili rodzice i zamiast ugryzc sie w jezyk przy standardowym pytaniu "jak samochod?" powiedzialam zgodnie z prawda, ze cieknie. Zupelnie przekreslilam tym szanse na chocby chwile spokoju. Po 17 dalam spokoj robocie, uznajac, ze to wybitnie nie moj dzien i pojechalam do pierwszego z brzegu warsztatu, gdzie dowcipny pan wlasciciel powiedzial, ze kapie mi z klimy i zafundowal wyklad o dzialaniu lodowki. Nawet sie ucieszylam, ze taka ze mnie blondynka. Drugi pan mechanik, o przezwisku Malysz (uslyszalam cala historie o tym, dlaczego akurat taka ksywka i jak pan malowniczo lecial ze schodow) na moja sugestie, zeby zerknal na wszystkie kolorowe boryga, stwierdzil, ze istotnie ich malo i mam sobie dolac. Wedle metody - brazowe do brazowego, rozowe do rozowego, niebieskie do niebieskiego. Ucieszylam sie znowu, ze taka ta mechanika samochodowa prosta. Pojechalam do domu, po drodze odbierajac tylko trzy telefony od Taty z instrukcjami typu "dolej wody". Potem bylo "nie, jednak nie dolewaj". Przy trzeciej rozmowie, kiedy juz oczyma wyobrazni widzialam jak realizuje opcje "odparuj wode" przez rozpalenie ogniska pod autem, Tata sie zlitowal i powiedzial, ze juz jedzie do mnie z odpowiednia ciecza.&lt;br /&gt;Gdy przyjechal zdenerwowali sie obaj z Erykiem i jeden zaczal krzyczec, a drugi strzelil focha aktywujac immobiliser. Pol godziny pozniej, po trzech awanturach (boh trojcu lubit) zabezpieczenia zostaly wylaczone, a cieknacy plastikowy piprztyk zlokalizowany. &lt;br /&gt;Final dnia jest taki, ze Eryk ostatkiem sil, na resztkach zarowiasto rozowego borygo zostal odstawiony gdzie trzeba, a ja ciapagiem wrocilam do domu.&lt;br /&gt;Wieczorna awaria laptopa tylko trzy razy kazala mi zaczynac pisanie bumagi do skarbowki, ale to juz zupelnie nie moglo zrobic na mnie wrazenia. &lt;br /&gt;Plan na jutro: warsztat, praca, wyslanie pisma. Moze nawet popracuje. I musze chyba nabyc bilet na ciapag, zanim aso zabierze mi reszte pensji. &lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8641823732414449954?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8641823732414449954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8641823732414449954&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8641823732414449954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8641823732414449954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/07/poniedziakowo.html' title='Poniedziałkowo'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/SmTdOubAqgI/AAAAAAAAGXQ/53fyoUqxrI4/s72-c/monday.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5241252850687496620</id><published>2009-07-12T22:24:00.003+02:00</published><updated>2009-07-12T22:31:10.933+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>Just a perfect day</title><content type='html'>Budzilam sie chyba piec razy, ale ciagle bylo za wczesnie. Kiedy poludnie minelo ziewnelam i siegnelam po ksiazke. Kiedy ksiazka sie skonczyla, nie bylo rady. Wstalam, opatulilam sie szlafrokiem (znowu ziab), poszlam do szafy po kolejna lekture, po drodze zahaczajac o kuchnie i sniadanie. Potem czytalam, az nie zasnelam. Kiedy sie obudzilam byl akurat czas na obiad, tym razem w bistro za rogiem. Wracajac nabylam desperadosika i cos do jedzenia na jutro do pracy. Teraz popijam sobie do lektury, a zaraz chyba pojde spac. Po paru miesiacach nieustannego imprezowania nie moglam sobie wymarzyc lepszej niedzieli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5241252850687496620?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5241252850687496620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5241252850687496620&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5241252850687496620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5241252850687496620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/07/just-perfect-day.html' title='Just a perfect day'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1781359752273169089</id><published>2009-07-06T23:26:00.003+02:00</published><updated>2009-07-06T23:40:04.728+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gdynia'/><title type='text'>Synergia</title><content type='html'>Kolejne wazne slowo na S. I kolejna dawka hermetycznego blogowego sentymentalizmu z cyklu "jakie to my jestesmy stare i jak sie znamy jak lyse konie".&lt;br /&gt;A w synergii chodzi pokrotce o to, ze z osobna kazdy z nas jest fajny, sympatyczny, troszke szalony i minimalnie wredny. Razem tworzymy stado. Ktore podspiewujac "Szatan-szatan", "Robbie Loe d'Amour" czy "Naszym klubem Anderlecht", nad sola i karkowka czyni wspolne plany urlopowe. Ktore przychodzi mi do lozka, gdy czytam przed zasnieciem i prawi komplementy. Ktore tworzy sniadanie mistrzow, z wodka, piwem, korniszonkiem oraz obmacywana dupa. Ktore, gdy w ogrodku Degustatorni braknie miejsca, siada na murku i trawniku, w nosie majac konwenanse. Ktore uprawia bizucrossing, miedzy spacerem, a sushi, w srodku nocy dla odmiany pije herbate, dyskutujac przy niej problemy spoleczne oraz ich podloze. A potem foci, spi 4 godziny i foci duzo dluzej, ale za to z wody. Po odjezdzie stada jestem ledwo zywa, od razu tesknie i jest tak, ze az.&lt;br /&gt;Tak to wygladaly ostatnie 3 dni. Oraz zdaje sobie sprawe, ze odkrywam Ameryke w konserwach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1781359752273169089?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1781359752273169089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1781359752273169089&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1781359752273169089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1781359752273169089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/07/synergia.html' title='Synergia'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-588429609105409586</id><published>2009-06-22T00:41:00.004+02:00</published><updated>2009-06-22T00:59:15.215+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stado'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gdynia'/><title type='text'>Stado rzadzi, stado uzaleznia. Moje stado.</title><content type='html'>Znowu &lt;a href="http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/auc.html"&gt;Lunia&lt;/a&gt; mnie ubiegla. Moze dlatego, ze impreza byla u niej, a ja musialam po owej imprezie dojechac do domu. Jedyne 5 godzin i 350 kilometrow via pkp. Mowilam juz, ze kilometry to dziwki? Bylo genialnie. Chociaz decyzje o tym, ze jade podjelam tydzien temu, wracajac z Jokerem i Nell z belle do Wawy. Chociaz byl to impuls, z gatunku tych - a co mi szkodzi, mam wolny weekend, mam kase na bilet, szkoda byloby nie zobaczyc stada - znowu bylo duzo lepiej niz bym sie mogla spodziewac. &lt;br /&gt;I kolejny raz sentymentalnie powspominam - przygotowywanie 10 blach pizzy w Nogowej kuchni, gdzie juz bezblednie wiem, gdzie co lezy. Nagabywanie Torcika, ze przeciez zostaniemy chetnie jego haremem i zadna dziewczyna, zona, czy kochanka nie bedzie przeszkadzac. Lezenie na trawie w wypasionym ogrodzie. Galaretke, ktora nastepnego dnia jak sie przegryzla byla duzo lepsza. Ludzi, ktorzy przyjezdzali, odjezdzali, wymieniali sie, a w miedzyczasie po prostu BYLI. I posciel w serduszka i to, ze spalam jak we wlasnym lozku i ze... no cholera, co ja poradze, moglabym z Wami zamieszkac na stale. I kominek i Pusie, ktora mimo alergii wyglaskalam. I to, ze mam juz u Nogi swoje wlasne wapno na okolicznosc wiewiorki i stada kotow. I mnostwo pysznego jedzenia, pobicie belleteynowego rekordu pozostalego piwa (tym razem 26 puszek). &lt;br /&gt;Znowu nawiozlam sobie ksiazek, ktore wypelnia mi te dni, kiedy bede z daleka od stada. Kiedy wysiadlam z ciapagu w Gdyni prawie sie poplakalam. A potem w ciagu 3 minut sie rozpakowalam (tak potrafie sie juz spakowac i rozpakowac w kilka minut) i stwierdzilam, ze od paru tygodni nie bylam na plazy i nie wachalam morza. Wiec poszlam na spacer i zupelnie przypadkiem trafilam do Kontrastu na genialny koncert i zimne piwo (jedno w kilku szklankach - copyright by Joker). Lepszego konca weekendu nie moglam sobie zyczyc. A w czwartek wieczorem znowu wsiade w pociag i pojade do stada. Dobra passa trwa. (A przy okazji w ciagu trzech weekendow pod rzad przejade pociagami 3000km. To milosc). :-D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-588429609105409586?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/588429609105409586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=588429609105409586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/588429609105409586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/588429609105409586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/06/stado-rzadzi-stado-uzaleznia-moje-stado.html' title='Stado rzadzi, stado uzaleznia. Moje stado.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8605910570378896579</id><published>2009-06-16T00:45:00.005+02:00</published><updated>2009-06-16T00:51:17.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulinarnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='howto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belle'/><title type='text'>Wezmisz czarna kure, czyli przepis na ogorki z czosnkiem</title><content type='html'>Ingrediencje:&lt;br /&gt;2 kg ogorkow gruntowych&lt;br /&gt;1 lyzka stolowa chili&lt;br /&gt;3 lyzki stolowe soli&lt;br /&gt;1,5 szklanki octu 10%&lt;br /&gt;2 glowki czosnku&lt;br /&gt;3/4 kg cukru&lt;br /&gt;5 lyzek stolowych oleju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;How to:&lt;br /&gt;Pokroic ogorki (nie obierac, skorka zostaje) na plasterki, posolic, wymieszac, zostawic na 6h. Zlac sok, posypac chili, wycisnac czosnek, zamieszac. &lt;br /&gt;Zagotowac ocet z cukrem, wylaczyc, dodac olej, zalac tym ogorki. Zostawic na 12h, przelozyc do sloikow, zamknac, nie zjesc od razu. :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hint:&lt;br /&gt;poltorej szklanki octu to niecala butelka. Warto wziac cale 0,5 litra na 2,5 kg ogorkow, a reszte skladnikow ciut zwiekszyc. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8605910570378896579?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8605910570378896579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8605910570378896579&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8605910570378896579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8605910570378896579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/06/wezmisz-czarna-kure-czyli-przepis-na.html' title='Wezmisz czarna kure, czyli przepis na ogorki z czosnkiem'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7534903137372196075</id><published>2009-06-16T00:26:00.003+02:00</published><updated>2009-06-16T00:43:30.095+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belle'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Pobelleteynowy spleen, czyli rzecz o nadeptywaniu na grabie</title><content type='html'>Wrocilam z imprezy. Co w zwiazku z tym moge napisac?&lt;br /&gt;Czy mam brac sobie do serca to, co znalazlam na moim lezaczku? :-D [1] &lt;br /&gt;Podziekowania wlasnie wyslalam na liste belle, ale przeciez kilka zdan nie odda ani uroku imprezy, ani wdziecznosci wzgledem wspolimprezowiczow. Pare rzeczy na zawsze zostanie mi w pamieci. Gdzies miedzy gankiem, a hustawkami skrystalizowala mi sie moja teoria stada. Stada, ktorym sa ludzie. Ci przy ktorych czuje sie jak w domu, ktorym bez wahania oddam klucze do mieszkania, portfel i ostatnie piwo. :-) Stada, ktore mnie bawi, zachwyca, upija, zarabiscie gotuje i sprzata. Widok J, ktory metodycznie zamiata podloge, a potem ja myje cieszyc mnie bedzie w dlugie zimowe wieczory. Widok wypchanego ludzmi ganku, gdzie leje sie alkohol. Widok twarzy, a na kazdej banan od ucha do ucha. &lt;br /&gt;Kurcze znowu sentymentalnie sie robi.&lt;br /&gt;Wiec napisze tu hermetyczny reminder dla siebie za kilka lat, miesiecy, czy dni - pamietaj o grabiach. Pamietaj o tym, gdzie te skurczyklepy [2] leza i nigdy, przenigdy nie przedkladaj opinii innych nad podpowiedzi intuicji.&lt;br /&gt;Przepis na ogorki w nastepnym odcinku za chwile.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] tabliczka z napisem "Alkohol szkodzi zdrowiu", demonstracja &lt;a href="http://static1.blip.pl/user_generated/update_pictures/335398.jpg?1244802079"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;[2] &lt;a href="http://motyla-noga.blogspot.com/"&gt;Luniu&lt;/a&gt;, do dluuugiej listy rzeczy, za ktore Cie ubostwiam dolacza nasza glupawka w kolejce do kasy w Tesco :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7534903137372196075?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7534903137372196075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7534903137372196075&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7534903137372196075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7534903137372196075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/06/pobelleteynowy-spleen-czyli-rzecz-o.html' title='Pobelleteynowy spleen, czyli rzecz o nadeptywaniu na grabie'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7109046858896184693</id><published>2009-06-09T22:35:00.003+02:00</published><updated>2009-06-09T22:59:20.131+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Reisefieber</title><content type='html'>Bardzo lubie te dwa dni przed impreza. Radosc oczekiwania, umawianie sie, logistyke wyjazdowo-dojazdowa. Magie pakowawcza. Zupelnie normalne jest, ze jutro przypomne dziewczynie z Warszawy o pascie do zebow, a facetowi z Krakowa o kolejnych tomach Webera. Podobnie normalne jest to, ze mimo kilometrow i inszych rzeczy, ktore dziela, belleteynowe menu ustalane bylo od miesiaca. Humus, mlekowka, smalec, pigwowka, ogorki z czosnkiem przyjada do Urli z roznych stron kraju. Dzieki blipowi wiem, kto jutro jakie piwo bedzie pil, kto je przywiezie, ze M. pakujac sie waha sie nad szaliczkiem. Lubie ten stan, w jakim sie znajduje. Spakowany plecak, kupione bilety, zaplanowane spotkania na dworcach, ostatnie smsy i maile przedwyjazdowe, pelne dobrego humoru i glupawki. I absolutna niepewnosc odnosnie tego, jaki skill w tym roku zdobedziemy, co bedzie lejtmotivem imprezy, ktora sama w sobie jest od lat przewidywalna. Ciezko potem tlumaczyc tym drugim znajomym, ze tak sie ciesze na wyjazd na wies do domkow letniskowych, podczas ktorego bedziemy pic i ogolnie robic nic. Ciezko wytlumaczyc siniaki, podkrazone oczy, bol w prawym boku i dlaczego mimo to uwazam te wyjazdy za jedna z lepszych rzeczy jakie mi sie przytrafiaja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7109046858896184693?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7109046858896184693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7109046858896184693&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7109046858896184693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7109046858896184693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/06/reisefieber.html' title='Reisefieber'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6428727248356658249</id><published>2009-05-28T00:36:00.004+02:00</published><updated>2009-05-28T00:45:27.859+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><title type='text'>Lecz naprawde, nie dzieje sie. :-)</title><content type='html'>Czasem sa takie dni w zyciu zolwia, ze nie ma szans, trzeba by komus przyp... Pech, ze nie mam wrogow, #nowychszefow, czy innych person, na ktorych bez cienia skrupulow wyladowalabym zlosc.&lt;br /&gt;Wiec zamiast tego, nic... po prostu tego nie zrobilam, znioslam z godnoscia. Doczekawszy wieczoru wysmialam sie w towarzystwie wiedzm, ktore zadziwilam moim doborem lektur, a wlasciwie jednej lektury w roznych jezykach. A co mi tam, naucze sie i rosyjskiego, dziadek bedzie dumny. Poza tym nurzalysmy sie w kulturze popularnej Slaska i niestety, choc mieszkania tam taniutkie, to chyba nie jest to region dla mnie. A i alternatywna wizja emerytury, na ktora dorabiac bede zbierajac nieekologiczny wegiel w bieda-szybach, niezbyt kuszaca. Wole Somalie i jacht. :-)&lt;br /&gt;A z innej beczki to staralam sie zrobic dzisiejszemu solenizantowi (a wlasciwie wczorajszemu) niespodzianke. Zadnych wiesci niet, a tak jestem ciekawa czy wypalilo. &lt;br /&gt;Zyzn takaja, ze sobie pojade &lt;a href="http://czestnova.blox.pl/html"&gt;Czestnova&lt;/a&gt;. Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6428727248356658249?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6428727248356658249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6428727248356658249&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6428727248356658249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6428727248356658249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/05/lecz-naprawde-nie-dzieje-sie.html' title='Lecz naprawde, nie dzieje sie. :-)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5719336408269847400</id><published>2009-05-22T00:27:00.005+02:00</published><updated>2009-05-22T00:35:41.015+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>#DKJP</title><content type='html'>Rys sytuacyjny: dosc duzy kraj w Europie srodkowo-wschodniej.&lt;br /&gt;Rys literacki: Makbet, trzy wiedzmy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Trzy wiedzmy rzucaja urok na swinie (z wylaczeniem tych dwoch, na ktore spada klatwa bezplodnosci)&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Dodatkowe didaskalia:&lt;br /&gt;krupnik&lt;br /&gt;pigwowka&lt;br /&gt;okocim&lt;br /&gt;fioletowy szlafrok&lt;br /&gt;orzechowa bejca&lt;br /&gt;czerwone peeptoly&lt;br /&gt;Nie rozumiecie? Nic to, ja tez nie ogarniam tej kuwety.&lt;br /&gt;Czyli sabat.&lt;br /&gt;Bialy Mis dla dziewczyny, a dziewczyn jest trzy. Towarzysza im Cyryl, Szczepan i Maurycy.&lt;br /&gt;A po co to pisze?&lt;br /&gt;Zebym za pare lat, gdy to przeczytam mogla sie smiac do rozpuku. I stwierdzac, ze czlowiek mlody byl i glupi. (Choc sumarycznie wiedzmy podpadaja juz pod wiek emerytalny). :-P&lt;br /&gt;Chwilo trwaj. A otaguje to i tak jako Krakow, bo mimo wszystko ma wiele wspolnego. ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5719336408269847400?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5719336408269847400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5719336408269847400&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5719336408269847400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5719336408269847400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/05/dkjp.html' title='#DKJP'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8983173753154172088</id><published>2009-04-22T00:17:00.004+02:00</published><updated>2009-04-22T00:55:04.891+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hermetyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>Krakow. Po prostu.</title><content type='html'>Ubiegla mnie &lt;a href="http://motyla-noga.blogspot.com/2009/04/tesknoto-ty-dziwko.html"&gt;Lunia&lt;/a&gt;. Sama siebie tez ubieglam i to dwa razy piszac o Krakowie &lt;a href="http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/search/label/Krak%C3%B3w"&gt;tu&lt;/a&gt;. Sprawdzilam daty, najstarsza notka jest rowno sprzed roku. &lt;br /&gt;Sprawdzilam archiwum mailowe, zarowno rok jak i pol roku temu uzywalam tych samych okreslen. &lt;br /&gt;Pierwszy raz od miesiecy zostawilam w pracy laptopa i usiadlam do od miesiecy nie wlaczanego komputera domowego. Przegladam stare dyski, odkopuje wspomnienia, relacje, maile. &lt;br /&gt;Dziewiec lat temu, w Krakowie, stalam przed teatrem Starym i czekalam na pierwsze realne spotkanie z osoba z "wirtuala". Gadalismy nonstop, jakbysmy znali sie z piaskownicy. Trzy dni pozniej w Pruszkowie czekalam na dziewczyne, ktorej nie znalam nawet ze zdjecia. Wypatrywalam czerwonego szalika. Pamietam, ze bylysmy wtedy w Smyku. Znajomosci trwaja do dzis.&lt;br /&gt;To bylo dawno, dawno temu. Przebiegam mysla kolejne lata, imprezy, przebyte kilometry, wzloty i upadki. Niezmienie tesknie za Wami. Za tymi wszystkimi chwilami - impreza na cmentarzu, na tamie w Myczkowcach, wszystkimi K i ostatnia nasza zabawa na placu zabaw. I mam tylko jedno zyczenie - niewazne kiedy znowu otaguje notke "Krakow" - niech to trwa. Zawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8983173753154172088?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8983173753154172088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8983173753154172088&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8983173753154172088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8983173753154172088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/04/krakow-po-prostu.html' title='Krakow. Po prostu.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6953701905254642664</id><published>2009-04-01T00:47:00.003+02:00</published><updated>2009-04-01T01:06:05.048+02:00</updated><title type='text'>Drogi świecie</title><content type='html'>Ja do Ciebie z uprzejmą prośbą - kurwa, zwolnij. Daj mi się nacieszyć chwilą. Daj mi czas nacieszyć się nowymi rzeczami wokół, nowymi ludźmi, spotkaniami z przyjaciółmi, urlopem. Daj na spokojnie zaplanować - weekend, popołudnie, spotkanie, życie. Mam chwilowo dość zapieprzu na wszystkich frontach, czasowego ledwie wiązania końca z końcem. Bycia zaskakiwaną, że to, co miało się wydarzyć kiedyś tam, to już - właśnie dzieje się, mija, można tylko powspominać, było, minęło. Że za chwilę jest wielkanoc, a ja jeszcze nie oswoiłam się z myślą, że poprzednie święta minęły, że jest zima, a tymczasem proszę, już wiosna, bazie. Za chwilę zakwitną forsycje, zanim odnotuję ten fakt, zrobię serię wiosennych zdjęć, będzie już lato, będę piła piwo na plaży, zatańczę jesienią na weselu przyjaciela, przyjdzie jesień, pojadę na urlop, będą święta. Nie domagam się dodatkowych godzin w dobie, dni w tygodniu, czy miesięcy w roku. Chcę, by godzina była godziną. Chcę czekać na rzeczy, które planuję, a nie być zaskakiwaną, faktem że już się skończyło i to pół roku temu. Mam dość wspominania w rozmowie przeszłych zdarzeń i stwierdzania, że to było lata temu. Mam dość patrzenia na zegarek - o! już środa, kiedy czuję, że to powinien być poniedziałek. &lt;br /&gt;Za każdym razem kiedy tu zaglądam myślę o tym wszystkim, co powinno być opisane, żeby nie zapomnieć, zachować wrażenie chwili. Tylko wszystkie nastroje, wydarzenia, plany, emocje, bezustannie się dezaktualizują, przychodzi nowe i już nie pamiętam, co ostatnio było ważne, na czym miałam się skoncentrować. Jestem pieprzony speedy Gonzales, co się za chwilę ocknie mając piędziesiątkę na karku i stwierdzając, cholera, kiedy to wszystko minęło, przecież powinnam mieć teraz 18 lat i iść na studia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6953701905254642664?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6953701905254642664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6953701905254642664&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6953701905254642664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6953701905254642664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/04/drogi-swiecie.html' title='Drogi świecie'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5167085305899658440</id><published>2009-02-12T23:13:00.004+01:00</published><updated>2009-02-12T23:19:11.447+01:00</updated><title type='text'>Sąsiedzi</title><content type='html'>Jeśli ktoś ma nad sobą sąsiadów to zapewne i oni mają swoją ulubioną kuleczkę, którą regularnie upuszczają na podłogę. A kuleczka robi wtedy: stuuuuk-uuk-uk-uk-uk. &lt;br /&gt;Pewnie i ja mam taką kuleczkę (choć nic o tym nie wiem) i moi sąsiedzi też mogą napawać się tym dźwiękiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5167085305899658440?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5167085305899658440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5167085305899658440&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5167085305899658440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5167085305899658440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/02/sasiedzi.html' title='Sąsiedzi'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3175121038610840550</id><published>2008-12-24T13:38:00.002+01:00</published><updated>2008-12-24T13:47:26.329+01:00</updated><title type='text'>Światecznie</title><content type='html'>No to kazdemu wedlug zaslug, potrzeb, checi... :-)&lt;br /&gt;Bawcie sie dobrze i odpoczywajcie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3175121038610840550?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3175121038610840550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3175121038610840550&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3175121038610840550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3175121038610840550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/12/wiatecznie.html' title='Światecznie'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8767438519295755729</id><published>2008-12-02T00:52:00.002+01:00</published><updated>2008-12-02T01:32:07.624+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzień przedostatni i ostatni.</title><content type='html'>Plan na sobote byl taki, ze czas na Prawdziwa Kulture, pod postacia British Museum. Ale gdy zobaczylam, ze nie pada szybko zmienilam plany i postanowilam zrobic sobie spacer po Pall Mall (ciekawe swoja szosa skad ta nazwa, zawsze bylam przekonana, ze to po prostu marka fajek :-)), St James Park i okolice. Poszwedalam sie zatem, zrobilam zdjecie rezydencji ksiecia Karola, mase zdjec wojakom na koniach, a kiedy mimo braku deszczu zrobilo mi sie zimno, poszlam do National Gallery poogladac malarstwo. W punkcie z audioprzewodnikami musialam zostawic jakis dokument, wiec podalam pani paszport (nic innego nie mialam), a pani mi na to "dziekuje". I powiedziala, ze wziela mnie za... Wloszke. Italia ludny kraj, wiec pewnie znalazlaby sie tam jakas Wloszka o wygladzie zblizonym do mojego. Ale i tak mnie nieco zamurowalo. &lt;br /&gt;Przez galerie przebieglam kurcgalopkiem, bo obrazow cala chmara i to duzo ciekawszych niz bohomazy w Tate Modern, ale jak na zlosc czas mnie gonil, wiec przy impresjonistach to juz tylko przeszlam przez sale stwierdzajac "o, lilie na wodzie", "o, tancerki". W sumie znam to dosc dobrze z &lt;a href="http://www.freerice.com"&gt; Free Rice&lt;/a&gt;. Podobnie jak "Sloneczniki", ktorych obecnosc zanotowalam po tlumie klebiacym sie wokol obrazu. Ale powiedzmy, ze i na zywo juz sie tego naogladalam w Paryzu i Amsterdamie. &lt;br /&gt;Potem byl "Upior w operze", a dokladniej to w Her Majesty's Theatre. Niestety wyszlo moje nieobycie musicalowe. Gdybym wczesniej toto widziala/slyszala to pewnie wybralabym jakis inny spektakl. Jakos opowiesci w stylu wysoce harlekinowym nie trafiaja do mnie. Na szczescie wykonanie bylo bez zarzutu, chorki spiewaly ladnie, solisci jeszcze lepiej, a o to przeciez mi chodzilo. Nasz Teatr Muzyczny, z jedna jedyna Grazyna Drejska, ktora umie spiewac moze sie schowac. &lt;br /&gt;Po tej dawce kultury spotkalam sie z Ania, ktora przekonala mnie do lansiarskiego sushi. Wczesniej owszem probowalam, ale smak surowej ryby mnie odrzucal. Widac do wszystkiego trzeba dorosnac. Przy okazji udalo mi sie opanowac paleczki (jedzenie nimi okazalo sie byc trudne moze przez jakies 5 minut, potem szlo zupelnie latwo). No dobra, nie bede wiecej pisac o sushi, bo mi slinka leci. To faktycznie uzaleznia. :-)&lt;br /&gt;Z suszarni przenioslysmy sie do pubu mieszczacego sie w jakiejs krypcie, gdzie tego wieczoru dominowala muzyka lat 90tych, co sprawilo, ze powspominalysmy stare dobre licealne czasy, jednak kiedy natezenie muzyki sprawilo, ze ciezko ja bylo przekrzyczec poszlysmy dalej, by wyladowac w koncu w Starbucksie na czekoladzie. Bardzo ciekawe menu nam tego wieczora wyszlo. Sushi, cidr (Ania Guiness), a potem czekolada. Wot globalizacja. :-) &lt;br /&gt;Na koniec dnia zostalam zaprowadzona do dzielnicy gejowskiej. Chyba ten cidr (cholibka, jak to sie spolszcza?) tak na mnie zadzialal, ze na ulicy pelnej (wg. A) obsciskujacych sie facetow, ja nie bylam w stanie dostrzec zadnego geja. &lt;br /&gt;Nastepnego dnia spakowalam sie (z zalem) i odstawilam bagaz na dworzec, co bylo bledem, bo wpakowalam sie w gigantyczna kolejke do przechowalni, w ktorej to kolejce stali chyba wszyscy pasazerowie porannego Eurostar'a z Paryza. Moze to zmeczenie, ale Francuzi wybitnie dzialaja mi na nerwy. Bardziej niz Arabowie, Hindusi, Chinczycy i mlodociani murzyni razem wzieci.&lt;br /&gt;Kiedy juz odstalam swoje, pozbywszy sie ciezarow ruszylam do Selfridge'a, gdzie postanowilam spelnic swoja ostatnia zakupowa zachcianke. Przy okazji zobaczylam jak odbywa sie tu handel w dzien swiety. Do sklepu dotarlam za kwadrans 12 i balam sie, ze bede musiala stac przed drzwiami (oficjalnie w niedziele handluje sie od 12), ale patrze, ze wszystko pootwierane, w srodku tlum, no moze to z okazji nadchodzacych swiat. Weszlam do srodka i probowalam sie zapytac pania, gdzie sa konkretne stoiska. A pani mi na to, ze "she is unable to serve me untill noon". Tubylcy w tym czasie stworzyli juz ogonki do kas, gdzie obsluga stala przed wlaczonymi kasami i czekala az wybije dwunasta. Przez ten kwadrans glos z radiowezla powtarzal w kolko ten sam komunikat, ze ze wzgledu na Sunday Trading Act, shop jest otwarty for browsing only i mowil ile jeszcze minut trzeba czekac. &lt;br /&gt;W koncu zrobilam zakupy, zostalam zachecona do wpisania sie na kolejna liste snail-mailowa, ze przysla mi katalog i probki (sprzedawczyni zupelnie sie nie przejela faktem, ze jestem z Polski) - jasne, znowu poczta sie oblowi, no i poszlam zazyc ostatnia dawke kultury w British Museum. Ktore British jest chyba tylko dlatego, ze miesci sie w Brytanii, bo zbiory sa z calego swiata. Ogolnie muzeum super jesli chodzi o wystroj, sposob pokazywania eksponatow, piekne wnetrza etc. Tylko jakos mi nieswojo kiedy w Londynie ogladam fragmenty Mauzoleum w Halikarnasie. Tak jakby nie tu ich miejsce. Chociaz nie mam takich oporow, kiedy ogladam Dame z lasiczka w Krakowie, choc przeciez namalowal to Wloch. A moze oni po prostu uchronili te wszystkie ruiny przed zniszczeniem? Moze nawet zaplacili?&lt;br /&gt;Po obejrzeniu jakiejs 1/3 tego, co bylo do zwiedzenia musialam powoli przemieszczac sie w strone bagazu i lotniska. Na koniec przeszlam jeszcze przez galerie Middle East i stwierdzilam, ze koniecznie musze pojechac do jakiegos Uzbekistanu, czy inszego Iranu. &lt;br /&gt;I wlasciwie w tym miejscu moge skonczyc to dwutygodniowe relacjonowanie. Bo reszta byla przewidywalna - poszlam na obiad, wsiadlam w pociag, przesiadlam sie na samolot i o 23, po 15 dniach i 17 godzinach bylam w Gdansku.&lt;br /&gt;Wrocilam wymeczona, zadowolona, majaca dosc chodzenia i nieslychanie szczesliwa, ze wszystko, co zaplanowalam wypalilo, plan sie powiodl, nie przytrafilo mi sie nic zlego i nawet bagaz dolecial razem ze mna i w calosci.&lt;br /&gt;To dobranoc. &lt;br /&gt;PS. Zabralam sie juz za zdjecia. Jak uda mi sie chocby przebrac pierwszy tydzien, to pochwale sie linkiem do nich.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8767438519295755729?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8767438519295755729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8767438519295755729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8767438519295755729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8767438519295755729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/12/londyn-dzie-przedostatni-i-ostatni.html' title='Londyn, dzień przedostatni i ostatni.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4775437602899230922</id><published>2008-11-30T11:03:00.003+01:00</published><updated>2008-11-30T11:04:18.016+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, ostatnie dwa dni</title><content type='html'>Ten fragment napisze juz z domu. Poki co ide jeszcze na spacer, potem na lotnisko. Szkoda konczyc urlop. :-P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4775437602899230922?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4775437602899230922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4775437602899230922&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4775437602899230922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4775437602899230922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-ostatnie-dwa-dni.html' title='Londyn, ostatnie dwa dni'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1412333755308335886</id><published>2008-11-29T10:48:00.005+01:00</published><updated>2008-11-29T11:39:54.800+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien szosty</title><content type='html'>W ktorym caly dzien, od rana do nocy padalo. Poniewaz dzis ma byc jeszcze gorzej (ale juz widze, ze nie jest - wczoraj o tej porze przez ulice przelewal sie deszcz) zdecydowalam sie pozwiedzac ostatnie atrakcje na swiezym powietrzu, czyli Notting Hill i Portobello Market oraz Covent Garden. Przy okazji nauczylam sie, jak jednoczesnie trzymac parasol, torbe i aparat i zrobic zdjecie. Portobello zachwyca malowniczoscia i odstrasza asortymentem - otoz obok antykow i rekodziela, maja tak dobrze znane z polskich realiow budy ze skarpetkami i gaciami. &lt;br /&gt;Potem wsiadlam w autobus i pojechalam do Covent Garden. Przy okazji zrozumialam dlaczego w metrze (niezaleznie od pory, choc w szczycie jest najgorzej) jest zawsze full ludzi, a autobusy jezdza puste. Trasa, ktora metrem pokonalabym w 15 minut, autobusowi zajela godzine. Ale za to moglam podziwiac widoki. Z autobusow korzystaja glownie ludzie starsi (w metrze idac z laseczka mogliby zostac stratowani) i matki z wozkami - gdyz tutejsze metro, choc wspaniale, w nosie ma usuwanie barier architektonicznych - udogodnienia dla niepelnosprawnych sa na co nowszych stacjach - czyli na peryferiach. Stacje w centrum to schodki i platanina waziutkich korytarzykow.&lt;br /&gt;Po Covent Garden poszlam na obiad - pudelko z obiadem z Tesco do ogrzania w kuchni. Ale za tymi pudelkami z Tesco to jeszcze zatesknie, za 3 funty mozna miec caly zestaw obiadowy - chudziutki kurczak w sezamie, brokuly i fasolka szparagowa, do tego ryz i sos miodowy. Naprawde dobre. Musze u nas czegos takiego poszukac. No i jak zapewniaja, jest to w pelni organiczne, ekologiczne i low fat (oni tu maja swira na punkcie zdrowia i ekologii).&lt;br /&gt;Na 17 pojechalam na Evesong (po naszemu nieszpory) do Westminster Abbey, gdyz jak sie reklamowali, na tym nabozenstwie co dzien mozna sluchac ich choru. Jak napisali tak bylo. &lt;br /&gt;Wchodzac do kosciola od razu podchodzi pan lub pani z ichniego Semper Fidelis (z tym, ze tutaj srednia wieku to 40 a nie 80 lat) i prowadzi do wolnego miejsca. Cos jak w restauracji. :-) Nabozenstwo rozpoczyna sie "Good evening, ladies and gentlemen". A chor faktycznie jest i spiewa. Ot tak, co dzien od ilustam set lat, chlopcy i panowie w bialo-czerwonych strojach, a chlopcy do tego te koronki pod szyja. I w stallach maja te lampki, jak na zdjeciach. Potega tradycji. :-)&lt;br /&gt;Po nabozenstwie pojechalam do Tate Modern, na ktorym sie srodze zawiodlam i teraz bede jechac po sztuce nowoczesnej.&lt;br /&gt;Zeby nie bylo, to budynek mi sie podobal, ale reszta juz nie. Polece punktami, bez komentarza moze, bo ten komentarz by byl z grubsza taki sam do wszystkich punktow - wtf?&lt;br /&gt;- Polski akcent w Tate: praca jakiegos polaka (nazwiska nie zapamietalam, zreszta nie warto) - kostki mydla, w roznym stopniu zuzycia, nawleczone na linke. I tak 5 metrow tego.&lt;br /&gt;- Jedna z prac, zajmujaca cala sale (niemala) to bialy neonowy napis "the whole world" literami moze pol metra wysokosci, czcionka normalna.&lt;br /&gt;- Im bardziej wspolczesne malowidlo tym wieksze jego rozmiary. Mozliwe, ze w sztuce nowoczesnej brak umiejetnosci namalowania czegos interesujacego, rekompensowamu jest iloscia zamalowanej powierzchni.&lt;br /&gt;- Duzo zbereznosci i to koniecznie pomieszanej z przemoca, krwia i ekskrementami. Bue.&lt;br /&gt;- Zle zdjecia. Duzo bardzo zlych zdjec. Znacznie mniej zdjec dobrych i interesujacych.&lt;br /&gt;- Szesciany z luster i inne duperele, dla ktorych moim zdaniem miejscem idealnym bylaby IKEA.&lt;br /&gt;- Bazgroly na kartce. Prawdziwe bazgroly, zero sladu ksztaltu, albo pisma, czegokolwiek - zatytulowane "no title". Tez tak potrafie. :-)&lt;br /&gt;- Miedzy tym wszystkim dziela artystow nieco bardziej zasluzonych - Monet, Picasso (rozpoznawalne na pierwszy rzut oka, nie dla tego, ze tak wspaniale znam sie na malarstwie, kryterium bylo prostsze - jesli widac, ze obraz jest staranny to mur beton bedzie to jakies znane nazwisko) wszystko przemieszane, gdyz dziela nie wisza chronologicznie, epokami, krajami, czy wg jakiejs latwej klasyfikacji. Nie, skrzydla sa tematyczne, a tematy to np. "Poetry and Dream", czy "States of Flux".&lt;br /&gt;- Dzielo przedstawiajace trzy naturalnej wielkosci ramiona w gescie heil Hitler. Tytul "Ave Maria".&lt;br /&gt;- Najladniejsze rzeczy w calym muzeum byly w sklepie muzealnym. No jasne, za czesc eksponatow nikt by nie dal zlamanego grosza. :-P&lt;br /&gt;A potem wymeczona ta sztuka wrocilam i padlam. Dobrze, ze jutro wracam, bo juz mam szczerze dosc chodzenia. Nadrobilam zaleglosci z calego roku.&lt;br /&gt;A teraz zalegle spostrzezenia:&lt;br /&gt;- Kierowca betoniarki stojac w korku trzymal na kolanach gitare. Moze sobie przygrywal, zamiast sie frustrowac.&lt;br /&gt;- Od wielu stacji metra odchodza tunele prowadzace do glownych "atrakcji miasta". Wczoraj szlam od Science Muzeum tunelem, ktory mial ponad kilometr dlugosci. I nie bylo w nim ani jednej budy, lozka polowego, sprzedawcy, etc. W tunelach graja za to muzycy (licencjonowani przez miasto).&lt;br /&gt;- Lycra is back. W wersji tej z poczatku lat 90tych, tylko teraz te getry musza byc przyduze i sie marszczyc.&lt;br /&gt;- W Westminster Abbey w Lady's Chapel jest przepieknie rzezbiony sufit, ktory jednak ciezko podziwiac, bo jest wysoko i szyja boli od zadzierania glowy. Dlatego turysci moga go podziwiac za pomoca powiekszajacego lustra-gabloty.&lt;br /&gt;- Rowniez w Westminster, cogodzinna modlitwe, na czas ktorej prosza o przerwanie zwiedzania, prowadzi pani ksiadz. Nic strasznego :-), ale wczesniej nie widzialam kobiety ksiedza.&lt;br /&gt;- W muzeum w Greenwich maja urzadzenie opakowujace parasole. Zeby nie kapaly. &lt;br /&gt;- Skoro sklepy maja wystroj swiateczny (a i niektore domy ida w ich slady), na ulicach sprzedaja zywe choinki, to i koled nie moze zabraknac. Wiec od srody np. na Bond Street Station leca koledy.&lt;br /&gt;- Szacun dla ludzi jezdzacych metrem, wiekszosc z nich czyta i to nie tylko darmowe gazetki, ale tez ksiazki. Czesc slucha muzyki, a jeszcze inni graja. Np pan w nienagannym gajerku gral w Solitera na swoim mp3/4/10 playerze.&lt;br /&gt;A teraz ide do British Muzeum, a potem na "Upiora w operze".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1412333755308335886?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1412333755308335886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1412333755308335886&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1412333755308335886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1412333755308335886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-szosty.html' title='Londyn, dzien szosty'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7692901591566227463</id><published>2008-11-28T02:08:00.004+01:00</published><updated>2008-11-28T02:44:01.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien piaty</title><content type='html'>Podpuszczona przez internet, mimo zawodu jaki sprawil mi Brastop, poszlam z rana do Bravissimo na bra-fitting. Pani pochwalila bielizne jaka nosze i stwierdzila, ze nawet mam dobrze dobrana (ha! czy wyrazalam sie pozytywnie o triumphie?:-)),a potem przyniosla narecze stanikow, podoradzala, po czym zostawila mnie sam na sam, zebym sie namyslila. :-) &lt;br /&gt;I tu dygresja: jesli w Londynie, gdzie pewnie i czynsze wyzsze niz u nas, i pensje pan (ktorych w salonie mimo wczesnego rana bylo cztery, a nie jak u nas gora dwie) wyzsze niz nad Baltykiem, oplaca sie w samym centrum walnac sklep z bielizna, udzielac darmowych porad i jeszcze staniki kosztuja 25-30 funtow (z tych 20, ktore zmierzylam zaden nie kosztowal wiecej, choc nie wykluczam, ze sa takowe), to dlaczego u nas sie nie da? Nie mowie, zeby na kazdym rogu, ale chociaz po jednym na kazde wieksze miasto?&lt;br /&gt;No dobra, retorycznie sie pytam. :-P&lt;br /&gt;Po zakupach akurat przestalo padac, wiec poszlam zwiedzac. &lt;br /&gt;Camden mnie zachwycilo. Pozalowalam, ze nie mam tych 10 lat mniej, zeby moc sobie kupic cos odjechanego (i jeszcze miec, gdzie w tym chodzic :-P), wiec zadowolilam sie bransoletka z szekla i w miare grzecznymi kolczykami. &lt;br /&gt;Z Camden pojechalam do Hyde Parku na Speakers Corner, gdzie po mowcach zostala tylko nazwa. Nikt nie protestowal, nie przemawial, nie wciskal ulotek. Poczulam sie srodze zawiedziona. Fakt, ze akurat znowu zaczelo padac i wiac (jak sie potem dowiedzialam w Science Muzeum Wielka Brytania jest najbardziej wietrznym krajem w Europie - fakt duje nieprzecietnie, a ze mieszkam nad morzem, to znam sie na tym), ale nie dalej niz dwa dni temu Ania tlumaczyla mi fenomen lasek z golymi nogami i wyeksponowanym dekoltem przy temperaturze oscylujacej wokol zera - ze ta nacja tak ma, sa zahartowani i w ogole. Wiec skoro sa zahartowani, to co im taki deszczyk, ktorego nawet ja sie nie przestraszylam, tylko opatulilam sie dokladnie i polazlam przez park w kierunku nastepnych atrakcji. A park, mimo listopada, mnie zachwycil, zwlaszcza jak juz wyszlo slonce. Biegacze, wyprowadzajacy psy, jezdzacy na koniach, piekna zlota jesien i zieloniutka trawka. Wszystko to w centrum ogromnego miasta.&lt;br /&gt;Z parku ostatkiem sil powloklam sie do Science Museum. Gdzie jak tylko zobaczylam, co mnie czeka zapomnialam o zmeczeniu. Cale dwa i pol pietra poswiecone historii medycyny - okropnosci, ale jakie fascynujace! Ze zbereznych ciekawostek bylo np. male antimasturbation device, czyli pas cnoty, dla facetow. :-) Z niezbereznych... to cala masa. :-)&lt;br /&gt;A potem trafilam do eksperymentatorium, gdzie podloga byla z gumy (chce taka do domu!), a oprocz tego, mozna bylo dotknac, pobawic sie, zakrecic, pomacac... i chociaz wiekszosc tego typu eksperymentow juz robilam i nie ma nic okrywczego np w zabawie magnesikami i opilkami zelaza umieszczonymi w wodzie, to i tak frajda ogromna. Miedzy innymi gryzlam metalowy pret przez slomke (to dla higieny, slomka nic nie wnosi do doswiadczenia) majac przy tym zatkane uszy - jak sie to zrobilo mozna bylo uslyszec... rap. :-)&lt;br /&gt;Trzy godziny to za malo czasu, zeby sie tym wszystkim nacieszyc, ale trudno. &lt;br /&gt;Wracajac do domu zrealizowalam kolejny punkt programu - nabylam na sobote bilet na "Upiora w Operze". Teraz musze tylko sobie przeczytac streszczenie, zeby wiedziec o czym spiewaja na wypadek jak bym miala ich nie zrozumiec. :-)&lt;br /&gt;Wiem, ze od paru dni nie bylo spostrzezen i wrazen, nadal je spisuje, ale jakos nie mam sily, zeby przepisac. Moze jutro przy sniadaniu. Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7692901591566227463?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7692901591566227463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7692901591566227463&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7692901591566227463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7692901591566227463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-piaty.html' title='Londyn, dzien piaty'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1599612778338264506</id><published>2008-11-26T23:13:00.003+01:00</published><updated>2008-11-27T00:10:00.676+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien trzeci i czwarty</title><content type='html'>Troche juz mnie zmeczyl ten "wypoczynek", musze przyznac. Zatesknilam za poruszaniem sie samochodem (chociaz w miescie metro jest efektywniejsze), za polezeniem na kanapie (tu szkoda mi na to czasu), za normalnym jedzeniem. :-) No ale to chyba o to chodzi. :-)&lt;br /&gt;W kazdym razie zwiedzam zapamietale. Wczoraj poplynelam stateczkiem do Greenwich, gdzie trafilam na slonce, bardzo dobrze sie zlozylo, pospacerowalam po parku w ladnej pogodnie, zwiedzilam obserwatorium (bardzo fajne - choc nie umiem docenic kolekcji zegarow, za to prawdziwa przyjemnosc sprawila mi interaktywna wystawa dotyczaca astronomii i astronautyki, zboczenie, wiem), stalam jedna noga na polkuli wschodniej, a  druga na zachodniej.&lt;br /&gt;Potem pojechalam do Docklands - reklamowanego w przewodniku jako najwieksze tego typu przedsiewziecie w historii. Ok, pewnie nie klamia, ale po Dubaju 10 wiezowcow nad kanalem nie robi juz takiego wrazenia. Choc bez watpienia jest ladne i gdyby tak strasznie nie wialo, to pewnie bym tam pochodzila troche dluzej. A tak, ze wzgledu na pogode, poszlam tropem bialych kolnierzykow, ktorzy wlasnie zaczynali pore lunchu. W ten sposob dotarlam do podziemnego pasazu w budynku Lehman Bothers (tak, dokladnie tych od kryzysu), w ktorym to pasazu byla gigantyczna lunchownia fachowo nazywana food court, gdzie siedziala masa bankierow i wcinala zapamietale. Przerzucajac przed jedzeniem swoje jedwabne krawaty przez ramie, co bych ich sosem nie utytlac.&lt;br /&gt;Poniewaz obiecalam sobie nie jesc tu rzeczy dostepnych w Polsce, musialam postawic na egzotyke, czyli japonszczyzne o nazwie costam-sushi, gdzie zjadlam prawdopodobnie najzdrowszy posilek w zyciu. Byl paskudny. Kolejny raz sie utwierdzam w przekonaniu, ze ichnia kuchnia jest nam obca kulturowo, a te zachwyty nad sushi to po prostu moda. (I tu mi sie przypomnial Adrian Mole i "Offaly good", jestem pewna, ze kiedys przyjdzie moda na podroby).&lt;br /&gt;Anyway, z pelnym zoladkiem pozwolilam sie powiezc kolejce przez Docklands w strone centrum, gdzie udalo mi sie w koncu znalezc sklep z nausznikami. Bo jest zimno, a tutaj maja takie fajne nauszniki, co nie wygladaja jak tandetna opaska do wlosow. I sprzedaja je nie w sklepach, a w kioskach z tandetnymi z pamiatkami.&lt;br /&gt;Wieczorem spotkalam sie z Ania, obejrzalam jej szkole (fajna, az by sie czlowiek pouczyl) i poszlysmy do pubu na pogaduchy. &lt;br /&gt;Dzis znowu dzien zaczal sie od kultury. Poszlam obejrzec zmiane warty pod Buckingham, ale impreza sie nie odbyla, bo mogl padac deszcz. (Ot takie maja Brytole zasady). W sumie rozumiem ich, jak tym wojakom zamokna te czapy to moga i rownowage stracic i potem ciezko sie suszy.&lt;br /&gt;Po Buckingham kolejne 3 godziny spedzilam w Westminster Abbey. Poprzednio chwalilam St. Pauls, a teraz moge powiedziec, ze Westminster jest jeszcze lepsze. Jest bardzo stare, klimatyczne, mozna dotknac wiekszosci eksponatow, z audioguide'a wyprodukowanego w Izraelu plynie glos Jeremiego Ironsa. Niestety znowu nie mozna robic zdjec, dlatego po 3 godzinach juz bylam na zewnatrz i poczlapalam przez Traffalgar Square do Chinatown, gdzie w ramach egzotyki zjadlam chinese buffet, czyli  chinczyk w wersji all you can eat. Chinczyk musial poza tym byc "prawdziwy" a nie zeuropeizowany, bo jedzenie mi nie smakowalo. Poza tym wole nie wiedziec, co tak naprawde jedlam i na ilu nogach biegalo jedzenie przed znalezieniem sie w garnku. Niektore potrawy jadlam w kazdym razie z zamknietymi oczami. (Tani chwyt, ale dzieki temu nie byly nawet takie zle). &lt;br /&gt;Na koniec dnia, kiedy to ze wzgledu na pore nie za bardzo da sie robic zdjecia, a rozrywki kulturalne typu muzea sa juz zamkniete, poszlam zwiedzac sklepy. Tym razem BraStop, ktory mnie rozczarowal, pewnie po czesci dlatego, ze mialam dosc wygorowane oczekiwania. Generalnie, mieli moj rozmiar w wiecej niz jednym fasonie i kolorze, co liczy sie im na plus. Przed chwila sprawdzilam tez, ze asortyment (wow, jakie ladne haslo do kalamburow :-P) generalnie nie roznil sie wiele od tego, co na stronie. Niestety nie moj styl, nie moja kolorystyka. No nic to pozostane przy triuphie. &lt;br /&gt;Kolejny zawod sprawil mi Harrods. Moze gdybym przyjechala do Londynu w czasach gdy w Polsce nie bylo jeszcze delikatesow, a oliwki nadal stanowily rarytas, to nie bylabym tak krytyczna. A tak, to ot to tylko wieksza galeria centrum no i mozna kupic bardzo znane marki. Zdecydowanie powinnam zostac przy zwiedzaniu muzeow i kosciolow. :-)&lt;br /&gt;Plany na jutro to Camden, Hyde Park i Science Museum. Jesli mi potem starczy sil to nie wykluczam wybrania sie na jakis show (teatr, musical). Ale to sie zobaczy. A poki co - spac!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1599612778338264506?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1599612778338264506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1599612778338264506&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1599612778338264506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1599612778338264506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-trzeci-i-czwarty.html' title='Londyn, dzien trzeci i czwarty'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7608175724141974949</id><published>2008-11-26T00:33:00.002+01:00</published><updated>2008-11-26T00:34:11.744+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien trzeci</title><content type='html'>Odcinek zostaje przesuniety na jutro, gdyz dzis dzien zakonczylam piwem w pubie z Ania i w zwiazku z tym mam ochote isc spac. :-)&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7608175724141974949?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7608175724141974949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7608175724141974949&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7608175724141974949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7608175724141974949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-trzeci.html' title='Londyn, dzien trzeci'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2667803043291330264</id><published>2008-11-24T23:33:00.004+01:00</published><updated>2008-11-25T00:35:16.974+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien drugi</title><content type='html'>Uff... Czy juz wspominalam, ze zwiedzanie to strasznie ciezkie zajecie? Ostatni raz tak zmeczona bylam po bowlingu, no ale wtedy to musialam tymi recami przerzucic tone, a teraz to tylko spacerek przez miasto.&lt;br /&gt;Dzien zaczal sie od tego, ze jak probowalam zalozyc spodnie, ktore wczoraj kupilam to poczulam, ze cos mnie uwiera... hm... po blizszym przyjrzeniu sie zauwazylam, ze nie zdjeli mi tego zabezpieczenia. Jakim cudem wyszlam ze sklepu - nie wiem. Fakt, ze moglam byc tak zmeczona, zeby nie zauwazyc wyjacej syreny, ale ochroniarz chyba powinien? Odrzuciwszy opcje "sprobuje to rozwalic" mlotkiem z braku takowego, poszlam do tego sklepu i cierpliwie wytlumaczylam sprzedawcy o co chodzi. Chyba troche sie zdziwil, ze tak sobie mozna wyniesc towar z ich sklepu (no dobra, ja mialam dowod, ze zaplacilam). No co ja poradze, ze mam szczescie do wynajdywania luk w systemach? :-)&lt;br /&gt;Ale w sumie dobrze sie zlozylo, ze musialam isc do tego sklepu, mialam jedna jedyna szanse obejrzenia Oxford Street prawie pustej (nie liczac oryginalow typu hare krishnowiec w pomaranczowym polarku).&lt;br /&gt;Potem pojchalam do Tower. Dlaczego, ze wszystkich dostepnych atrakcji akurat ta? Ano Mama powiedziala, ze koniecznie mam tam isc. No wiec poszlam. Bilet byl wsciekle drogi, ale pomyslalam, ze na pewno cos tam maja poza krukami i Beefetersami. &lt;br /&gt;Generalnie okazalo sie, ze z tego wszystkiego najwieszka atrakcja byli wlasnie Beefetersi i ich oprowadzanie po Tower. Dawno nie slyszalam tak fajnej opowiesci i do tego taka ladna angielszczyzna. :-) Bo sam zamek, jak zamek, widzialam ladniejsze. Starsze rowniez. Wnetrza i wystroj miejscami ciekawe, ale ogolnie sztampa. Wiem, jestem zblazowana, ale na dobra sprawe ile mozna obejrzec manekinow w zbrojach, kolejnych mieczy, kopii, narzedzi tortur? Zeby to jeszcze jakies cudowne zbiory byly, ale nie, tutaj po prostu czyms musieli wypelnic owo zamczysko. &lt;br /&gt;Okej, galeria z klejnotami i kosztownosciami byla fajna, zwlaszcza, ze pan Yeoman zapewnial, ze to nie sa repliki, lecz prawdziwe klejnoty. Problem w tym, ze nad tym najwiekszym diamentem nie bylo wielkiej czerwonej strzalki z napisem "najwiekszy diament swiata", a ze koron z klejnotami bylo z 10, a z duzymi diamentami ze dwie, to nie jestem pewna, czy ten, ktory wydal mi sie najwiekszy w istocie taki byl. No w kazdym razie popatrzylam sobie na te precjoza i najbardziej spodobala mi sie waza na wino/poncz wielkosci balii (takiej jednoosobowej) wykonana w calosci ze zlota. Tak. to naprawde jest imponujace. :-)&lt;br /&gt;Po bitych trzech godzinach opuscilam zamczysko, ale poniewaz zostal mi jakis kupon na bilecie (na poczatku byly dwa, ale jeden z nich oddarla pani przy wejsciu) to wychodzac zapytalam straznika, czy moze jeszcze przegapilam jakas atrakcje. Pan mi oddarl ten kupon, zazartowal, ze wlasnie stracilam darmowy obiad w restauracji, a potem wytlumaczyl, ze to ze wzgledu na to, ze sa prawo i leworeczni pracownicy i dlatego kupony sa po obu stronach biletu, zeby wszystkim sie wygodnie pracowalo. No chyba, ze tym razem tez sobie ze mnie zazartowal. :-)&lt;br /&gt;Poniewaz wyszlo slonce poszlam na spacer przez City i robilam zdjecia. Tym razem przyjelam strategie pt. ide przed siebie i patrze, co jest ciekawego (wszystkiego, co bym chciala zobaczyc i tak nie zobacze, chocbym siedziala tu do swiat), a potem sprawdzam w przewodniku, co widzialam. &lt;br /&gt;Zatem poza "korniszonem" widzialam budynek, ktory na pierwszy rzut oka wygladal jak skrzyzowanie centrum Pompidou ze statkiem kosmicznym. Skojarzenie okazalo sie sluszne, bo budynek byl zaprojektowany przez tego samego architekta, co centrum.&lt;br /&gt;Gdy dla odmiany zaczelo padac i zrobilo sie za ciemno na zdjecia podjechalam do St. Paul's Cathedral, gdzie niestety nie mozna bylo robic zdjec (poza galeria widokowa), choc moze to i dobrze, bo inaczej musieliby mnie wyciagac stamtad konmi. Bo St. Paul's mnie zachwycil. Wszystkim - mozaikami na podlogach i scianach, Whisper Gallery, gdzie faktycznie jest niesamowita akustyka, spojnym wystrojem wnetrza, spedzilam tam dwie godziny, a wyszlam tylko dlatego, ze juz zamykali. &lt;br /&gt;W kryptach leza sami zasluzeni, ale nie tylko biskupi, poeci, ale tez naukowcy (wypatrzylam Fleminga), a oprocz tego jest mnostwo tablic poswieconych korespondentom wojennym wojny w Sudanie, poleglym we wszystkich wojnach od czasu wybudowania katedry skonczywszy na poleglych podczas wyzwalania Kuwejtu w czasie wojny w Zatoce. A za glownym oltarzem jest tablica i napis "To the American dead of the second World War from the people of Britain". Ogolnie z tych wszystkich tablic, ktore wisza, gdzie sie da, po ktorych sie chodzi (jedna jest moze ze dwa metry od drzwi do toalety) wylania sie historia kraju w pigulce. Mnie najbardziej podobala sie tablica poswiecona Sir Edwinowi Landseer przedstawiajaca psa, ktory oparl pysk o trumne. Ckliwe i sentymentalne, wiem.&lt;br /&gt;A wieczor spedzilam jezdzac autobusami i robiac zdjecia z cyklu "Londyn by night". Co byloby bardzo przyjemnym zajeciem, gdyby nie okropne zimno. Musze chyba kupic czapke.&lt;br /&gt;Spostrzezenia:&lt;br /&gt;- klasyczne czerwone angielskie budki telefoniczne w dobie telefonow komorkowych sa oblepione reklamami agencji towarzyskich&lt;br /&gt;- reklama "free moustache styling"... brr... &lt;br /&gt;- pashmina w Londynie kosztuje tyle samo, co w Dubaju i pewnie jest w takim samym stopniu prawdziwa&lt;br /&gt;- w suterenach mieszcza sie bardzo ciekawe rzeczy, ktore mozna obserwowac idac ulica, oprocz biur, mieszkan, bibliotek, szkol, dzis widzialam tez szkole judo.&lt;br /&gt;- czy juz wspominalam o christmas panic? Dzis widzialam na ulicy stoisko z prawdziwymi choinkami. Nie wiem skad oni je tu biora, ale nie pachnialy. (Bez sensu, bo jedyna przewaga drzewka naturalnego nad sztucznym jest wlasnie zapach).&lt;br /&gt;- A na Piccadilly oprocz bebniarzy, fotografow i ulotkarzy stal sobie na skrzynce pan z transparentem "Everything is OK". Nie ma to jak pozytywny przekaz.&lt;br /&gt;A plany na jutro zaleza od tego, co zobacze za oknem, gdy sie obudze. Goodnight.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2667803043291330264?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2667803043291330264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2667803043291330264&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2667803043291330264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2667803043291330264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-drugi.html' title='Londyn, dzien drugi'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7865734880016014809</id><published>2008-11-23T23:21:00.003+01:00</published><updated>2008-11-23T23:49:49.118+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, ciag dalszy dnia pierwszego</title><content type='html'>Wlasciwie to najlepiej byloby logowac na biezaco, ale nie da sie - albo zwiedzanie, albo zapiski.&lt;br /&gt;W kazdym razie pojechalam ogladac Tower i Tower Bridge by night. I wyszlo, ze przedwczesnie pochwalilam tutejsze metro, ze takie wspaniale i w ogole. Wspaniale to moze i jest, ale w weekend polowa linii nie dziala, albo dziala w zmienionych trasach i czestotliwosciach. O czym sie przekonalam, gdy chcialam sie przesiasc na linie zolta, ktora okazalo sie, ze nie jezdzi. No trudno, podjechalam autobusem (musialam sie trzymac komunikacji, bo mapy ani przewodnika nie wzielam, bo ciezkie toto i po co nosic, jesli chce tylko przejechac w te i z powrotem metrem). Tower razem z mostem... troche mnie zawiodly. Bo jakby to powiedziec... przez tyle lat ogladalam je na zdjeciach, czytalam czytanki, sluchalam wykladow pani Paw, ze wyobrazalam je sobie duzo wieksze, piekniejsze i bardziej wypasione. Czyli potwierdza sie stara prawda, ze rzeczywistosc nie dorownuje obrazkom. Co rychlo stwierdzilam, obfotografowawszy wszystko dokola. W sumie bardzo udana wycieczka, gdyby nie to, ze pizdzilo jak w kieleckiem i zastanawiam sie, czy fotki nie wyjda poruszone (no moze nie, ze od razu mostem bujalo, ale aparatem juz moglo). Zmarznieta wsiadlam do double-deckera i przejechalam tymi wszystkimi znanymi ulicami (Bond, Regent, Strand, Oxford, etc) notujac, gdzie warto przyjechac na dluzej. Przejazdzka uswiadomila mi, ze Christmas Panic trwa tu w najlepsze. Ulice maja juz wystroj swiateczny, sklepy zachecaja do kupowania prezentow, sa juz odpowiednie reklamy w metrze i na ulicach. A potem sobie policzylam, ze jest "four weeks to Christmas" i przypomnialo mi sie Love Actually i stwierdzilam, ze szkoda iz nie obejrzalam go przed przyjazdem tutaj. Ale jak sie okazuje nic straconego. "Na kwaterze" na kominku (pod ktorym wlasnie siedze piszac te slowa) stoja plyty dvd i jest wlasnie "Love Actually". Jak juz odespie jetlag to sobie zapodam. :-)&lt;br /&gt;Okazalo sie, ze zamkniecie metra ma tez pozytywne konsekwencje - z autobusu widac zdecydowanie wiecej niz z podziemnej kolejki. :-)&lt;br /&gt;I jeszcze nawiazanie do Dubaju, bo widzialam dzis w metrze zebraka. W Dubaju nie ma zebrakow, zlomiarzy, dziadkow, ktorzy wygrzebuja rzeczy ze smietnikow. Too good to be true.&lt;br /&gt;Oki, to dobranoc mili panstwo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7865734880016014809?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7865734880016014809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7865734880016014809&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7865734880016014809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7865734880016014809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-ciag-dalszy-dnia-pierwszego.html' title='Londyn, ciag dalszy dnia pierwszego'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8666710362740993051</id><published>2008-11-23T18:53:00.002+01:00</published><updated>2008-11-23T19:15:43.127+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien pierwszy, ciag dalszy.</title><content type='html'>Wiec jest zimno. I przezywam szok kulturowy w druga strone. Ze jak to - hindus w czapce i rekawiczkach? I w dzinsach i T-shircie? (W Dubaju w dzinsach chodzili tylko turysci. Strojem hindusow byly takie troche elegantsze spodnie i koszula.) Ze majac bilet na metro mozna ot tak zejsc pod ziemie i jego przybycie bedzie bardzo przewidywalne. Tak co do minuty? Ze nikt mnie nie bedzie ciagnal za reke i proponowal cheap designer handbags? Jakos dziwnie. &lt;br /&gt;No i pogoda, do ktorej nie moge sie przyzwyczaic. Pory roku stopniowo sie zmieniaja, chyba nigdy wczesniej nie mialam takiego przeskoku z tropikow do sniegu z deszczem. &lt;br /&gt;Poniewaz nie mam na razie planu, co zamierzam robic (znaczy wiem, ze zwiedzac, ale dokladnie co, kiedy i o ktorej to nie ma tak dobrze) poszlam dzis przed siebie. Chodzilo glownie o to zeby nie siedziec w hostelu, bo mam jetlag i pewnie bym przespala caly dzien. Wiec poszlam przed siebie i trafilam na Oxford Street, gdzie pochodzilam po sklepach, kupilam sweter, dzinsy i parasol (tym samym jestem juz lepiej przygotowana na panujace tu warunki pogodowe), wzielam jedzenie na wynos (w hostelu jest kuchnia, a w pokoju mam dodatkowo mikrofale) od jakiegos przydroznego Chinczyka, przejechalam sie metrem i teraz nadrabiam zaleglosci internetowe. &lt;br /&gt;W planach na dzis jeszcze przejazdzka metrem nad Tamize na spacerek (jeszcze nie widzialam Tower Bridge) i kupienie czegos na kolacje. &lt;br /&gt;Wieczorem mam zamiar przygotowac sobie w miare sensowny plan zwiedzania. A poki co to pare slow o hostelu, bo od poczatku mnie ujal (i to nie tylko tym internetem bez ograniczen). Maja tu tez 3 regaly ksiazek, ktore mozna dowolnie brac (i to nie takich z makulatury, ale ogolnie dosc wspolczesna literatura, wypatrzylam Cusslera, Zadie Smith, Clancy'ego, etc), jest tez drukarka, dvd, telewizor... I to wszystko w maluskim domeczku (3 pietra, na kazdym po 3-4 pokoje, ogroma kuchnia, z ogolnodostepnym jedzeniem (niby to jest sniadanie, ale trwa przez pol dnia) i wielgachny living room polaczony z kuchnia. Nie ma zadnej oficjalnej recepcji (znaczy gdzies tam z tylu siedzi bardzo mila dziewczyna), ale ogolnie kazdy ma klucze od wszystkiego i panuje atmosfera akademika. &lt;br /&gt;Oki dokie, to do nastepnego update'u z pola urlopu. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8666710362740993051?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8666710362740993051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8666710362740993051&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8666710362740993051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8666710362740993051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-pierwszy-ciag-dalszy.html' title='Londyn, dzien pierwszy, ciag dalszy.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2921440457983589413</id><published>2008-11-23T10:10:00.006+01:00</published><updated>2008-11-23T10:28:54.832+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Londyn'/><title type='text'>Londyn, dzien pierwszy, rano.</title><content type='html'>Ja sie k*wa pytam, co to ma byc???&lt;br /&gt;Po bezproblemowym wylocie z Dubaju (odwieziono mnie na lotnisko, tym razem kierowca - Hindus jechal jak wariat, ale dojechalam calo), rownie bezproblemowym przylocie do Londynu, wsiadlam do metra, zeby przyjechac do mojego hostelu i ... WTF? Jakies 0 stopni, wieje, pada snieg z deszczem - brrrr... a jeszcze chwile temu bylo 30 stopni. :-(&lt;br /&gt;Poki co czekam na zwolnienie sie pokoju, ale juz mi sie podoba. Jest darmowy internet, sniadanie included, nieograniczona kawa i herbata, kibelki i lazienki odrapane, ale czyste. No i rzut beretem do metra, co w obliczu panujacej pogody nie jest bez znaczenia. &lt;br /&gt;Pani, ktora mnie tu przywitala mowi, ze taka pogoda ma byc przez tydzien. Chyba zaraz zaczne szukac, gdzie tu jest jakis H&amp;M, czy C&amp;A, co by nabyc cieple skarpety (i to, ze widzialam w metrze pania, ktora wsiadla do wagonu prosto z zasniezonego peronu majac na nozkach tylko peeptoe-szpile, to nie znaczy, ze tez musze), grubsze spodnie i moze jakis golf. &lt;br /&gt;A z innych doniesien to z Dubaju do Londynu lecialam jumbojetem. Wiem, nic wielkiego, ale zawsze chcialam czyms takim sie przeleciec. :-)&lt;br /&gt;Z obserwacji dubajskiego lotniska - tamtejsza straz graniczna ma czerwone berety i czerwone skorzane trzewiczki.&lt;br /&gt;Poza tym wybralam sobie (czy chwalilam juz online check-in British Airways? nie, to chwale. A jesli chwalilam to nie zaszkodzi powtorzyc) tak fajne miejsce w samolocie, ze podczas startu widzialam Dubaj by night. I mam zdjecie palmy z lotu ptaka (tej od tego wypasionego hotelu Atlantis).&lt;br /&gt;To na razie. BRB soon. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2921440457983589413?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2921440457983589413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2921440457983589413&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2921440457983589413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2921440457983589413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/londyn-dzien-pierwszy-rano.html' title='Londyn, dzien pierwszy, rano.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7223824264153917937</id><published>2008-11-22T16:42:00.003+01:00</published><updated>2008-11-22T17:21:21.626+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj, dzien siodmy i (niestety) ostatni</title><content type='html'>Dzien ten zaczelam od spakowania torby, na wierzchu kladac kurtke, ktora przyjdzie mi wziac ze soba do samolotu, chociaz tutaj nieustajace 30 stopni. Potem wydrukowalam sobie boarding pass (cudowna samoobsluga internetowa, mam zapewnione miejsce przy oknie, moze uda sie jeszcze rzucic okiem na Dubaj by night) i wsiadlam do Big Bus. Ktory przez caly dzien wozil mnie wkolko po miescie. Napaslam oczy widokami budow, szkla, stali, siedmiopasmowych drog. Przy okazji dotarlam w miejsca wczesniej nie odwiedzane, a mianowicie na palme. Palma faktycznie robi wrazenie, jak zreszta wszystkie tutejsze nowoczesne budowy.&lt;br /&gt;Jedynym minusem jest to, ze jadac dwupietrowym londynskim doubledeckerem, na gornym pokladzie na przemian swieci slonce, wieje i trzeba wdychac spaliny. Po calym dniu bol glowy gwarantowany. Ale wrazenia niezapomniane.&lt;br /&gt;Po wycieczce autokarowej poszlam na chicken shwarma (co bede eksperymentowac z innymi knajpami, skoro jest przepyszna) oraz jeszcze raz do Dubai Muzeum (bo dawali bilet, jakos musze zagospodarowac czas do 22.30 kiedy to zostane odwieziona na lotnisko). Wprawdzie moglabym siedziec w hotelowym lobby, ale wole jeszcze pochodzic po okolicy, z krotkim przystankiem na internet.&lt;br /&gt;Spostrzezenia:&lt;br /&gt;- Juz wczesniej widzialam niespodziewanie wysokie palmy, takie na 10 pieter. Sadzilam, ze to jakies ichnie pomniki przyrody, a tymczasem okazalo sie, ze sa to sprytnie zamaskowane wieze z antenami komorkowymi. :-)&lt;br /&gt;- Metro - ciagle w budowie, ale uderzylo mnie to, jak bardzo tutejsza budowa metra rozni sie od warszawskiej. W Wawie buduje sie odcinek, oddaje do uzytku nowa stacje, a potem buduje kolejny odcinek. Tutaj buduje sie wszystko na raz. W tej chwili ukonczone sa wiadukty i trwa budowa stacji, podobno rozpoczeto juz probne przejazdy pociagow.&lt;br /&gt;- Znaki drogowe - drogi sa swietnie oznakowane, wielopasmowe. W Dubaju wszystkie komunikaty prawie wylacznie po angielsku. Dzis wypatrzylam np. "beware of traffic". :-)&lt;br /&gt;- Budowy - temat rzeka, ale dzis wypatrzylam nowa rzecz przy budowach - male meczety w kontenerach - ale nie takie biedniutkie jak ten w Sharjah, ale wypasione, blyszczace, z klimatyzatorami. Ogolnie na budowach klimatyzowane jest wszystko. Nawet byle budy z dykty.&lt;br /&gt;- Wyjasnil sie brak ciezarowek w miescie. Przy drogach wjazdowych stoja znaki zabraniajace ruchu "heavy vehicles" miedzy 6 AM a 10 PM.&lt;br /&gt;- Widzialam tez bank dla kobiet - ladies banking. W domu z zaciemnionymi szybami i zaslonietym wejsciem.&lt;br /&gt;- Na straganie ulicznym sprzedajacym lampki choinkowe (w Carrefourze tez jest juz stoisko swiateczne z wielkim haslem "the merry season is coming") widzialam plastikowego ananasa, swiecacego roznymi kolorami, wygrywajacego "We wish you a Merry Christmas".&lt;br /&gt;Plany na jutro - dotrzec do Londynu, rozpakowac sie, wyspac, wybadac okolice, znalezc internet, przywyknac do pogody. &lt;br /&gt;No to do przeczytania.&lt;br /&gt;Aha, i od jutra wracam do starego polskiego nr komorka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7223824264153917937?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7223824264153917937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7223824264153917937&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7223824264153917937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7223824264153917937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-dzien-siodmy-i-niestety-ostatni.html' title='Dubaj, dzien siodmy i (niestety) ostatni'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4980551036416647895</id><published>2008-11-21T16:29:00.004+01:00</published><updated>2008-11-21T17:38:27.520+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj dzien szosty, piatek (to nie bez znaczenia)</title><content type='html'>Piatek, to tutejsza niedziela. Pobozny muzulmanin powinien wtedy sie udac do meczetu, pomodlic sie i wysluchac kazania. Ja postanowilam zaczac od plazy.&lt;br /&gt;Ze wzgledu na karnacje i potencjalne konsekwencje wylegiwania sie na sloncu miedzy 10 a 15, wstalam o siodmej, co przyszlo mi z duzym trudem, gdyz okazalo sie, ze czwartkowy wieczor, bedacy poczatkiem weekendu ludnosc okoliczna i wspolmieszkancy hotelu (sami hindusi, choc raz widzialam skosnookie malzenstwo) obchodza bardzo hucznie. Juz o 22 zaczelo sie unza-unza, a z hotelowego korytarza dobiegaly gwizdy, okrzyki i walenie w drzwi. Moze faktycznie ludnosc tubylcza zna jakies meliny (nielegalne gorzelnie?), bo zeby tak na trzezwo taka trzode? :-)&lt;br /&gt;Podglosnilam wiec CNN w telewizji i jakos zasnelam. &lt;br /&gt;Rano, zabierajac sniadanie ze soba celem spozycia na plazy, polecialam na autobus. W autobusie nie bylo kobiecych miejsc siedzacych wiec sobie stanelam, w sumie daleko nie mam, ale ku mojemu zdziwieniu jakies skosnookie dziewczynki sie scisnely na podwojnym siedzeniu i pokazaly, ze moge sobie przycupnac. Jak sie potem okazalo, ma to swoje uzasadnienie - kierowca, gdy nie ma juz wolnych miejsc siedzacych dla kobiet i jakas bedzie stala, przestanie je wpuszczac do autobusu. Zreszta w sytuacji, gdy autobus jest pelen, kierowca zatrzymujac sie na przystanku otwiera drzwi i mowi do z reguly calkiem sporej gromadki np. "two ladies, three men". I wiecej nie wezmie, nawet jak go prosic i nawet jesli w srodku jest jakies miejsce. Tlumaczy sie, ze inaczej dostanie jakas kare. (Szczesliwie nie wszyscy kierowcy sie owa kara przejmuja i czasami zabieraja wszystkich chetnych).&lt;br /&gt;W kazdym razie dojechalam na plaze. Ale nie taka, ot jest moze to wysiadam i ide, tylko poszlam do Jumeirah Beach Park, ktory od zwyklego piasku nad morzem rozni sie tym, ze ma toalety, przebieralnie, ratownika i siatki chroniace przed wplywaniem meduz na teren kapieliska. Do tego oczywcie fast food, jakies palemki, laweczki etc. Taka Leba w pigulce.&lt;br /&gt;W przewodniku napisane bylo, ze ta plaza ma przydomek Little Moscow, moim zdaniem zupelnie zasluzony, bo o 9tej na pustawej jeszcze z lekka plazy byli sami Rosjanie. Wielkie babuszki w czepcach kapielowych, z opierscienionymi dlonmi. Taka Iwanowna z Wyboru. :-)&lt;br /&gt;Niestety nie bylo szafek, wiec trudno, rzucilam swoje manele mozliwie blisko brzegu, a potem plusk. Woda nawet ciepla, cholernie slona, generalnie zadna rewelacja, ale kolejny punkt na liscie do zwiedzenia odhaczony. :-) Po kapieli pozwolilam sobie na polgodziny schniecia na sloncu i obserwowanie innych ludzi. W tym wycieczki Japoncow, ktory na owa plaze przyszli w krawatach, a panie w szpilkach). Choc lezalo sie przyjemnie, wolalam nie ryzykowac dalszego pobytu na sloncu i przenioslam sie do cienia. Na laweczce zjadlam sniadanie i widzac tlumy jakie zaczely nadciagac na ten jedyny niehotelowy lecz strzezony skrawek plazy w promieniu 20 kilometrow, szybko udalam sie na autobus powrotny. &lt;br /&gt;To co zobaczylam po powrocie do mojej dzielnicy nieco wbilo mnie w ziemie. Tlum. Nieprzebrany, ciagnacy wszystkimi ulicami. Wiec tak wyglada tu dzien wolny. Tlum najwidoczniej pragnacy rozrywki, czyli zakupow (Carrefour i cala masa sklepow) oraz kina (obok stacji autobusowej jest kino, ktore gra wylacznie produkcje Bollywoodzkie; pod kinem stala nieprzebrana masa Hindusow, widac faktycznie lubia rodzime kino). Z tlumu niosacych siaty Carrefoura, wyrozniali sie ci niosacy charakterystyczne przezroczyste torby z kocami. Albo byla wyprzedaz, albo zaopatruja sie na zime. :-)&lt;br /&gt;W hotelu zostawilam mokre rzeczy i z powrotem pojechalam w kierunku plazy, tym razem "dzikiej", co by porobic zdjecia. Akurat wypadala pora popoludniowych modlow, a ze to piatek, to cos w rodzaju odpowiednika naszej sumy. Z pobliskich meczetow dobiegaly wykrzykiwania nauczajacych, a kiedy weszlam w uliczke z meczetem to zatrzymal mnie tlum mezczyzn. Stojacych. W pierwszej chwili zaskoczenie - dlaczego ten facet przede mna jest tylko w skarpetkach i zamiast isc stoi. Potem zalapalam, ze cala ulica jest zajeta przez tych, ktorym nie udalo sie znalezc miejsca na swoj dywanik w meczecie. Wiec zajeli chodnik... calusienki, na wcale niemalej ulicy byl wylozony dywanikami, na ktorych stali bosonodzy faceci. Niewierni piesi (a bylo ich calkiem sporo) przeniesli sie wiec na ulice lawirujac miedzy samochodami. &lt;br /&gt;Na stacji autobusowej znowu tlumy. Kolejki ciagnace sie przez kilkadziesiat metrow i to do prawie kazdego stanowiska (a tych stanowisk jest ze 60 - nie przesadzam ani troche, to jedna z trzech wiekszych stacji autobusowych w tym miescie). Na szczescie na 8mke czekalo tylko jakies 30 osob, wiec zajelam miejsce startowe i juz po jakiejs godzinie stalam na plazy. Ta byla duzo ladniejsza, ale za to pelna ostrych muszelek, wiec zrezygnowalam z brodzenia w wodzie i tylko porobilam zdjecia. (Na plazy dla turystow pewnie wygrzebuja w nocy wszystkie muszelki).&lt;br /&gt;Potem pojechalam do Mall of the Emirates - centrum handlowego ze stokiem narciarskim. Tu przezylam zawod gdyz bylo tloczno, centrum nie przedstawialo soba nic nadzwyczajnego (ot duzo sklepow w jednym miejscu), stok okazal sie malutka osla laczka z bardzo zuzytym sniegiem (nie wiem jak to robia, ze na zdjeciach przedstawia sie tak imponujaco), a do tego te tlumy! Z poczucia obowiazku zrobilam ze dwa zdjecia, poszlam kupic buty (prognoza pogody donosi, ze w Londynie w niedziele ma padac snieg, wiec w szmacianych adidasach moze byc mi zimno, a Martensy za to, co zrobily moim nogom to powinnam spalic na stosie) i poszlam do kolejki na taksowke, poki byla na 10 minut a nie na 3 godziny.&lt;br /&gt;Taksowka w celach oszczednosciowych podjechalam tylko do Madinat Jumeirah, z ktorego wiedzialam, ze mam autobus. Przy okazji kupilam sobie bilet na jutrzejszy dzien na przejazdzke &lt;a href="http://www.bigbustours.com/eng/dubai/default.aspx"&gt;Big Busem&lt;/a&gt;. W drodze powrotnej szczescie do autobusow mnie opuscilo, bo dopiero w czwartym znalazlo sie dla mnie miejsce. Nie bylo jakos szczegolnie tragicznie, bo w sumie czekalam moze jakies 30 - 40 minut, ale trojka Niemcow odpadla i poszli sobie, a kilka osob wzielo taksowke. &lt;br /&gt;Na obiad poszlam do pana od Chicken Shwarma, on chyba cos dodaje do tego soku, bo nie moglam sie oprzec. A poza tym pan mial radoche (bo pamietal mnie) - chyba nieczesto jacys turysci maja odwage jesc u niego.&lt;br /&gt;Spostrzezen dzisiejszego dnia jest malo:&lt;br /&gt;- na ulicy hinduskich sklepow (jednej z wielu) zauwazylam, ze tubylcy wchodzac do sklepu zdejmuja buty (i nie sa to sklepy z dywanami :-) ). Niektore sklepy maja przed wejsciem specjalne poleczki na obuwie.&lt;br /&gt;- o ile drogi sa asfaltowe, to skrzyzowania czesto sa z kostki brukowej&lt;br /&gt;- w mojej dzielnicy ulice handlowe sa "tematyczne" - odziezowe, zegarkowe, krawieckie, komputerowe, jedzieniowe. Szczegolnie zafascynowala mnie ulica komputerowa. Tutaj normalne jest, ze sklepy niejako wylewaja sie na zewnatrz zajmujac pol chodnika. Ale zeby pol chodnika bylo zajete przez pudla z laptopami, monitorami i procesorami? Wow. I bylam tez na ulicy, na ktorej prawie kazdy sklep ma neon, albo witryne z logo Intela. Juz ich lubie. :-)&lt;br /&gt;- no i samochody. Od kilku dni chcialam o tym napisac. Ze tu jest pod tym wzgledem jak w ameryce. Potezne pickupy, terenowki, Hummery, limuzyny (Infiniti w duzych ilosciach). Wszystko nowe, lsniace i wielgachne. Do tego duza liczba busow i busikow, ktorymi poruszaja sie pracownicy budow i hoteli - te juz nie takie wypasione, raczej takie bardziej azjatyckie (przynajmniej tak wychodzi z ogladanych filmow), albo tez marki TATA.&lt;br /&gt;I to by bylo na tyle.&lt;br /&gt;Jutro objazd Dubaju z Big Busem, ostatnia okazja zrobienia zdjec, potem jakis obiad, (pewnie jeszcze internet, choc nie wiem czy zdaze), a potem znowu w samolot, by w niedziele rano obudzic sie w Londynie, skad tez mam zamiar pisac. :-)&lt;br /&gt;BTW, widze ze ktos ode mnie z pracy podczytuje tego bloga. :-) Zatem pozdrawiam serdecznie i zapraszam do ujawnienia sie. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4980551036416647895?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4980551036416647895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4980551036416647895&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4980551036416647895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4980551036416647895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-dzien-szosty-piatek-to-nie-bez.html' title='Dubaj dzien szosty, piatek (to nie bez znaczenia)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7481245542596016115</id><published>2008-11-20T18:01:00.004+01:00</published><updated>2008-11-20T19:03:00.562+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Oman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj (choc nie do konca), dzien piaty</title><content type='html'>Safari. Znaczy zadne tam slonie, zyrafy i baobaby. Tutaj safari to wszelkiego rodzaju wyjazdy krajoznawczo-przyrodniczo-rozrywkowe za miasto. Z mnostwa opcji wybralam sobie Grand Canyons, czyli wyjazd w gory i z powrotem.&lt;br /&gt;Z malymi problemami, ktore szczesliwie udalo sie rozwiazac telefonicznie, wyjechalam z Dubaju, razem z francuskim malzenstwem. Wiozl nas bardzo sympatyczny pan przewodnik (nacji nie umiem rozpoznac, skrzyzowanie Hindusa z Chinczykiem na moj gust) w wielgachnym Chevrolecie 4x4. Przez korki przebijalismy sie najpierw do Sharjah - sasiedniego emiratu, tez wypiasionego - wiezowce, mariny, hotele, autostrady, cuda na kiju. Nie tej samej skali, co sam Dubaj, ale tez robiace wrazenie. W Sharjah zabralismy czwarta pasazerke, Wloszke, o jakze wloskim nazwisku Bauhoffer i pojechalismy w kierunku pustyni. Ale nie takiej, ze piaszczyste diuny po horyzont (te sa podobno w innym miejscu i sluza glownie jako atrakcja turystyczna). Tutejsza rdzenna pustynia to lekko pofaldowany piach z kepkami zielonego i nielicznymi drzewkami (tutaj wlasnie trwa zima, czyli okres kiedy z duzym trudem cokolwiek moze wyrosnac).&lt;br /&gt;Pierwszy przystanek to obelisk podarowany Emiratom przez Arabie Saudyjska w podziekowaniu za zachowanie muzulmanskiej tradycji. Nie mam pojecia o co chodzi, ale tak powiedzial przewodnik. A w rzeczywistosci, to gigantyczne cos, stojace po srodku pustyni, niedaleko autostrady.&lt;br /&gt;Przystanek drugi - camel farm, czyli stadko zblazowanych wielbladow, ktore wdziecznie pozowaly do zdjec. Specjalnie dla Pat sfotografowalam camel toe, ale powiem szczerze - wyglada inaczej. :-P&lt;br /&gt;Przystanek trzeci - fish market, na ktorym po rybach pozostal tylko niewyobrazalny smrod, bo samych ryb nie bylo. Jak sie dowiedzielismy od lokalsow, w zatoce Omanskiej jest red tide, ktory wybil wszystkie ryby. Po przyjrzeniu sie morzu, faktycznie jakies takie czerwonawe. Czyli zdaje sie sinice dotarly i tu.&lt;br /&gt;Przystanek czwarty - siurpryza - granica z Omanem. Tak to jest jak sie kupuje wyjazd na podstawie opisu w internecie, tam nic nie bylo o tym, ze jedziemy za granice. No ale tym samym zaliczylam kolejne panstwo. :-) Oman, jak to Oman :-) gory, morze, skaly, wioski i budynki jak wszedzie indziej, czyli od wypasionych rezydencji po lepianki, przy czym lepianki tym sie wyrozniaja na tle krajobrazu, ze maja najwiecej anten satelitarnych ze wszystkich budynkow.&lt;br /&gt;Przystanek piaty - wjechalismy w najwyzsze miejsce gor, gdzie da sie wjechac samochodem, po drodze mijajac ichnie dzikie kozy i samotnego osiolka. W najwyzszym miejscu gor oprocz widokow czekaly na nas osy (czy tez inne ustrojstwo). Jak cale azjatyckie robactwo - gigantyczne, wielkosci szerszenia, brazowe z dwoma zarowiastozoltymi paskami na kuprze. FUJ!&lt;br /&gt;Przystanek szosty - lunch, czyli stajemy w kanionie, panowie przewodnicy (bo jechalismy w dwa auta - drugie dolaczylo do nas przy obelisku i zawieralo dwa jowialne Szwajcarskie malzenstwa, ogolnie strasznie zanizalam srednia wieku na tej wyprawie) rozwijaja dywany na kamieniach, wyciagaja przenosne lodowy i serwuje po salatce, sandwichu, muffinie i jablku. Kuchnia typu fusion w rozkwicie. Znowu stada os, przewodnicy mowia, zeby ich nie draznic, to same odleca. Latwo powiedziec!&lt;br /&gt;Potem zjazd do przystanku siodmego - czyli wyjezdzamy z Omanu.&lt;br /&gt;Przystanek osmy i ostatni - kawa i herbata w korycie wyschnietej rzeki. Ogolnie bardzo fajnie bylo posiedziec w klimatyzowanej terenowce i zostac przewieziona jakies bagatela 450 km. Na koniec przedzieranie sie przez korki w Sharjah i Dubaju.&lt;br /&gt;Po powrocie poszlam na kolacje, czyli tym razem chicken shwarma i special juice w stoliku na ulicy. Pycha i to za jedyne 14 Dhs (z czego 10 za sok). Chyba jutro tez tam pojde, bo naprawde, rewelacyjne jedzenie, a sok to w ogole bomba, wyczulam w nim mango i awokado, reszty skladnikow nie rozpoznalam, ale i tak bede snic o takim soku po nocach.&lt;br /&gt;Plany na jutro to Jumeirah Beach, czyli mam zamiar wykapac sie w zatoce Perskiej oraz Mall of Emirates (ten, w ktorym jest stok narciarski). Mam nadzieje, ze nie nabawie sie anginy od lata i zimy w ciagu jednego dnia. Poza tym zrodla z Polski donosza, ze zimno i pada, i zimno i pada na to miejsce w srodku Europy, wiec trzeba sie przyzwyczajac, ze za dwa dni musze opuscic ten mily i cieply zakatek.&lt;br /&gt;A teraz hurtem zapiski z komorki i notesu, czyli spostrzezenia z drogi i nie tylko.&lt;br /&gt;Bur Dubaj (najwiekszy budek swiata) jest naprawde wielki. Bez problemu widac go z Sharjah oddalonego o jakies dwadziesciakilka kilometrow. Bedzie na zdjeciach.&lt;br /&gt;W Sharjah widzialam tez slumsy. Rojace sie od anten satelitarnych. Prawdopodobnie sa to tutejsze zabytki klasy zero, czyli tradycyjne lokalne budynki sprzed czasow gdy odkryto rope. Malownicze i fajne, niestety nie zdazylam sfotografowac, moze kiedys wygooglam.&lt;br /&gt;Rowniez w Sharjah (w sumie dobrze, ze byly korki, moglam poobserwowac) widzialam meczet z dykty. Taki kompaktowy, akurat do wsadzenia na ciezarowke i przewiezienia w dowolne miejsce. Nawet mial miniaturowa kopulke (srednicy cos 2 metrow). Stal obok tych slumsow, byc moze lokalna spolecznosc nie moze sobie pozwolic na nic lepszego. Mnie ten meczet przypominal taki ciut wiekszy kiosk ruchu.&lt;br /&gt;Akcja boisko w kazdej gminie ma tu postac boisko przy kazdym meczecie. A na serio, to w prawie kazdej dzielnicy jest boisko z duzymi betonowymi trybunami i profesjonalnym oswietleniem (po ktorym wnioskuje, ze to boiska, chociaz cholera ich wie, moga byc i areny do walk wielbladow, czy cus).&lt;br /&gt;Po drodze, na wsi byla buda "Swedish pizza". Gdyz powszechnie wiadomo, ze pizza to cos z czego Szwedzi sa znani na calym swiecie.&lt;br /&gt;Widzialam tiry. Cale sznury wielgachnych ciezarow z przyczepami jadace od lub do rownie gigantycznych cementowni (z czegos musza budowac te swoje nowe dzielnice). I jakim cudem na drogach, po ktorych jezdza te giganty, na drogach w kraju, gdzie temperatura dochodzi i do 50 stopni nie ma ani sladu kolein, pozostaje dla mnie zagadka.&lt;br /&gt;Ruch uliczny poza miastem to tez ciekawostka. Jezdzi sie dokladnie jak w Ameryce. Czyli przepisowo. Nikt gwaltownie nie zwalnia, nie przyspiesza (byloby ciezko, samochody to w 100% automaty), przez cale 8 godzin widzielismy tylko jednego wariata, ktory jechal jak Polak (czyli duzo szybciej niz pozostali i ciagle zmienial pas).&lt;br /&gt;Na zwalnianie przez skrzyzowaniami, swiatlami, rondami maja tu sprawdzony sposob - progi zwalniajace. Tyle, ze rowniez na drogach szybkiego ruchu (gdy np zblizaja sie do miasta).&lt;br /&gt;Na jednym z bilboardow byla postac szejka w pozie z obrazu "Jezu ufam Tobie". Uniesiona prawica wskazujaca niebo, swiatlosc rozchodzaca sie od postaci. No i tez brodaty. Nie zdazylam zrobic zdjecia, bo mnie zatkalo. :-)&lt;br /&gt;Na Sheikh Zayed Road widzialam European Veterinary Clinic. Widac szkoly dla weterynarzy tez tu nie maja.(Bo to, ze w Jumeirah bylo Jumeirah Veterinary Center o niczym nie swiadczy).&lt;br /&gt;Nie wiem, czy juz pisalam, jesli tak, to sie powtarzam, ze w calych Emiratach nie ma ani jednej akademii medycznej. Lekarzy sie importuje skad tylko sie da, a na trudniejsze operacje, na ktorych leczenie nie ma tu infrastruktury wysyla sie pacjentow za granice. I mowimy tu o publicznej opiece zdrowotnej dla obywateli tego panstwa. Expaci maja (albo i nie) opieke medyczna zapewniona przez pracodawcow, stad wprost zatrzesienie roznego rodzaju medical practice, medical clinic, etc. A panstwowe szpitale nazywaja sie np Iranian od narodowosci medykow, ktorzy tam pracuja.&lt;br /&gt;Jesli mowa o weterynarzach - poza bezpanskimi kotami i golebiami widzialam w miescie tylko jedno zwierze - jakas dziewczyna wyprowadzala beagle'a. Wspaniale psy, nawet w Dubaju sie na tym znaja. :-)&lt;br /&gt;Na ulicach nie widac mieszanych grup, w sensie, albo idzie grupa facetow, albo kobiet, albo jednostki, abo pary. Zdaje sie, ze zycie towarzyskie Dubaju (nie mowie o turystach ani bialych expatach, bo ci stanowia wyjatki od reguly) nie przewiduje opcji "pojde z grupa znajomych na kebaba". Moze dlatego, ze dostep do piwa maja tu tylko turysci i biali expaci. :-)&lt;br /&gt;Toalety. Wlasciwie to musze to urzadzenie sfotografowac, w kazdym razie toalety sa europejskie. Czasem trafi sie bidet. Zazwyczaj jest papier toaletowy, natomiast wszedzie przy sedesie jest cos na ksztalt weza ze sluchawka prysznicowa, ktorym mozna sie umyc. Co kraj, to obyczaj.&lt;br /&gt;Sklepy, przynajmniej w Deira i Bur Dubaju zmieniaja swoj wystroj wraz z zapadnieciem zmroku. Kiedy robi sie ciemno zaczynaja wygladac jak skrzyzowanie wystawy przed swietami bozego narodzenia z Times Square w NY. Czyli chodzac po miescie w dzien kieruje sie nazwami sklepow i asortymentem, a w nocy kolorami neonow. (Wiem, ze do internetu, ktory jest w zaulku musze skrecic w lewo przy migajacym czerwono-zielonym, a potem w prawo przed czerwono-granatowym).&lt;br /&gt;Jeszcze z wrazen z Dubai Mall, bo wlasnie dotarlam do notatek:&lt;br /&gt;- winda gra dla Elizy :-)&lt;br /&gt;- maja tam Tiffany'ego i Rolexa (no dobra nie ma sie czym emocjonowac, ale wczesniej nie widzialam na wlasne oczy :-)&lt;br /&gt;- w ramach rozrywek (obok tych, o ktorych juz pisalam) byly pokazy akrobatek na linie &lt;br /&gt;That's all for today folks.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7481245542596016115?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7481245542596016115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7481245542596016115&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7481245542596016115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7481245542596016115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-choc-nie-do-konca-dzien-piaty.html' title='Dubaj (choc nie do konca), dzien piaty'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-428837382527477906</id><published>2008-11-19T18:43:00.003+01:00</published><updated>2008-11-19T20:03:43.078+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj, dzien czwarty</title><content type='html'>Poniewaz jestem na wakacjach postanowilam sie wyspac i nie przemeczac. Wstalam dopiero o 9, spacerkiem poszlam na abre, by przeprawic sie na drugi brzeg Creek'u, celem zwiedzenia Spice Souk. Ow kiermasz przypraw troche mnie zawiodl, bo ograniczal sie do dwoch marnych alejek, w ktorych jakims cudem zgromadzono wszystkie mozliwe przyprawy, zapachy, etc. Poniewaz na kazdym kroku ktos chcial mi cos sprzedac, szybko kupilam to co chcialam i nie chcialam (wlasciwie po co mi sandalwood? chyba tylko w domu do powachania jako wspomnienie Dubaju, co nie) i zmylam sie w kierunku dalszych atrakcji, tym razem turystycznego waterbus, ktory jest czescia tutejszej komunikacji miejskiej. Kiedy doszlam do "przystanku" sprzedawca biletow powiedzial, ze bus is leaving now, no problem (troche sie zdziwilam, bo wedlug rozkladu mial odplywac za 20 minut). Nabylam bilet - w postaci karty chipowej! z ktorym to biletem trzeba potem przejsc 10 metrow do maszyny, w ktora wklada sie ta karte i drukuje bilet papierowy. Z papierowym biletem mozna sie udac na stateczek, gdzie pan odrywa kupon kontrolny. Wszystko fajnie, tylko przerost formy nad trescia, zwlaszcza, ze bylam jedyna! pasazerka tego cuda. Jedyna, na moze 100 wolnych miejsc. Stateczek wypas - klima, siedzenia lotnicze, na poczatku krotki filmik o bezpieczenstwie w trakcie lotu, tj. przepraszam rejsu (dokladnie taki jak w samolocie, ze under your seat, should the need arise...). Ogolnie fantastyczna sprawa, pogadalam sobie z kierowca-sternikiem, poopowiadal mi o sobie, wypytal sie co robie, skad jestem itd, gdy chcialam zrobic zdjecia zwalnial, opowiadal co mijamy i jak sie zyje w Dubaju. Pozwolil nawet usiasc za sterem i cyknal fotke. A na koniec zostawil mi swojego maila i prosil o zdjecia. :-) I to wszystko za rownowartosc 20pln. Aha, a na koncu wypelnilam customer survey, ktory tym razem mial postac gameboya, znaczy takie cus wielkosci kalkulatora biurkowego, na ktorym byly przyciski z odpowiedziami na pytania, ktore wyswietlaly sie na panelu. &lt;br /&gt;Po rejsie zakupy w pobliskim Carrefourze (nie przestanie mnie zachwycac globalizacja, maja tu moje ulubione francuskie zawijasy z rodzynkami. Pewnie maja je we wszystkich Carrefourach na swiecie) i siesta w hotelu, zeby przeczekac najgorszy upal. &lt;br /&gt;Po poludniu poszlam na stacje autobusowa, zeby sprobowac zlapac taksowke na Sheykh Zayed Road. Wiem, ze to pokretne isc na autobus zeby zlapac taksowke, ale w malych uliczkach dzielnicy, gdzie mieszkam ciezko wypatrzec taryfe, a przy stacji autobusowej i pobliskim Carrefourze sa na to szanse. Po kilku minutach sie udalo, ale musialam odpedzic po drodze kilku panow od "private taxi".&lt;br /&gt;Bez problemu zostalam dowieziona, gdzie chcialam, po drodze taksowkarz zahaczyl o stacje benzynowa, moglam przy okazji sprawdzic ile w tym kraju ropa plynacym placi sie za benzyne - po przeliczeniu (dzieki Luniu za przelicznik galonow na litry!) wyszlo, ze jakies 2 pln/l zwyklej E95. Co ciekawe, diesel jest prawie 2 razy drozszy.&lt;br /&gt;Po dojechaniu na Sheykh Zayed Road (taka dluuuugasnia ulica przez caly Dubaj, ma chyba w sumie z 40 km, z mnostwem wiezowcow, przy niej buduja tez Bur Dubaj - najwyzszy wiezowiec na swiecie) pod Dubaj World Trade Center okazalo sie, ze tamtejszy jedyny w miescie observation deck jest closed, and sorry will not open again. No trudno. No to poszlam (znowu per pedes, auc, auc) wzdluz ulicy szejka. Przez parkingi, parkingi, ulice, piaszczyste tereny robot, zieloniutkie nawadniane trawniczki, marmurowe schody, miejsca nieprzeznaczone dla pieszych, budowy, chodniki, przystanki autobusowe. Znowu zachwyt przemieszany ze zdumieniem, ze kurcze, jak juz buduja miasto na pustyni to mogli by zaczac w punkcie A i potem konsekwentnie rozbudowywac to w kierunku punktu B. Ale nie, tutaj jest tak, ze jest wypasiony hotel, fontanny, trawniczki, palemki duperelki, potem gigantyczny parking, potem trzypasmowa ulica z obowiazkowymi objazdami ze wzgledu na construction works, potem budowa ogrodzona gigantycznym metalowym parkanem, potem 100 metrow piaszczystego klepiska, potem jakis budynek sprzed 20 lat, potem znowu nowoczesnosc, marmury stal, szklo, panie na szpilkach, panowie w garniturach. A wzdluz calego szejk road na estakadzie hindusi buduje ichnie magnetyczne metro na wzor tego szanghajskiego. Poza tym to kolejna enklawa, w ktorej przewazaja biali i nie ma meczetow. Do tego, gdzie by nie pojsc - dziwiek budowy - spawania, stukania, wiercenia, przerzucania, mlotow, dzwigow, niech sie mury pna do gory, hej! Kiedy juz zupelnie mialam dosc slonca, kurzu, zdjec stanelam przy jezdni i ze 2 minuty czekalam na wolna taksowke, ktorej polecilam sie zawiezc do swiezutenkiego Dubai Mall - centrum handlowego, podobno najwiekszego na swiecie, a przy okazji lezacego o stop Bur Dubai. &lt;br /&gt;Centrum faktycznie swiezo otwarte, wiekszosc sklepow ma zamiast witryn kartony - coming soon. Poza tym, chyba mnie juz ten Dubaj spaczyl, bo ani olimpijskie lodowisko, ani wielgachne akwarium z rekinami nie zrobily na mnie wrazenia. &lt;br /&gt;Przy okazji bylam bliska spelnienia jednego ze swoich marzen, a mianowicie tego o butach Birkenstocka (w Polsce do kupienia tylko na Allego), a marzenie przerodzilo sie w zawod, bo wszystkie buty jakie mierzylam okazaly sie byc na mnie za szerokie. Widac moje slowianskie stopki nie pasuja do niemieckiej rozmiarowki. No trudno. Przemierzylam pobieznie czesc tego giganta, napotykajac dwa polskie akcenty - sklep Sonia Rykiel - coming soon, oraz juz otwarty butik Inglota, ale caly czas szukalam tak naprawde jakiegos wyjscia, czy okienka, przez ktore moglabym sfotografowac Bur Dubaj. W koncu znalazlam, gdzies w dalekim zakatku, mijajac jakies zwezenia korytarzy - jest, wyjscie za ktorym migocze budowa. A tam raj zdjeciowy, wypas, od lewa do prawa po horyzon rozciaga sie gigantyczna budowa, z ktorej wyrasta... powiedzmy wspolczesna wersja Palacu Kultury. Bo planistycznie to bardzo podobnie wyglada, u dolu rozlozyste, z tymi wszystkimi salami kongresowymi, a potem do gory, u gory na wiekszym klocku kladziemy mniejszy i tak az po szczyt. Spedzilam godzie robiac zdjecia. Robiac zdjecia wszystkim turystom naokolo, ktorzy chcieli sie na sfotografowac na tle, a przy okazji zapoznajac Colina, kanadyjczyka, ktory otwiera restauracje na ktorymstam pietrze Bur Dubaj. W sumie ciekawie gadal o zyciu w Dubaju z perspektywy expata, nawet zapraszal na drinka, ale jakos nie, dziekuje, nie sadze wstaje rano, bo jade na safari.&lt;br /&gt;Poniewaz z malla (i to nie tylko tego) najlepiej wydostac sie taksowka poczlapalam wedlug znakow do Taxi Pick-up, gdzie zobaczylam kolejke. Gigantyczna. Do taksowki. W tej kolejce spedzilam 45 minut (podobno to i tak niezle, w niektorych centrach handlowych w "godzinach szczytu" mozna czekac i dwa razy dluzej) siorbiac paskudna kawe ze starbucksa (bo mile panie za mna "zajely mi kolejke"), w ktorej zwazyla sie smietana. Gdyby nie to, ze stalam w kolejce poszlabym sie poskarzyc.&lt;br /&gt;Tym razem trafila mi sie egzotyczna taryfa, tzw. pink taxi, czyli taksowka prowadzona przez kobiete i tylko dla kobiet (w kraju muzulmanskim i takie cuda sa). Ta taryfa dojechalam do hotelu, wysluchujac wzdychan, przeklenstw i narzekan pani kierowczyni na korki. Fakt, ze trase, ktora wczesniej przebylam w 20 minut pokonywalysmy godzine. &lt;br /&gt;Na koniec dnia zafundowalam sobie masale, oryginalna, pure vegetarian w knajpie, w ktorej zywia sie zdaje sie tylko hindusi, ceny sa smieszne (za duuuzo jedzenia zaplacilam rownowartosc 5 pln), nazwa zadnej potrawy nie brzmiala znajomo, wiec powiedzialam, ze chce masala, a dalej to pokazywalam palcem. Od zjedzenia minely jakies 2 godziny, nadal czuje sie dobrze. A ogolnie z ciekawszych rzeczy, to jesli ktos w tej knajpie zamawia jedzenie na miejscu, to podaja je na aluminiowych talerzach. Takich jak w Misiu.&lt;br /&gt;No dobra, to reszta juz jutro, a teraz ide spac, bo jutro caly dzien safari.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-428837382527477906?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/428837382527477906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=428837382527477906&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/428837382527477906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/428837382527477906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-dzien-czwarty.html' title='Dubaj, dzien czwarty'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4259371804016822835</id><published>2008-11-18T19:31:00.003+01:00</published><updated>2008-11-18T20:45:07.504+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj, dzien trzeci. Bardzo meczacy...</title><content type='html'>Znowu zaczynajac od listy spostrzezen... Bo mam taki patent, ze jak cos widze dziwnego itp, to zapisuje w komorce lub notesie i ciezko mi to wplesc w chronologie wydarzen. Jesli bede sie powtarzac, to przepraszam. &lt;br /&gt;W terminalu przylotow na lotnisku dubajskim, nad stanowiskami odprawy paszportowej wisi zegar. Ogromny. Marki Rolex.&lt;br /&gt;Z bycia kobieta w kraju arabskim wynikaja niespodziewane przywileje. Kobiety staja pierwsze w kolejce do autobusu (nawet jesli przyszly ostatnie) w zwiazku z czym maja fory, by sie do niego dostac, gdy jest przepelniony. Maja tez wydzielone miejsca w autobusie (trzy pierwsze rzedy), rowniez wygodne, latwiej wsiasc i wysiasc, milo powiewa klima i mozna podczas jazdy konsultowac przystanki z kierowca (z ktorym rozmowa bynajmniej nie jest zabroniona. (Widzialam na wlasne oczy kierowce, ktory wdal sie w rozmowe z pasazerka, po czym siegnal do tylnej kieszeni spodni, wyciagnal portfel, wygrzebal z niego jakis papier i zaczal tlumaczyc, ze to mandat za zatrzymywanie sie w niedozwolonym miejscu, wszystko to nie przerywajac jazdy. Rozmowy przez komorke sa na porzadku dziennym).&lt;br /&gt;Taksowki widzad biala kobiete czekajaca na autobus zwalniaja, trabia i na migi pokazuja, ze mozna sie z nimi zabrac.&lt;br /&gt;Nie ma tirow. Ani jednego. Sa ciezarowki-wywrotki (ale tylko na budowach, na ulicach nie widzialam ani jednej, moze jezdza jakos po nocy?), furgonetki, wielgachne amerykanskie pickupy i hummery, mnostwo autobusow, ale tira ani jednego. (A troche sie na ruch uliczny juz napatrzylam).&lt;br /&gt;Angielski. Angielski, ktory ma pierwszenstwo przed arabskim. Np. regulamin autobusowy jest wylacznie po angielsku. Mapa transportu publicznego tez. Znaki - wprawdzie dwujezyczne, ale to angielska wersja jest wielkimi literami, arabskie szlaczki sa sporo mniejsze.&lt;br /&gt;W centrum handlowym sa organizowane wycieczki objazdowe po tymze centrum. Meleksami. &lt;br /&gt;Rowniez w centrum handlowym, z radiowezla w porach modlitw nadawane sa spiewy muezzina. Jesli ktos chcialby spelnic obowiazek religiny jest przewidziane stosowne pomieszczenie (Prayer Room).&lt;br /&gt;A teraz jazda chronologicznie z dniem dzisiejszym.&lt;br /&gt;Poniewaz w dniu mojego przyjazdu tutaj zmienily sie rozklady autobusowe (ktore mialam tak slicznie powypisywane! I przygotowane marszruty i w ogole!) musialam wstac wczesnie rano, przeplynac abra przez Creek i przez Gold Souk i uliczki niczym stadion dziesieciolecia przebic sie do stacji autobusowej po drugiej stronie rzeki. &lt;br /&gt;Na szczescie bez problemu znalazlam stanowisko, z ktorego odjezdzal moj autobus, na nieszczescie kolejka do niego byla dluuuga. (Zwyczajem anglosaskim tutejsza ludnosc w oczekiwaniu na autobus formuje na przystanku kolejke). Na szczescie obok byla kolejka dla kobiet, duzo krotsza. :-) W kolejce dla kobiet, poza azjatkami staly trzy Rosjanki i dwie Amerykanki. Pocieszylo mnie to, ze nie moze byc tak zle z tutejszym transportem autobusowym, skoro korzystaja z niego tez inni turysci.&lt;br /&gt;Autobus sie jednak spoznial, a ja martwilam sie coraz bardziej czy zdaze na 10 do meczetu (jedynego w Emiratach, ktory moga zwiedzac nie-muzulmanie). Zdazylam na styk. &lt;br /&gt;Wyklad w meczecie byl bardzo fajny, prowadzili go facet i kobieta, oboje w tradycyjnych strojach, oboje wolontariusze centrum szejka, o ktorym to centrum (a i szejku pewnie tez) pisalam juz wczoraj. Facet w stylu z lekka demagogicznym tlumaczyl, ze islam to religia pokoju i na czym polega. Odzegnywal sie jednoczesnie od terroryzmu i od wszystkiego, co zle. Jasne, ja tez sie moge odzegnywac od moherowych beretow i ojca Rydzyka, co nie zmienia faktu, ze oni istnieja. Potem mowila kobieta. Skadinad ciekawe jest to, ze wolontariuszkami w centrum (przynajmniej w tych dwoch przypadkach, na ktore trafilam) sa cudzoziemki, ktore wyszly za maz za Emiratczykow i przeszly na islam. Moze sie czepiam, ale gdyby o wolnosci kobiety w islamie mowila do mnie arabka, z tradycyjnej rodziny i w ogole, bardziej by to do mnie trafilo. Ale ogolnie mowili ciekawie i na temat. A takze nie wahali sie odpowiadac na pytania (fakt, ze publicznosc nie byla specjalnie wredna jesli chodzi o zadawanie pytan politycznie niepoprawnych, ale byli to w wiekszosci amerykanie, badz anglicy).&lt;br /&gt;Po wyjsciu z meczetu chcialam znalezc kolejny heritage house, bardzo zachwalany w przewodnikach i na forach internetowych, ale niestety poleglam. Po godzinie lazenia (znowu wypadlo w porze najwiekszego slonca), wypiciu litra wody (nigdy w zyciu nie pilam tyle wody co teraz, wlasciwie to poza woda nic nie pije), wysluchaniu przeprosin od kilku tubylcow, ze niestety nie wiedza, gdzie jest ta ulica, poniechalam szukania i poszlam na autobus. Jak juz wieczorem jechalam przez ta sama ulice, to wypatrzylam, ze poszukiwany przeze mnie Heritage house byl dokladnie 200 metrow od miejsca, w ktorym sie pytalam. Casus Holowki i domu kredytowego. (Jak ktos nie zna, to marsz czytac: Delicje ciotki Dee, Teresa Holowka, obdarowalam juz tym tyle osob, ze prosze sie nie wymigiwac, ze nie ma od kogo pozyczyc, a poza tym jest w antykwariatach). :-)&lt;br /&gt;Nastepny na tapecie byl Burj Al Arab i Madinat Jumeirach, pierwszy niestety tylko z zewnatrz, gdyz do siedmiogwiazdkowego przybytku nie mozna sobie ot tak po prostu wejsc. Moze i dobrze, bo juz z zewnatrz wzbudzil mieszane uczucia. Znaczy ladne to wszystko, pieknie wkomponowane, na pewno bardzo drogie (czytalam, ze maja tam bogwieilocalowe plazmy oprawione w prawdziwe zloto, a zeby hotel "sie zwrocil" musialby byc bez przerwy w 100% zabukowany przez najblizsze 400 lat). Porobilam wiec zdjecia i poszlam do Madinat Jumeirah - stylowego kompleksu handlowo hotelowego w klasycznym stylu arabskim, ad. 2002. Tez ladnie, przypadkiem zupelnie trafilam na probe choru i orkiestry Dubai British School. Grali i spiewali uroczo, bardzo milo sie przy tym spacerowalo. Obeszlam ta czesc hotelowa, ktora dalo sie obejsc (czesc kompleksu polozona jest na wyspach, dostep tylko dla gosci), zajrzalam przez okno do ichniego spa i zobaczylam jak marnuje sie w nim basen o olimpijskich rozmiarach. Otoz stal sobie pusty i sam, dogladany tylko przez przysypiajacego ratownika. (Dodam, ze to spa miesci sie w hotelu, ktory ma dobrych kilka tysiecy miejsc noclegowych).&lt;br /&gt;Po obfoceniu tych wszystkich cudow, poszlam znowu na autobus. Znowu odczekalam solidne 20 minut az przyjedzie. (Ale, ale.. nie tak, ze odczekalam, smazac sie w sloncu i przestepujac z nogi na noge. Tutejsze wiaty autobusowe sa zamykane, klimatyzowane w ciagu dnia i maja bardzo wygodne siedziska). W kazdym razie jak juz nadjechal przemiescilam sie w kierunku dzielnicy (?) ktora sie nazywa Dubai Marina. Od "starego" Dubaju jest oddalona o jakies 30km i jest... wypasiona, rozgrzebana, w rozbudowie, chaotyczna, gigantyczna, zapierajaca dech w piersiach... wlasciwie nie wiem, do czego to porownac, bo w zadnym ze znanych mi miast nie widzialam czegos takiego. No i pewnie drugiego takiego miejsca nie ma na swiecie. Wroce to pokaze zdjecia i tyle. Marine przebieglam kurcgalopkiem, bo zachodzilo slonce, a po zmierzchu to na zdjeciach juz mniej widac. W ostatniech chwili przed zachodem, wahajac sie, czy pojsc do Starbucksa (wszechobecny tutaj) czy zobaczyc co jest za takim jednym budynkiem, poszlam jednak za budynek i to byl bardzo dobry wybor. Za budynkiem byly - parking, jakies 1,5 km na 300m wymiary, dzika plaza, autobusy dowozace robotnikow na budowy, tlum tychze robotnikow, oraz WIDOK. Na port (ponoc najwiekszy na swiecie, jak zreszta wszystko tutaj). Na zachodzace slonce. Na sztuczna-wyspe palme, na hotele i dzika plaze, gdzie obok zakwefionych muzulmanek paradowaly laski w bikini.&lt;br /&gt;Wlaczyl mi sie paparazzi mode i w ciagu kwadransa zrobilam chyba z 200 zdjec. (Z calej mariny mam ich chyba z 500).&lt;br /&gt;Obejrzalam zachod slonca nad zatoka perska. (Bylo to tez pierwsze miejsce, gdzie o zmierzchu nie slychac nawolywan z meczetow. Gdyby nie jakis odsetek ludnosci w tradycyjnych szatach, moznaby zapomniec, ze jest sie w kraju muzulmanskim, gdzie w innych dzielnicach co 200 metrow jest meczet - w calym Dubaju jest ich podobno 1300).&lt;br /&gt;Po czym poszlam promenada (czesciowo jeszcze under construction) szukac taksowki. Kiedy juz zwatpilam, ze takowa znajde, poszlam na przystanek autobusowy i tam, voila, ledwo stanelam i machnelam i juz moglam sie rozgoscic w milym klimatyzowanym wnetrzu. Poniewaz juz bylo po zmroku obejrzalam jeszcze marine by night (wow... zeby to obejsc i obfotografowac trzeba by kwartalu, a nie 2 godzin) i podjechalam do Ibn Batutta Mall. Nie chcialam bynajmniej ogladac sklepow, ale samo centrum handlowe, ktore tutaj pelni role taka, jaka np w Paryzu Pola Elizejskie. W ekspresowym tempie oblecialam toto i zrobilam zdjecia (bede potem jak japonski turysta, w domu ogladac miejsca, w ktorych bylam, cos mi sie zdaje) i znowu taksowka pojechalam do Madinat Jumeirah, zeby obfocic je by night. Przy okazji znowu popodziwialam Marine z przyleglosciami oraz posluchalam koncertu owej angielskiej szkoly (koncert charytatywny na rzecz tutejszego czerwonego polksiezyca). Tlumy walily na to takie, jakby wystepowala gwiazda swiatowego formatu. Co prawda nie wiadomo czyje dzieci tam wystepuja. Mialam sie okazje przyjrzec sie im wczesniej w ciagu dnia i nie sa to zwykle dzieci. Zwykle 10latki nie nosza na reku np. zegarkow od Dolce&amp;Gabbana.&lt;br /&gt;Potem tylko malo ekscytujacy powrot autobusem do hotelu (bo to, ze musialam bardzo prosic kierowce, zeby mnie wzial (bus is full, is full, next bus, ktory cholera wie, kiedy bedzie, na ten czekalam 25 minut), stac przez pol trasy (bagatela 30 km, cos jak z Chelmu na Obluze, by odniesc rzecz do trojmiejskich realiow, za to autobus przebywa je w 30 minut, sprawdzilam) i ostatkiem sil dowlec sie do internetu, zeby to wszystko pospisywac. :-)&lt;br /&gt;A zeby dopelnic opowiesci, bo Mama, jak to Mama, pyta sie czy cos jem, zdam relacje z mojego menu. Wiec wyprobowalam: burzujska knajpe z potrawami Arabskimi - bdb, pizze - srednia, arabski lepszy fastfood z kebabem, ale takim na talerzu - srednio. Do tego zywie sie ciastkami francuskimi z Carrefoura (nie widzialam tu piekarni, a w sklepach "lokalnych" tylko pieczywo tostowe), bananami i hektolitrami wody. Troche boje sie pojsc do jadlodajni, do ktorej chadza tutejszy everyman, ale moze jutro sie odwaze, zwlaszcza ze z egzotyki widzialam knajpe nepalska (w podrzednym zaulku ma szanse byc oryginalna) i hiduskie jedzenie wegetarianskie. Musze konczyc, bo hindus wygania. Bye.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4259371804016822835?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4259371804016822835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4259371804016822835&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4259371804016822835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4259371804016822835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-dzien-trzeci-bardzo-meczacy.html' title='Dubaj, dzien trzeci. Bardzo meczacy...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3559902815587224994</id><published>2008-11-17T18:56:00.003+01:00</published><updated>2008-11-17T20:04:49.472+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dubaj, dzien drugi.</title><content type='html'>Zaczne od spisania z notatek w telefonie obserwacji na zywo, tak ku potomnosci, by potem nie zginely.&lt;br /&gt;Arabowie do tych swoich szat nosza np. niemieckie Birkenstock'i (dla niewtajemniczonych, takie bardzo wygodne niemieckie sandaly. Wot globalizacja.&lt;br /&gt;Jak wyszlam z lotniska na ten ich upal to co zobaczylam? Malezyjczyka w szaliku, a jego kompana w skorzanej kurtce. Fakt, tutaj wlasnie zaczyna sie zima.&lt;br /&gt;Na targu zlota mozna bez problemu kupic zlote krzyzyki. Tak, w srodku kraju arabskiego, gdzie niektore kobiety zaslaniaja twarz, a prawo zabrania sprzedazy alkoholu, poza wybranymi hotelami.&lt;br /&gt;W tutejszej anglojezycznej telewizji (Dubai One) leci dobranocka - kreskowka o Dubaju. Obejrzalam odcinek, w ktorym grono kobiet (z twarzami zaslonietymi tradycyjnymi zlotymi maskami - takimi jak &lt;a href="http://members.virtualtourist.com/m/p/m/32981b/"&gt;TU&lt;/a&gt;) bralo sie za robienie interesu. I ta, ktorej najbardziej zalezalo, robila w biznesie tekstylnym, ale nie szlo jej bo oszukiwala klientow i chciala im opchnac drogo nic nie warty towar. Nie wiem jaki z tego moral, ale bajka byla zabawna.&lt;br /&gt;Bylam w tutejszym muzeum edukacji, mieszczacym sie w pierwszej Dubajskiej szkole. W jednej z sal byla prezentacja historii szkoly. Jeden ze slajdow zatytulowany byl "Famous Teachers", zawieral liste nauczycieli oraz lat w jakich uczyli, a konczyl slowami "and three female teachers".&lt;br /&gt;Tutejsza dziatwa szkolna ma takie same ogromniaste plecaki jak dzieciaki w Polsce z tym, ze ich teczki maja dodatek w postaci raczek i kolek podobnych do tych jak w walizkach lotniczych.&lt;br /&gt;A teraz bedzie znowu chronologicznie.&lt;br /&gt;Troche wyspana poszlam na cultural breakfast (link do tego, co, gdzie i jak w poprzedniej notce).&lt;br /&gt;Bylo fajnie, tradycyjne wnetrza, prowadzaca wolontariuszka centrum Szejka Mohameda dla porozumienia miedzy kulturami opowiadala ciekawie o zwyczajach i zyciu tradycyjnej ludnosci emiratow (ktorej zostalo w Dubaju 3% populacji). Odpowiadala na pytania, wtracala ciekawostki, etc. Do tego bufet z cyklu all you can eat z tradycyjnymi arabskimi potrawami, robionymi podobno przez mame szefa centrum. Cos jak u nas na wiejskie dozynki. :-)&lt;br /&gt;Potem poszwedalam sie po Bastakya, bardzo malowniczej dzielnicy tradycyjnych arabskich domow. Bardzo ladne to wszystko, szkoda, ze to rekonstrukcja. Ogolnie wszystkie te "tradycyjne" tutejsze zabytki to rekonstrukcja z lat 90tych. Odkad w latach 60tych odkryto w Dubaju rope i miasto zaczelo sie bardzo dynamicznie rozwijac, stare dzielnice popadaly w ruine, bardziej oplacalo sie burzyc domy, badz zostawiac je samym sobie i budowac cos nowego niz rozbudowywac i odnawiac. Dopiero pod rzadami nowego szejka (kochanego i obostwianego przez tutejsza ludnosc wladce), zaczeto odbudowywac stare dzielnice i miejsca szczegolnego kultu.&lt;br /&gt;Potem zwiedzilam muzem Dubaju, mieszczace sie w starym forcie, ktory zanim tu przyjechalam, na zdjeciach, wydawal mi sie ogromny, a w rzeczywistosci jest malenkim budyneczkiem wcisnietym miedzy ruchliwe ulice. W muzem pierwszy raz zobaczylam rodakow, no i od razu poczulam niesmak. Generalnie nawet turysci ubieraja sie tutaj skromnie, dlugie spodnie, czy spodnica za kolano to norma, bardzo rzadko odsloniete ramiona. A tu pannica i facet ubrani jak by dopiero co zeszli z plazy. Zaryzykuje uogolnienie, ze z poszanowaniem kultur nie jest dobrze w narodzie.&lt;br /&gt;Po muzeum zafundowalam sobie sieste, bo zblizala sie ta wspaniala pora, kiedy wszelkie zycie znika z ulic, a slonce parzy niemilosiernie. W hotelu zastalam poscielone lozko, ze swieza posciela, nowe reczniczki, wszystko wypucowane i blyszczace. Porzucona przeze mnie w lozku pizama lezala na wierzchu ladnie zlozona w kosteczke. Zycie turysty ma swoje uroki.&lt;br /&gt;Po siescie poszlam do Hertage Village i domu-muzeum jednego z szejkow (jakiegos wazniejszego, problem w tym, ze oni wszyscy sie nazywaja Mohamed cos Al Maktoum. I to cos zazwyczaj Rashid. I cala dynastia ma nazwiska w ten desen, wiec strasznie trudno to zapamietac. :-)&lt;br /&gt;Ogolnie muzea i zabytki tutaj to wypas. Zazwyczaj strzeze tego jakis pojedynczy straznik, a jezeli pobierane sa oplaty to w biurze siedzi zblazowany arab i pobiera 2-3 drahmy (dla ulatwienia zakladam, ze 1Dhs = 1 pln). A poza tym pusciutko, czysciutko, gdy wchodzi sie do sal (wszystkie sa klimatyzowane!) automatycznie zapala sie swiatlo. Eksponaty nie powalaja moze na kolana, ale trafiaja sie prawdziwe perelki jak np. kolekcja znaczkow pocztowych Dubaju. Nie bylo by w tym nic niezwyklego, gdyby nie to, ze tutejsze znaczki upamietniaja takie okazje jak: ladowanie czlowieka na ksiezycu, miesiac gruzlicy organizowany przez WHO, jakis festiwal jazzowy w Stanach, zdobycie mistrzostwa swiata w pilce noznej przez anglikow czy Muslim Mother's Day. Mam na zdjeciach, pokaze jak wroce. Bardzo ciekawa byla tez wystawa zdjec Dubaju od poczatku XX wieku. Wow... jeszcze 50 lat temu to bylo kilka domow na pustyni. &lt;br /&gt;Wiedziona przewodnikiem i pytajac tubylcow o droge (jeszcze sie nie zdarzylo, zeby ktos odmowil) wyczailam pieszy tunel pod tutejszym Creekiem i poszlam na jego druga strone, bo w przewodniku zachwalali tamtejszy targ rybno-owocowy. Niestety o 16 targ sie juz zwijal, ale i tak bylo na co popatrzec. Byly rekiny i podwodne stwory. Znudzeni straganiarze chetnie zapozowali mi do zdjecia, zapytali skad jestem, po czym wcisneli mi do rak rybe "now you have a photo!". Brzydzilam sie troche tej ryby (w sumie caly targ jechal... no coz, jechal ryba, ktora lezy od rana w trzydziestostopniowym upale), ale w dotyku byla mila, sucha i zimna. Chyba nawet nie bardzo sie krzywie na tym zdjeciu. :-) Na czesci owocowej bylo juz duzo lepiej. Zostalam obczestowana wszystkimi mozliwymi rodzajami daktyli. Wiem straszna jestem, ale jak je jadlam to tylko myslalam jakie konsekwencje mi groza po zjedzenia daktyla, podanego mi reka przez sprzedawce, ktorego ja zjadlam rowniez reka. Ta sama, ktora przedtem trzymalam rybe. Na pewno istnieje jakies szczegolne bostwo majace w opiece turystow, bo jak dotad czuje sie dobrze. Poza tym w zeszlym roku szczepilam sie na dur brzuszny, wiec pocieszam sie, ze przynajmniej na jedna tropikalna france jestem odporna. Potem przelazlam przez Deire - dzielnice po drugiej stronie Creek'u i podziekowalam Allahowi, ze nie zdecydowalam sie na zaden z tamtejszych hoteli. Jesli dzielnica, w ktorej mieszkam (Bur Dubai) jest handlowa, to tamta jest mega handlowa. Dworzec Stadion do potegi n-tej. Sledz mydlo i powidlo w cenach ponizej 10 Dhs, plus mnostwo sklepow pelnych zawartosci, ktorej nie umiem okreslic. Roznica kulturowa w rozkwicie. Gold souk zawiodl mnie srodze. Zadnego wspanialego zlota nie widzialam, ot duzo roznej bizuterii, ale jak pojde do pierwszego z brzegu jubilera w Polsce to tez jest zloto. Tylko, ze tu tych stoisk jest kilkaset. Poza tym Gold Souk to juz znowu atrakcja turystyczna, wiec pojawili sie naganiacze "Miss! Prada, Gucci, Chanel, Armani, cheap designer handbag". Przeciez gdyby byly orginalne, to nie szeptali by do ucha i nie zapraszali do sklepow w zaulkach.&lt;br /&gt;Po Gold Souk, usilowalam znalezc Spice Souk i poleglam. Zlokalizowalam jedynie kolejny Souk z artykuylami z cyklu 1001 drobiazgow, czyli typowym chinskim chlamem.&lt;br /&gt;Poddalam sie i poszlam w kierunku Muzeum Edukacji i kolejnego Heritage House. Gdyby nie przewodnik nie znalazlabym tego za cholere. Oznakowanie zabytkow praktycznie nie istnieje. Dopiero przed zabytkiem (gdy wlasciwie kazdy juz widzi, ze go znalazl) stoja gigantyczne tablice. W Heritage house pusto, jestem sama jedna, wstep za free, chodze gdzie chce, robie zdjecia, przede mna uwija sie zas jakis slabo wladajacy angielskim Malezyjczyk, ktory macha rekoma, gdzie jeszcze mozna wejsc. W sklepiku z pamiatkami sprzedawca wciska poczka (znaczy nie jest to paczek, ale jakis ichni specjal, ciasto drozdzowe, smazone w tluszczu i zasmazane jeszcze w miodzie), zyczy smacznego. (Tak, nadal nie mialam szansy umyc rak po daktylach i rybie.) Przy wyjsciu tak nie daja mi spokoju, ze w koncu decyduje sie usiasc i dac sie poczestowac original arabic tea. Kiedy Malezyjczyk w koncu znika, moje szczescie nie trwa dlugo, bo wraca po chwili z taca arabskich paczkow... :-)&lt;br /&gt;Zdaje sie, ze bylam ich jedyna turystka tego dnia, wiec oszaleli, ze szczescia, ze w koncu moga cos zrobic. :-) Przed wyjsciem jeszcze dostaje do reki Customer Satisfaction Survey i dlugopis. Pisze im szczerze, ze wszystko dobrze, obsluga cudowna, eksponaty nudne, a trafic do nich graniczy z nieprawdopodobienstwem. Nawet sie podpisalam pod tym imieniem i nazwiskiem. (No, co pytali w pierwszym punkcie). Za rogiem Muzeum Edukacji. Ciut ciekawsze, jeszcze bardziej puste (tylko straznik, nie ma juz Malezyjczyka z paczkami - co za ulga), no i znowu nieszczesny survey...&lt;br /&gt;Wracam do hotelu abra - lodeczka, ktora za tutejsza zlotowke przewozi mnie na macierzysty brzeg Creeku. Poza tym lazac po miescie wyczailam dosc tanie rejsy po Creeku, wiec jak czas pozwoli zamierzam sie wybrac na takowy i i obfotografowac miasto od strony wody. Duzo prostsze niz przeciskanie sie miedzy samochodami i towarami wylewajacymi sie ze sklepow na chodnik.&lt;br /&gt;Potem znowu relask w hotelu, kolacja (po paczkach mam dosc egzotyki i stawiam na dobra, wyprobowana pizze), zdjecia Bastakya by night i internet, gdzie awansowalam juz chyba na stalego klienta bo poludniowy Azjata, ktory prowadzi ow przybytek wydaje sie mnie rozpoznawac.&lt;br /&gt;Plany na jutro: Grand Mosque, Madinat Jumeirah, Dubai Marina i Ibn Batutta Mall. Jesli sie uda to objechac. Do czesci z tych miejsc nie jezdzi nic poza taksowka (na szczescie na stronie tutejszej korporacji taksowkowej sa ceny - da sie przezyc), wiec zobaczymy jak mi pojdzie lapanie taksowek na ulicy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3559902815587224994?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3559902815587224994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3559902815587224994&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3559902815587224994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3559902815587224994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dubaj-dzien-drugi.html' title='Dubaj, dzien drugi.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8011791343998481670</id><published>2008-11-16T19:14:00.006+01:00</published><updated>2008-11-16T20:09:13.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dzien pierwszy, Dubaj</title><content type='html'>A wlasciwie to dzien drugi urlopu.&lt;br /&gt;Poniewaz przespalam sie jakies 3 godziny (dopoki modlitwa z pobliskich meczetow nie wyrwala mnie ze snu) sprobuje pisac troche skladniej.&lt;br /&gt;W sobote rankiem dolecialam do Luton. Brytyjsko-wiejski krajobraz faktycznie jest uroczy. Zachwycila mnie tez bezproblemowosc transferu do Londynu. Po godzinie od wyladowania samolotu wysiadlam z kolejki na St. Pancras. Ktore jest ladne, czyste, a w piatek rano to nawet puste. Uraczylam sie kawa ze Starbucksa (3/4 obslugi to Polki, wiec nie mialam problemu jezykowego, ale o tym pozniej), znalazlam przechowalnie bagazu i poszlam w miasto. Ot tak przed siebie. Londyn mi sie spodobal od pierwszego wejrzenia. Juz wiem, co miala na mysli moja Mam mowiac, ze to miasto na ludzka miare. Wszystko jest takie, w sam raz. I wszystko, czego mozna potrzebowac jest pod reka. Nie wiem, gdzie jestem? Najdalej za rogiem bedzie mapka. A jak nie bedzie mapki, to ktos mi powie, gdzie isc (w 2 przypadkach na 2, przy pytaniu o droge wzieto mnie za ... Francuzke. Que? :-) ). Zabytki tez takie niezbyt wielkie. Powiem szczerze, ze patrzaca na Westminster Abbey, czy Buckingham Palace odczulam zawod. Wobrazalam sobie je duzo wieksze. Takie przynajmniej na miare imperium, ktore podbilo pol swiata. Z niemilych zaskoczen byla tez Polka pod Buckingham w identycznej jak moja kurtce z Solara. Nawet w takim samym kolorze. &lt;br /&gt;Jednak zaskoczen przyjemnych bylo wiecej. Usmiechajacy sie ludzie. Samochody, ktore na widok pieszego znajdujacego sie juz 2 metry od kraweznika zwalniaja i staja przed przejsciem. Nie przed przejsciem zreszta tez. Pod Buckingham trafilam tuz przed zmiana warty, ale postanowilam nie czekac az to nastapi (w koncu do Londynu jeszcze przyjade) i poszlam dalej, gdzie pod jakims budynkiem (tak to jest jak sie zwiedza bez mapy i przewodnika chodzac na azymut) straznicy w futrzanych czapach przygotowywali sie do zmiany warty. Towarzyszyla im orkiestra - panowie z instrumentami stali w koleczku, dyrygent po srodku  i grali standardy jazzowe. A potem cos, co brzmialo jak brytyjskie piesni narodowowyzwolencze. :-) Cudo. Musze tam przyjsc jeszcze raz, bo pieknie grali no i sytuacja troche taka nierealna. :-)&lt;br /&gt;Po lunchu odebralam bagaz i pojechalam na Heathrow. W metrze stala kolo mnie pani z corka. Pani elegancka alternatywa w starszym wydaniu (patchworkowy plaszcz przetykany zlota nicia). Corka mloda zwariowana alternatywa (kolczyki, tatuaze, zabawny kolorowy stroj, niestandardowy fryz. I ta pani z corka wlasnie o ubraniach rozmawialy. Dosc ladna angielszczyzna wiec sobie troche posluchalam, a potem wyciagnelam polska gazete i zaczelam czytac. Jak sie troche rozluznilo, malownicze panie usiadly obok mnie i mamusia mnie zagadnela "A kto to jest Komorowski?" (jego nazwisko bylo w tytule artykulu, ktory czytalam). I tak poznalam pierwsza w tej podrozy (obiawiam sie, ze moze byc ich wiecej) historie zycia w pigulce. Bo pani byla prawniczka, wyjechala w 79 i pracowala jako sprzataczka, etc. Rozstalysmy sie zyczac sobie milego urlopu/weekendu. How nice. :-)&lt;br /&gt;Heathrow terminal 5 to znowu zachwyt. Nic nie poradze na to, ze lubie szklo, stal i kolorowe swiatelka. A tych tam bylo pod dostatkiem. W przeciwienstwie do koszy na smieci. Przez godzine siedzialam na czyms w rodzaju gigantycznego patio (przypominam, ze rzecz sie dzieje na lotnisku) i patrzylam na fontanne, a raczej na spektakl woda/swiatlo/dzwiek. Podobna fontanna jest w Metropolitan w Wawie, tyle, ze jest 10 razy mniejsza i mniej kolorowa. W ogole terminal jest gigantyczny. Jak wysiadlam z windy to mi dech zaparlo i napisalam do Mam smsa, ze tam by sie kilka boisk zmiescilo. Jak potrzem wyczytalam w przewodniku, kilka to grube niedoszacowanie z mojej strony, bo tych boisk jest duzo wiecej, a  budynek jest najwiekszym wolnostojacym budynkiem w Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;A potem byl samolot i moj pierwszy raz z British Airways. :-) Pogratulowalam sobie pomyslu, by leciec z nimi, a nie Luftwaffe. Poniewaz lot byl dlugi i nocny to kazdy dostal kit ze szczoteczka do zebow i ... skarpetkami. Z tego, co pamietam Niemcy dawali tylko kocyk i sluchawki. &lt;br /&gt;Wspolpasazera mialam nieco dziwnego. Sadzac z urody europejczyk, ale mial rece wytatuowane jakims dziwnym alfabetem (mnie najbardziej hebrajski przypominal). Ubrany w rozowa koszule, klamre w pasku (od Armaniego) mial wysadzana krysztalkami, czy innym Swarovskim, na palcach designerskie pierscionki w tym jeden z brylantem. Zegarek taki bajerancki, marki Chanel. Buty kowbojki. Tak, tez sobie o nim to pomyslalam. :-P&lt;br /&gt;Niestety nie chcial opowiadac historii zycia. Chociaz moze i dobrze. :-)&lt;br /&gt;Potem byl lot (opozniony), a potem wschod slonca nad Kuwejtem. (Tak, Mamo, mowilam, ze nie bedziemy leciec nad Irakiem, ale widac to jest najkrotsza droga). A potem juz ladowanie na mokrym pasie startowym, gdyz w tez oazie slonca i swietnej pogody tego ranka akurat padalo. &lt;br /&gt;Na lotnisku zawod. Terminal rodem z lat 70tych, zgrzebnie ponuro, niespiesznie. Godzine zajelo mi odebranie bagazu, przeskanowanie teczowek i przejscie przez immigration. A w immigration siedzieli Emiratczycy w strojach narodowych. Czyli panie na czarno, a panowie na bialo. Powoli zaczynam zauwazac, ze te czarne i biale wdzianka tylko na pierwszy rzut okna wydaja sie takie same. Pewnie to jest tak jak z dzinsami. &lt;br /&gt;Tuz przed wyjsciem nabylam lokalna karte do telefonu, ktora przydala mi sie juz 15 minut pozniej, kiedy nie udalo mi sie zlokalizowac kierowcy, ktory mial mnie odebrac z hotelu. (Moglabym wziac taksowke, ale to primo drogo, secundo, podaz taksowek w Dubaju nie odpowiada popytowi, w zwiazku z czym w miejscach takich jak centra handlowe/lotniska sa specjalne punkty, gdzie staje sie w kolejce do taksowki (tak, slyszalam, ze w PRLu tez tak bylo, ale tutaj podobno jest kapitalizm, tylko z muzulmanska twarza), a ta lotniskowa wygladala na taka, w ktorej mozna spedzic pol dnia.&lt;br /&gt;Kierowca w koncu sie zjawil, po drodze do hotelu pokazal mi kawalek miasta. Znowu okazalo sie, ze rzeczywistosc nie dorownuje obrazkom. Rozmach miasta i przestrzen nie dorownuja nawet temu, co widzialam w Ameryce. Moze horyzont nie jest wiekszy, ale to, co sie przed nim pojawia na pewno. No to bede miala co zwiedzac. :-)&lt;br /&gt;Hotel nie byl zaskoczeniem, za ta cene nie moglam sie spodziewac niczego wiecej, ale jest czysto, porzadnie, tylko na wiekszosci przedmiotow zab czasu odcisnal swoje pietno. Chyba nawet niejedno.&lt;br /&gt;Po prysznicu i rozpakowaniu sie poszlam na miasto. O Arabie z Tunezji, ktory mnie zagadnal juz jakies 100m od hotelu juz pisalam. A z innych rzeczy. Tlum ludzi, chaos, mnostwo sklepow, sklepikow, zaulkow. Poniewaz jest juz wieczor (tutaj 23) to nauczylam sie juz kilku charakterystycznych punktow w okolicy, wiec sie nie gubie, ale o chodzeniu na azymut mozna tu smialo zapomniec. Tak samo trzeba zapomniec o tym, by robic cokolwiek miedzy 123:30 a 16:30. Troche sie zdziwilam, gdy lazilam w tych godzinach i miasto nagle opustoszalo, polowa sklepow zostala zamknieta. No sory, ale co oni robia w tym czasie? (pewna podpowiedzia moze byc widok jaki widzialam nad Creekiem - rzeka przeplywajaca przez centrum Dubaju, a mianowicie wszystie lawki, laweczki i skrawki cienia wypelnione byly siedzacymi, badz lezacymi Hindusami.&lt;br /&gt;Po powalesaniu sie i napisaniu poprzedniej notki poszlam spac z zamiarem spania do rana, ale niestety nie wyszlo. Obudzily mnie zimno z klimy (idac spac zostawilam ustawiona na maksa) oraz wezwanie do modlitwy z meczetu. Cos czuje, ze sobie tu nie pospie.&lt;br /&gt;Wstalam i poszlam cos zjesc i rozejrzec sie po okolicy. Cos zjesc wypadlo tym razem w burzujskiej knajpie w Heritage Village z przepieknym widokiem na Creek. No i ten wszechobecny zapach shishy. :-)&lt;br /&gt;Poza tym juz teraz rozumiem, dlaczego w srodku dnia tylko glupi turysci paletaja sie po sloncu. Localsi juz odkryli, ze wieczorem jest duzo przyjemniej. :-) Poza tym po zmierzchu wszystkie sklepy, kafejki itd. ozywaja, rozswietlaja sie swiatlem, ludzi jest 2 razy wiecej, a samochodow za to 2 razy mniej. Chyba tez przejde na ten tryb zycia. :-)&lt;br /&gt;Z planow na najblizsze dni - jutro rano ide &lt;a href="http://www.dubai-online.com/attractions/smccu.htm"&gt; tu &lt;/a&gt; na "cultural breakfast", w planach mam jeszcze Heritage village i Dubai muzeum. Po sjescie jeszcze nie wiem, ale moze wybiore sie do ktorejs z tutejszych swiatyn handlu? W czwartek jade na safari o wdziecznej nazwie "Grand Canyons". &lt;br /&gt;Stay tuned i tym razem mam nadzieje, ze naprawde dobranoc (az do porannych spiewow muezzina).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8011791343998481670?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8011791343998481670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8011791343998481670&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8011791343998481670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8011791343998481670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dzien-pierwszy-dubaj.html' title='Dzien pierwszy, Dubaj'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5145077827734700136</id><published>2008-11-16T11:59:00.003+01:00</published><updated>2008-11-16T12:16:43.278+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Dojechalam.</title><content type='html'>Troche ledwo zyje wiec chyba z relacja poczekam do jutra, albo do wieczora. W kazdym razie znalazlam hotel (chociaz droge do niego gubie jak tylko z niego wyjde), 5 minut od hotelu (jesli sie nie zgubie, lub mnie jakis Arab zaprowadzi) jest Carrefour, wiec z glodu nie umre. Atrakcje sa. Zabukowalam sobie safari na czwartek. &lt;br /&gt;Tuz zanim wyladawalam w Dubaju, spadl deszcz. Chyba pierwszy w tym roku. :-) Ladowalismy wiec na mokrym pasie. Juz po 2 godzinach opuscilam lotnisko - musieli mi zeskanowac teczowke, czyli zaawansowana technika w odrapanym starym terminalu (ok, wiem, obok buduja wypasiony nowy, tylko jeszcze nie skonczyli. Mam juz tez lokalny numer telefonu (jakby ktos chcial do mnie smsowac to podaje: +971559235408, wazny do soboty), wiec moge sobie po umiarkowanej cenie smsowac.&lt;br /&gt;Hotelowy kierowca obwiozl mnie nieco po miescie i musze przyznac, ze zdecydowanie niedocenialam skali tutejszego szalenstwa. Wszystko jest ogrooomne. I wcale nieprawda, ze tutejsi kierowcy jezdza jakos szczegolnie zle. Jezdza dokladnie tak jak Polacy. Natomiast prawda jest, ze najwazniejsza czescia auta jest klakson. Po dniu w Londynie, gdzie kierowcy mega uprzejmie zatrzymywali sie na widok pieszego, tutaj trzeba miec oczy dookola glowy. Chociaz moze nie do konca, przeciez trabia. :-)&lt;br /&gt;2 minuty po pierwszym wyjsciu z hotelu zaczepil mnie Arab. Ale nie, ze kup pani Prade, Versace, Pashmine czy perfumy, tylko zagadnal, czego szukam etc. Byl bardzo mily, zaprowadzil mnie do sklepu z woda (pogoda upalna, podstawowe zaopatrzenie), pokazal Carrefoura i stacje autobusowa, oraz tlumaczyl, ze Arabowie to nie terrorysci. Odkad odstawil mnie pod Carrefourem minelo moze 3 godziny, a dzwonil juz 2 razy. Raz nie odebralam. To tyle relacji na teraz. W ciagu ostatnich 48h spalam moze 8, z czego 4 w samolotach. Ile pod zimny prysznic i spac, zwlaszcza ze wpierwszym akapicie tego postu napisalam hotel przez ch. Na szczescie sie w pore spostrzeglam. Moze jeszcze wieczorem wychyne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5145077827734700136?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5145077827734700136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5145077827734700136&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5145077827734700136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5145077827734700136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/dojechalam.html' title='Dojechalam.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2789632465721296872</id><published>2008-11-03T23:34:00.004+01:00</published><updated>2008-11-04T00:33:27.908+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='remont'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bla-bla-bla'/><title type='text'>Trzeba sobie radzić, powiedział baca zawiązując buta glistą</title><content type='html'>Do białości wpienia mnie ostatnio rozkładanie rąk i "nie da się". I marudzenie. Bo przecież tylko tych najważniejszych rzeczy się nie da. Nie da się cudownie uzdrowić chorego na raka. Nie da się wymusić przyjaźni, milości, zaufania. Nie da się magicznie w ciągu tygodnia nadrobić wieloletnich zaniedbań. Ale do cholery, zorganizować rzeczy w sposób znośny się da. Wykonać telefon. Poradzić. Sprawdzić. Uśmiechnąć się. Poczekać parę minut. Dodać w bazie jedno pole na dodatkowe notatki.&lt;br /&gt;Może to niedawna lektura "Delicji Ciotki Dee" Hołówki sprawiła, że zatęskniłam za anglosaskim podejściem. A może to korporacyjny dryl i to, że czerpię osobistą satysfakcję ze znajdowania i rozwiązywania problemów.&lt;br /&gt;A do rozważań natchnęły mnie moje starania się w mBanku o kartę, które trwają, bagatela, 2 miesiące. Znalazłam już 3 błędy w ich systemie komputerowym (spoko, mam do tego talent i przyzwyczaiłam się). Nawet rozumiem, że poprawki tych błędów nie zadziałają wstecz. Mam duże zen i zadowole się przeprosinami i ponownie złożę wniosek/doślę dokumenty. Rozumiem również, że poczta polska gubi przesyłki wśród nich moją kartę. Nie upieram się, że to wina banku. Rozumiem, że panie i panowie z infolinii są słabo opłacani i nie znają się na usługach bankowych. Cierpliwie wytłumaczę obsłudze po drugiej stronie telefonu, że proszę o duplikat i dlaczego opcja "może Pani jeszcze trochę poczeka i ta karta do pani przyjdzie" nie jest dla mnie satysfakcjonująca. Zaproponuję, że w celu obejścia nierzetelności poczty, sama udam się do oddziału banku po odbiór przesyłki. "Nie proszę Pani, nie ma takiej możliwości". To może wyślą mi dokumenty kurierem, choćby i na mój koszt (zamiast płacić za benzyne, zapłace kurierowi). "Nie prosze Pani, w wyjątkowych przypadkach wysyłamy przesyłki niestandardowo na nasz koszt, decyzję o zasadności takiej formy doręczenia karty uzyska Pani w ciągu trzech dni". No tego już nie rozumiem, ręce mi opadają. Jak mi przeszedł wkurw, to cała sytuacja zaczęła mnie na serio bawić. &lt;br /&gt;A tak poza tym? Licznik przekręcił mi się o rok do przodu, co stało się okazją do zwołania bardzo na ostatnią chwilę imprezy halloweenowej. Bardzo fajnej imprezy, dodam. &lt;br /&gt;Niejako w ramach prezentu urodzinowego moj Tata skończył mi robić ściany w kuchni, co jest milowym krokiem na drodze ku końcowi remontu. Jako bonus dorzucił potem obiad (nie żadna knajpa, tylko sam siedział w kuchni i gotował) i kino. &lt;br /&gt;Pod wpływem impulsu kupiłam dziś agd do kuchni. Po prostu zalogowałam się na stronie i kupiłam. Bo mam już dość zwiedzania sklepów, porównywania cen, funkcji i cholera wie jeszcze czego. Skoro te ileś tam lat radzę sobie bez opuszczanych grzałek do grilla, wskaźników nabłyszczacza i specjalnego palnika na wok, to mam szansę siłą przyzwyczajenia dociągnąć do emerytury. A potem to już tylko jacuzzi na jachcie, swieży tuńczyk z grilla i drinki z palemką. :-)&lt;br /&gt;I tym optymistycznym akcentem (bo przecież mogłabym jeszcze tak parę stron maszynopisu ciągnąć, w końcu bez przerwy coś się dzieje) - dobranoc!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2789632465721296872?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2789632465721296872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2789632465721296872&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2789632465721296872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2789632465721296872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/11/trzeba-sobie-radzi-powiedzia-baca.html' title='Trzeba sobie radzić, powiedział baca zawiązując buta glistą'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1188371600118435824</id><published>2008-10-15T01:05:00.002+02:00</published><updated>2008-10-15T01:35:25.102+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='remont'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gdynia'/><title type='text'>Nie do czas</title><content type='html'>Brak mi czasu, snu i pamięci operacyjnej, by pamiętać o wszystkim, o czym pamiętać powinnam. Nie brak mi zen i sprawności organizacyjnej, bo choć z niemałym trudem udaje mi się jeszcze panować nad remontowym i pracowym rozgardiaszem. &lt;br /&gt;Stara kuchnia została spakowana, aż się zdziwiłam, że tak mało tego było. Przeglądając zawartość kuchennych szuflad, z niejakim zdziwieniem odkryłam w nich masę sprzętu komputerowego i biżuterii. Ani jednego ani drugiego mi specjalnie nie brakowało przez ostatnie pół roku, czyli mogłabym spokojnie toto powyrzucać. :-) Za to znalazłam moją bezprzewodową słuchawkę, z której stratą już się pogodziłam. &lt;br /&gt;Nowa kuchnia nabiera kształtów. &lt;br /&gt;Zaczyna do mnie docierać, że kolor ścian można wybierać miesiącami. Do tej pory miałam to z głowy, bo zawsze były białe. A teraz się waham. Pewnie nabędę sobie kilka puszek i będę obsmarowywać ściany, aż w końcu i tak przemaluje je na biało. :-)&lt;br /&gt;Z innej beczki - dobija mnie siedzący tryb życia. No po prostu mnie nosi, ale obowiązki przed przyjemnością. Na weselu kuzyna nie dane mi było się wytańczyć, raczej chowałam się po kątach przed pijanymi wujkami. (Bo przecież wesele nie może się odbyć bez przynajmniej jednego pijanego wujka, który za punkt honoru stawia sobie szaleńcze obtańcowanie wszystkich pań. Tu wujków była cała chmara, prym wiódł wuj Stefan - osiemdziesiątka na karku, połamane żebra, tańczył w gorsecie i naprawdę baliśmy się, że padnie trupem na parkiecie). Za to pograłam w bilarda, a po drodze na drugi koniec Polski moj Tata dał mi poprowadzić swoją Helgę. Kilka godzin jazdy w atmosferze jak na egzaminie na prawo jazdy. :-) &lt;br /&gt;Przy okazji podróży poznałam stan polskich dróg i przekonałam się, że słusznie czynię jeżdżąc pociągami. Co prawda dziur, w których można urwać koło jakby mniej, ale za to samochodów i tirów jakby więcej. Za to autostrada A1 (a raczej ten jej nędzny kilkudziesięciokilometrowy odcinek) bardzo wporzo. Pusto, dużo miejsca, czyste bezpłatne kibelki, niemal jak w Niemczech. Jeszcze ze 100 razy tyle i będzie nieźle. :-)&lt;br /&gt;Wracając do dygresji o braku ruchu, dziś wieczorem olałam kwestie kuchenne i urlopowe (ciągle się przygotowuje, umiejętnie podsycając reisefieber) i pojechałam rowerem nad morze. Cud miód orzeszki. Wyjątkowo prawie nie wiało. W nadmorskiej panoramie miasta pojawiły się czerwone lampki prawie już ukończonych Sea Towers. Na bulwarze mimo późnej pory sporo spacerowiczów, ale szczęśliwie już nie turystów. W Kontraście grają szanty. Ukończono budowę falochronu w marinie i przybyło trochę lamp, które bardzo ładnie odbijają się w morzu. Muszę tam częściej jeździć, to przecież rzut beretem ode mnie. A jod jak widać bardzo wpływa na blogowy słowotok. Dobranoc. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1188371600118435824?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1188371600118435824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1188371600118435824&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1188371600118435824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1188371600118435824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/10/nie-do-czas.html' title='Nie do czas'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5767441838969207149</id><published>2008-10-05T22:37:00.002+02:00</published><updated>2008-10-05T23:00:47.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bla-bla-bla'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>Muszę być czujna! Mój mąż przyjdzie na świat już za 10 lat. :P</title><content type='html'>A także, gdy mi będzie smutno i źle to przypomnę sobię minę Dulbeba, gdy grając w kalambury pokazałam rybę głaszcząc Lunię po twarzy. :-)&lt;br /&gt;Jeśli nie wiesz o co chodzi, drogi czytelniku, to polecam stronę kampanii społecznej &lt;a href="http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie.php?kampania_id=261&amp;action=szczegoly"&gt;"Ryba wpływa na wszystko"&lt;/a&gt; oraz trzeci od góry filmik o rybie wpływającej na cerę.&lt;br /&gt;Poza tym w telegraficznym skrócie. &lt;br /&gt;Znowu byłam w Krakowie. Jak zwykle było niezwykle. Wiem, ze prawdopodobnie nie do końca podstawnie gloryfikuję to miasto, ale phi! mogę i będę to robić. Tym razem udało się dotrzeć na koncert Bożyka i z grubsza pamiętam moment wyjścia z Awarii. &lt;br /&gt;Nadal się remontuję, na szczęście zmierza to ku końcowi, za tydzień czekają mnie 3 dni rozpierduchy kuchennej, a potem tylko generalne sprzątanie, kilka tygodni czekania na meble i voila! będę mogła w spokoju zająć się tak prozaicznymi czynnościami jak szukanie kinkietu, komody i ładnych ram do obrazków. W każdym razie bożonarodzeniowe ciasto mam zamiar piec już w nowej wypasionej kuchni.&lt;br /&gt;Dziś się kończy mój pierwszy od dwóch miesięcy wolny weekend. Spędziłam go nadrabiając zaległości zdjęciowe (choć nadal kilka folderów czeka na przejrzenie i publikację) oraz łażąc po sklepach, tj. przepraszam galeriach handlowych. To ostatnie jest chyba ulubionym zajęciem weekendowym mieszkańców Trójmiasta; korków takich jak pod Ikeą nie widziałam od dawna. Kupiłam sobie kreację na wesele kuzyna oraz kurtkę. A właściwie to moja Mam kupiła sobie kurtkę. Do której po zmierzeniu zapałałam tak gorącą miłością, że musiałam sobie nabyć identyczną. Nic nie poradzę, że moja rodzicielka jest dla mnie wzorcem jeśli chodzi o styl. (Co powoduje sporo śmiesznych sytuacji, kiedy np umawiamy się na kawę &lt;w miejscu publicznym!&gt; i obie nosimy mega rzucające się w oczy, identyczne srebrne korale. :-) )&lt;br /&gt;To o czym by tu jeszcze na fali mojego nagłego gadulstwa...&lt;br /&gt;A może o tym, że dziś szłam z Tatą do pralni (a jakże, zlokalizowanej w centrum handlowym) i idąc pośród sklepów nuciliśmy Die Fahne hoch oraz Lili Marlene, bo akurat mieliśmy fazę na niemieckie pieśni wojenne. &lt;br /&gt;A za 5 tygodni urlop. To pewnie jakoś za 7 tygodni się odezwę, by podzielić się wrażeniami. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5767441838969207149?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5767441838969207149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5767441838969207149&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5767441838969207149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5767441838969207149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/10/musz-by-czujna-mj-m-przyjdzie-na-wiat.html' title='Muszę być czujna! Mój mąż przyjdzie na świat już za 10 lat. :P'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-9016476372591483941</id><published>2008-07-23T23:14:00.003+02:00</published><updated>2008-07-23T23:34:10.451+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bla-bla-bla'/><title type='text'>Kryzys tfurczy na wszystkich frontach</title><content type='html'>Wszystkie siły jakie miałam poszły w remont. Te, których nie miałam poszły w pracę. Poziom zen constans. Wszystko, co mogłam odłożyłam na później, realizuję plan minimum. Może nawet mogłabym wziąć urlop, ale mierzi mnie myśl o przygotowywaniach, pakowaniach etcetera. Daję sobie jeszcze ze 2 tygodnie na relaks, a potem zacznę się martwić. Albo i nie zacznę. W sumie to miły stan - nie obchodzi mnie polityka, wydarzeń i tak nie śledzę od lat. Pogoda mi zwisa, to, co muszę robić niezależy od klimatu. Wszelkie sugestie, że może coś bym zbywam pytaniem "po co?". Po co, skoro nie muszę. Po co, skoro nie potrzeba. Po co, jeśli nie czuję takiej potrzeby. &lt;br /&gt;Pisać też nie ma potrzeby, ani o czym. To może do przeczytania kiedyś, jak już coś mnie wykopie z tego błogostanu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-9016476372591483941?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/9016476372591483941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=9016476372591483941&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/9016476372591483941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/9016476372591483941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/07/kryzys-tfurczy-na-wszystkich-frontach.html' title='Kryzys tfurczy na wszystkich frontach'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-5107034830774895712</id><published>2008-07-04T10:52:00.002+02:00</published><updated>2008-07-04T11:53:57.496+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>To może coś napiszę?</title><content type='html'>Akurat dobrze się składa, bo mam trochę żółci do ulania, a w takich kwestiach to nie ma jak blogasek. Jest jeszcze oczywiście &lt;a href="http://blip.pl"&gt;Blip&lt;/a&gt;, ale ciężko mi się wkurza na zaistniałą sytuacje w 160 znakach.&lt;br /&gt;Rys sytuacyjny jest taki, że próbuję od firmy, której jestem klientem wydębić pismo. Nazwijmy je uzasadnieniem decyzji. Osobą odpowiedzialną za kontakty z klientami jest pani X, natomiast na pismo może odpowiedzieć tylko pan Y. Skądinąd buc. Nieodpowiadający na maile. W rozmowach telefonicznych czepiający się sformułowań i przecinków, a unikający jak ognia meritum sprawy. Człowiek, z którym nawet na telefon trzeba się "umawiać". (Sprytne, bo na maile nie odpowiada, więc jakikolwiek kontakt jest tak jakby nieco utrudniony). Facet ładnie moduluje głos i słodziutko między słowami umieszcza szpile wymierzone w swojego rozmówce. Facet, któremu zwyczajnie się nie chce kiwnąć palcem, w sprawie, która dla wszystkich współpracowników gościa jest oczywista i jasna. Facet, który myśli, że pochlebstwami pod moim adresem mnie zmiękczy i ugładzi. &lt;br /&gt;I wiecie, co? Facet jest moim idolem. Po pierwsze, nie można mu zarzucić, że jest leniwy. Moja sprawa kosztowała go już tyle czasu i energii, że spokojnie dałby radę zrobić to, o co proszę. I to ze trzy razy. Po drugie, zna się na ludziach - wie, że w końcu odpuszcze, bo uznam kłócenie się z głupcem za bezcelowe, zamiast nakablować do szefa Faceta i zrobić ogólną aferę z tego, jak zostałam potraktowana. Po trzecie, nie zna pojęcia kompromis i dogadanie się, chyba że ma do czynienia z silniejszym przeciwnikiem (co wie, bo punkt dwa). &lt;br /&gt;Więc jak będę duża to też chcę tak umieć. A póki co chyba poczytam Erystykę. I zacznę  przekonywać samą siebie, że podejście pt "z każdym można się dogadać, a kompromisy są dobre" wygląda fajnie tylko na papierze i w testach osobowości, a nie "w realu".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-5107034830774895712?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/5107034830774895712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=5107034830774895712&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5107034830774895712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/5107034830774895712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/07/to-moe-co-napisz.html' title='To może coś napiszę?'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4826392760790857494</id><published>2008-04-21T21:54:00.002+02:00</published><updated>2008-04-21T23:10:46.428+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraków'/><title type='text'>Kraków, dawna stolica Polaków</title><content type='html'>Tydzień po &lt;a href="http://czestnova.blox.pl/2008/04/w-Krakowie-swieci-slonce-a-w-Gdansku-pada-deszcz.html"&gt;Czestnovie&lt;/a&gt; zawitałam do Krakowa. Tak się składa, że mamy z Czestnovą podobne wspomnienia z czasów licealnych, chociaż mnie bardziej zapadły w pamięć spacery po ogrodzie botanicznym, nagrzane kamienne płyty Rynku, na których przesiadywałyśmy po zmroku oraz chłód kościołów, freski i Gandalf na witrażu. :-)&lt;br /&gt;Dorosłe wspomnienia z Krakowem już bardziej związane są z ludźmi, a nie zabytkami, zwiedzaniem czy innymi atrakcjami. Różne miejsca, migawki chwil - pozowanie z miotłą w parczku wokół Starówki, długie nocne rozmowy w knajpie, gdzie kelnerka podała nam zapałki na spodeczku, impreza na której towarzyszył nam balonik i czapka z dzwoneczkami. &lt;br /&gt;A najświeższe wspomnienia? Mniej już szaleństw, przebierańców i czasu. Dużo więcej wódki, dobrego jedzenia i spokoju. Poruszanie się utartymi szlakami. &lt;br /&gt;W czwartek o 18 rozpoczęłam w pracy pertraktacje urlopowe. Marzyło mi się piątkowe popołudnie spędzone na włóczeniu się z aparatem po Krakowie. W pewnej książce o niezbyt dobrej reputacji i niskich lotach było o tym, że jak bardzo czegoś pragniesz to cały świat sprzyja Twoim pragnieniom. W osobie mojego szefa świat mi zaczął sprzyjać już po godzinie negocjacji. Inna sprawa, że miałam dobre argumenty. :-) Po 20 wyszłam z pracy, kupiłam bilet, spakowałam plecak i z uśmiechem od ucha do ucha, po 13 godzinach w pociągu wysiadłam w mieście, gdzie akurat tego dnia była wiosna i nie padało. A potem zdjęcia, jedzenie, picie, jedzenie, picie, jedzenie i trzeba było wracać. Lecz zanim to nastąpiło, zniknął gdzieś towarzyszący mi od dwóch tygodni ból głowy, grymas stał się uśmiechem. Wyrwałam się z błędnego koła praca-sen, przez trzy dni nie słyszałam niczyjego marudzenia, ze swoim na czele, za to dużo rozmawiałam i śmiałam się. &lt;br /&gt;Tylko tyle, a zamiast pointy, bo tej nie będzie, myślę o tym, że kiedyś znowu tam pojadę zaczerpnąć oddechu i może wtedy zrobię lepsze zdjęcia. Bo póki co zupełnie nie mam pomysłu jak sfotografować Kraków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4826392760790857494?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4826392760790857494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4826392760790857494&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4826392760790857494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4826392760790857494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/04/krakw-dawna-stolica-polakw.html' title='Kraków, dawna stolica Polaków'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-654667599246989166</id><published>2008-04-04T23:31:00.000+02:00</published><updated>2008-04-04T23:32:07.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gry'/><title type='text'>Kolejna fajna gierka</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.feedthehead.net/"&gt;Feed the head&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-654667599246989166?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/654667599246989166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=654667599246989166&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/654667599246989166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/654667599246989166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/04/kolejna-fajna-gierka.html' title='Kolejna fajna gierka'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8251063631276663565</id><published>2008-03-30T22:43:00.001+02:00</published><updated>2008-03-30T22:44:36.607+02:00</updated><title type='text'>Młodość się kończy...</title><content type='html'>gdy nikt Cię już nie pyta "ostry, łagodny, czosnkowy?"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8251063631276663565?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8251063631276663565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8251063631276663565&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8251063631276663565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8251063631276663565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/03/modo-si-koczy.html' title='Młodość się kończy...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4347962208978408992</id><published>2008-03-20T21:31:00.003+01:00</published><updated>2008-03-20T21:37:59.619+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>No i po urlopie.</title><content type='html'>Wróciłam z nart. Było bosko - jak na kolonii tylko bez wychowawców i wolno pić piwo. :-)&lt;br /&gt;Zdjęcia w większej ilości pojawią się na photo-meg pewnie dopiero po świętach.&lt;br /&gt;To tak w telegraficznym skrócie.&lt;br /&gt;A z innej beczki: uważam, że Gracjan Roztocki to albo jakaś akcja marketingowa, albo projekt badawczy. Anyway szacun dla tego, kto to wymyślił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4347962208978408992?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4347962208978408992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4347962208978408992&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4347962208978408992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4347962208978408992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/03/no-i-po-urlopie.html' title='No i po urlopie.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-788858445133869467</id><published>2008-03-07T10:44:00.001+01:00</published><updated>2008-03-07T11:24:14.183+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>It's urlop time</title><content type='html'>Nareszcie. :-D&lt;br /&gt;Over and out, wracam szesnastego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-788858445133869467?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/788858445133869467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=788858445133869467&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/788858445133869467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/788858445133869467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/03/its-urlop-time.html' title='It&apos;s urlop time'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-304474662657214415</id><published>2008-02-16T22:52:00.005+01:00</published><updated>2008-02-26T15:35:00.462+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>Once weekend a time...</title><content type='html'>Po release'owym tygodniu w pracy, z bardzo nienormowanym jej czasem. Po wieczorach z kursem językowym.  Po 8h na uczelni i zgłębianiu zagadnień związanych z analizą opłacalności i ryzyka (skądinąd odkryłam w sobie kolejną pasję - tym razem do liczenia pieniędzy :-) ).Czy byłam zmęczona? Najwidoczniej nie do końca, bo zafundowałam sobie jeszcze narciarski wieczór na Wieżycy. Ok, now, it's official - w końcu padłam. Tak będę leżeć. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-304474662657214415?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/304474662657214415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=304474662657214415&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/304474662657214415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/304474662657214415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/02/once-weekend-time.html' title='Once weekend a time...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8803146177964554541</id><published>2008-01-28T10:36:00.000+01:00</published><updated>2008-01-28T10:46:48.140+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><title type='text'>Zakupy</title><content type='html'>Za nadzwyczajne zrządzenie losu można uznać fakt, że kiecki na 2 najbliższe śluby kupiłam już po godzinie zakupów. Bez większego problemu i traumy pt "nic na mnie nie pasuje, pójdę w worku, albo nie pójdę wcale". Tak mnie to rozbestwiło, że rozważam zakup wysoce niepraktycznych czółenek na obcasie - do pracy. Bo co z tego, że nie lubie się z obcasami, skoro na trasie dom-praca-dom rzadko mam do przejścia więcej niż 500m. A w pracy, nie ukrywajmy tego, dalej niż do aneksu kuchennego też nie chadzam.&lt;br /&gt;Przypuszczam, że ów stan rozpasania w kwestiach odzieżowych ma coś wspólnego z weekendowymi pogaduchami w gronie Aniołków. Jeszcze kilka takich rozmów i może wyjdę na ludzi, tj. przepraszam na kobietę. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8803146177964554541?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8803146177964554541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8803146177964554541&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8803146177964554541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8803146177964554541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/01/zakupy.html' title='Zakupy'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2316054115651482424</id><published>2008-01-09T22:26:00.000+01:00</published><updated>2008-01-09T22:29:02.553+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Foto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Parę linków na środę</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.elliotterwitt.com/lang/en/index.html"&gt;Elliott Erwit&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;A dla kontrastu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://eatliver.com"&gt;coś&lt;/a&gt; co przypomina mi stare dobre fun.from.hell.pl :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2316054115651482424?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2316054115651482424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2316054115651482424&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2316054115651482424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2316054115651482424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/01/par-linkw-na-rod.html' title='Parę linków na środę'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-179423258794983426</id><published>2008-01-05T18:56:00.000+01:00</published><updated>2008-01-05T20:15:09.180+01:00</updated><title type='text'>Być kobietą, być kobietą...</title><content type='html'>Siedzę i ślinka mi cieknie na widok &lt;a href="http://www.soremi-jewellery.co.uk"&gt;TEGO&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Update, 19:02: &lt;br /&gt;No dobra. Dziwna jestem, ale ślinię się też na widok &lt;a href="http://doc.cern.ch//archive/electronic/cern/others/PHO/photo-bul//bul-pho-2007-079.jpg"&gt;TEGO&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Update, 19:44:&lt;br /&gt;Też chcę robić &lt;a href="http://www.jeremycowart.com/"&gt;TAKIE ZDJęCIA&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Update, 20:13:&lt;br /&gt;Albo &lt;a href="http://dan-ball.jp/en/javagame/dust/"&gt;TO&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-179423258794983426?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/179423258794983426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=179423258794983426&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/179423258794983426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/179423258794983426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/01/by-kobiet-by-kobiet.html' title='Być kobietą, być kobietą...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-935463227625865842</id><published>2008-01-04T00:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-04T00:44:43.439+01:00</updated><title type='text'>Zakrzywienie czasoprzestrzeni.</title><content type='html'>Budzę się o 8 mej, wstaję jadę do pracy na 9tą. Wychodzę z pracy, jadę po mleko do sklepu, potem na spotkanie przy herbatce. Wracam do domu i patrzę, że jest północ. Czyż nie dalej jak dziś rano obiecywałam sobie, że odpocznę, wyśpię się, znajdę czas na obrobienie zdjęć sylwestrowych i lekturę książki? &lt;br /&gt;W ramach postanowień noworocznych niezłe byłoby wysypianie się. I gdyby nie to, że postanowiłam postanowień nie mieć, to by było strzałem w dziesiątke. Widzi mi się jeszcze mniej realne niż racjonalne odżywianie się, schudnięcie i rzucenie nałogów razem wzięte.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-935463227625865842?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/935463227625865842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=935463227625865842&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/935463227625865842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/935463227625865842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/01/zakrzywienie-czasoprzestrzeni.html' title='Zakrzywienie czasoprzestrzeni.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7539585994899145109</id><published>2008-01-01T22:45:00.000+01:00</published><updated>2008-01-01T22:58:42.989+01:00</updated><title type='text'>Noworocznie</title><content type='html'>Piękny sylwester, zakwasy od śmiania się, brak kaca (czego niektórzy żałowali). :-)&lt;br /&gt;Kilka dni z Nogą, kilka knajp, kilku dawno nie widzianych znajomych. W ramach zwiedzania i kultury - cmentarze i 250 kanałów w nogowym telewizorze.&lt;br /&gt;I życzenia, te o północy, często już pijackie i zdawkowe, w tym roku... no bez cienia kozery - poryczałam się. Wzruszyło mnie to jak dobrze mi inni (przynajmniej niektórzy :-)) życzą. Zresztą nie tylko ja się wzruszyłam. A rano sms, nie wierszyk, nie seryjne "send to many", a jedno zdanie, po którym się uśmiechnęłam. &lt;br /&gt;Witam w piaskownicy w nowym roku. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7539585994899145109?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7539585994899145109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7539585994899145109&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7539585994899145109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7539585994899145109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2008/01/noworocznie.html' title='Noworocznie'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3118251024988192592</id><published>2007-12-10T23:24:00.000+01:00</published><updated>2007-12-10T23:33:11.710+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Zakupy</title><content type='html'>Piekarnia na dole:&lt;br /&gt;Ja: Dzień dobry. Poproszę jedną bułkę z dynią i serem.&lt;br /&gt;Sprzedawczyni: Dzień dbry. (podaje bułkę)&lt;br /&gt;S: Złoty czterdzieści poproszę.&lt;br /&gt;J: (płacę) Dziękuję. Do widzenia.&lt;br /&gt;S: Do widzenia. &lt;br /&gt;J: (zwracając się do kolejki) Tak! Tak! Tak! Cóż za wzorowa sprzedawczyni! Bułkę mi sprzedała! Zawinęła mi ją w papierek i włożyła do SIATKI!!!!! POLECAM!!!!!&lt;br /&gt;S: Och, yes, yes, yes!!! Idealna transakcja! Klientka miała przy sobie portfel, w nim pieniądze i BEZ OCIąGANIA SIę ZAPłACIłA MI ZA BUłKę! W PEłNI PROFESJONALNA KONTRAHENTKA!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wszelka zbieżnośc sytuacji przypadkowa&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3118251024988192592?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3118251024988192592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3118251024988192592&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3118251024988192592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3118251024988192592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/12/zakupy.html' title='Zakupy'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3485744426687497494</id><published>2007-12-06T12:20:00.000+01:00</published><updated>2007-12-06T12:31:56.135+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Tranzystorowi stuknęła sześćdziesiątka</title><content type='html'>Pierwszy tranzystor wyglądał tak:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.porticus.org/bell/images/transistor1.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px;" src="http://www.porticus.org/bell/images/transistor1.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;fotka courtesy of Bell Labs, czy na co się teraz przemianowali&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Procesor w kompie, na którym piszę te słowa ma ca. 500 milionów tranzystorów.&lt;br /&gt;Ten pra-tranzystor wygląda jak małe dzieło sztuki. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3485744426687497494?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3485744426687497494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3485744426687497494&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3485744426687497494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3485744426687497494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/12/tranzystorowi-stukna-szedziesitka.html' title='Tranzystorowi stuknęła sześćdziesiątka'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8947809468541005447</id><published>2007-11-30T13:34:00.000+01:00</published><updated>2007-11-30T13:37:44.261+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Obstrukcja insługi...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Using the viewfinder diopter control&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;When operating the viewfinder diopter control with your eye to the viewfinder, care should be taken not to put your finger in your eye accidentally.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CD-ROMs&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;CD-ROMs containing software or manuals should not be played back on audio CD equipment. Playing CDROMs on an audio CD player could cause hearing loss or damage the equipment.&lt;br /&gt;[1]&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Avoid contact with liquid crystal&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Should the monitor break, care should be taken to avoid injury due to broken glass and to prevent the liquid crystal from the monitor touching the skin or entering the eyes or mouth.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[1] Nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby próbować. Zgadnijcie o czym teraz marzę. :&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8947809468541005447?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8947809468541005447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8947809468541005447&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8947809468541005447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8947809468541005447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/obstrukcja-insugi.html' title='Obstrukcja insługi...'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7230986273239663804</id><published>2007-11-27T21:52:00.000+01:00</published><updated>2007-11-27T21:59:28.467+01:00</updated><title type='text'>Anger Management</title><content type='html'>To ciekawe, że jedyne szkolenia stricte z tego zakresu przeznaczone są dla dzieci i młodzieży, a dotyczą agresji i stresów szkolnych. Że niby co? Jak się skończy szkołę to potem spokojna droga zen usłana kwiatami lotosu? &lt;br /&gt;Zaczynam rozumieć, dlaczego koledzy trzymają w biurze worek treningowy. Może pozwolą mi czasem skorzystać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7230986273239663804?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7230986273239663804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7230986273239663804&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7230986273239663804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7230986273239663804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/anger-management.html' title='Anger Management'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6625833668647395101</id><published>2007-11-21T00:19:00.000+01:00</published><updated>2007-11-21T00:31:44.727+01:00</updated><title type='text'>Nałóg</title><content type='html'>Kiedy kończę lekturę dobrej książki, łapie mnie specyficzna chandra. Że to już, skończyło się, kto czytał ten trąba. I od razu szukam sobie następnego tytułu. Nie potrafię odkładając książkę na regał nie wziąć następnej. Piętnaście minut temu przerzuciłam ostatnią stronę, a już przebieram nogami, już myślę, co tam mam na półce, co wezmę za chwilę, otworzę, znajdując wcześniej zakładkę pasującą rozmiarem do gabarytów nowej lektury.&lt;br /&gt;Dotarło do mnie, że to klasyczny syndrom odstawienia. Jestem uzależniona od książek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6625833668647395101?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6625833668647395101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6625833668647395101&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6625833668647395101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6625833668647395101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/nag.html' title='Nałóg'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-103778862005805850</id><published>2007-11-14T22:53:00.000+01:00</published><updated>2007-11-14T23:24:54.063+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>I słuszną jest rzeczą, że płacą mi za psucie</title><content type='html'>Bo trzeba być mną, by w kompaktowej idiotenkamerze pobrudzić matrycę (nie, nie rozebrałam jej na części, by sprawdzić, czy w środku jest krasnoludek). &lt;br /&gt;Bo trzeba być mną, by pół kubka herbaty wlać w klawiaturę. Po czym ostentacyjnie pójść do aneksu, wylać z klawiatury herbatę i położyć na kaloryferze, żeby wyschła. Śmiejcie się ile chcecie, wyschła i działa. &lt;br /&gt;Bo trzeba być mną, żeby przytrzasnąć sobie palucha wielkimi drzwiami, po czym jechać 15 kilometrów do swojej przychodni, żeby dać się opatrzyć i prześwietlić. Bo wiecie, u mnie w pracy na każdym piętrze jest deska ortopedyczna. O taka:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.boxmet.com.pl/oferta_images/deska_ortopedyczna.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px;" src="http://www.boxmet.com.pl/oferta_images/deska_ortopedyczna.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale pojęcia nie mam, gdzie znaleźć plaster, wodę utlenioną, czy inną apteczkę. &lt;br /&gt;Poza tym nadeszła zima:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Rzt0oHdQZkI/AAAAAAAAB3Y/WyEeU2kfsTQ/s1600-h/IMG_7404_small.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Rzt0oHdQZkI/AAAAAAAAB3Y/WyEeU2kfsTQ/s1600/IMG_7404_small.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5132824432864159298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A koledzy zauważyli czerwone włosy. Chyba ich niedoceniam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-103778862005805850?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/103778862005805850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=103778862005805850&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/103778862005805850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/103778862005805850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/i-suszn-jest-rzecz-e-pac-mi-za-psucie.html' title='I słuszną jest rzeczą, że płacą mi za psucie'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Rzt0oHdQZkI/AAAAAAAAB3Y/WyEeU2kfsTQ/s72-c/IMG_7404_small.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4320089440074574798</id><published>2007-11-10T23:48:00.000+01:00</published><updated>2007-11-10T23:59:32.666+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='women&apos;s world'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Męski punkt widzenia</title><content type='html'>Rys sytuacyjny: mizdrzę się przed lustrem. Mam na sobie zupełnie przeciętną zieloną kieckę. Za to włosy właśnie pofarbowałam na dość agresywny czerwony odcień.&lt;br /&gt;Wchodzi Mama.&lt;br /&gt;- Niech no Cię chłopaki w pracy zobaczą, teraz to masz kolorek. (...) A w ogóle skąd masz taką fajną kieckę? Czemu jej nie nosisz na co dzień?&lt;br /&gt;- Bo jest luźna. O ile chłopaki w pracy nie zauważą co mam na głowie, to za taką kieckę będzie plotka, że jestem w ciąży. &lt;br /&gt;Wchodzi Tata.&lt;br /&gt;- O! Co to za kiecka? Jesteś w ciąży?!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4320089440074574798?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4320089440074574798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4320089440074574798&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4320089440074574798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4320089440074574798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/mski-punkt-widzenia.html' title='Męski punkt widzenia'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-760182692423722426</id><published>2007-11-05T13:22:00.000+01:00</published><updated>2007-11-05T18:51:28.834+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Z dedykacją dla kotolubów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://icanhascheezburger.files.wordpress.com/2007/11/funny-pictures-toilet-seat-down-cat.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px;" src="http://icanhascheezburger.files.wordpress.com/2007/11/funny-pictures-toilet-seat-down-cat.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej &lt;a href="http://icanhascheezburger.com/"&gt;KLIKAĆ TU&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Update:&lt;br /&gt;Jeszcze jeden fajny &lt;a href="http://www1.flickr.com/photos/babykailan/sets/72157594200489503/"&gt;link&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-760182692423722426?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/760182692423722426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=760182692423722426&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/760182692423722426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/760182692423722426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/11/z-dedykacj-dla-kotolubw.html' title='Z dedykacją dla kotolubów'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3747113173286941985</id><published>2007-10-30T16:13:00.000+01:00</published><updated>2007-10-30T16:15:38.307+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='future'/><title type='text'>Absurd absurdem pogania, czyli jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.heise-online.pl/news/item/1739"&gt;http://www.heise-online.pl/news/item/1739&lt;/a&gt;, albo "Czy zarabianie na patentach będzie opatentowane?"&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo patentowe obowiązujące w Stanach Zjednoczonych gwarantuje ochronę prawną własności intelektualnej w bardzo szerokim zakresie. Nierzadko jest też nadużywane i wykorzystywane przez tzw. trolle patentowe, czyli firmy żyjące jedynie z patentowania często oczywistych i będących od dawna w użyciu pomysłów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IBM, który sam jest właścicielem wielu rzetelnie udokumentowanych patentów, niejednokrotnie był atakowany przez takie właśnie firmy i najwyraźniej ma tego dość. Koncern postanowił utrzeć nosa spryciarzom naginającym prawo i opatentować zarabianie na patentach. Pierwotnie wniosek taki IBM złożył już kwietniu 2006 roku. Amerykański urząd patentowy kazał go jednak uzupełnić, co zostało zrobione na początku tego roku. Po przeanalizowaniu patentu na "system lub metodę uzyskiwania wartości z portfolio udziałów" (System and method for extracting value from a portfolio of assets), gdzie udziałem może być między innymi patent, biuro US Patent and Trademark Office opublikowało dokument z opisem wiedzy, jaką IBM chce sobie zastrzec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli urzędnicy zaakceptują patent IBM-a, firmy takie jak SCO, Qualcom oraz Microsoft mogą czuć się zagrożone. Pozyskiwały one bowiem lub nadal uzyskują spore dochody z licencjonowania opatentowanych technologii. Ponadto korporacja z Redmond, która ostatnio wzięła na celownik różnych dystrybutorów Linuksa, może nagle stracić swój główny oręż w walce z Wolnym i Otwartym Oprogramowaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezależnie od tego, czy wniosek IBM-a zostanie przyjęty bądź odrzucony, już dziś bardzo mocno podważa on sens istnienia amerykańskiego prawa patentowego w obecnym kształcie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3747113173286941985?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3747113173286941985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3747113173286941985&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3747113173286941985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3747113173286941985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/absurd-absurdem-pogania-czyli-jak-metod.html' title='Absurd absurdem pogania, czyli jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1698581606725107706</id><published>2007-10-26T00:05:00.000+02:00</published><updated>2007-10-26T08:38:16.808+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Z ostatniej chwili!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dwie krowy i dwie kozy w fiacie uno&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Policja w wiejskim regionie Afryki Południowej zatrzymała szokujący transport - w czteroosobowym fiacie uno upchnięto dwie krowy i dwie kozy.&lt;br /&gt;Policja, zawiadomiona przez mieszkańców o kradzieży bydła, pojechała na miejsce kradzieży.&lt;br /&gt;Jak podał policyjny rzecznik, kapitan Jabulani Mdletshe, kiedy funkcjonariusze przybyli pod wskazany adres, kierowca zdążył załadować zwierzęta i już odjeżdżał.&lt;br /&gt;Nie był jednak w stanie konkurować z policyjnym wozem i w końcu zatrzymał samochód i czym prędzej uciekł w krzaki. Ładunek przekazano jednostce ds. kradzieży bydła. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze wiedziałam, że Uno to bardzo zacne autko. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1698581606725107706?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1698581606725107706/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1698581606725107706&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1698581606725107706'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1698581606725107706'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/z-ostatniej-chwili.html' title='Z ostatniej chwili!'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3751748704824229229</id><published>2007-10-17T00:40:00.000+02:00</published><updated>2007-10-17T00:42:13.356+02:00</updated><title type='text'>Różnice kulturowe?</title><content type='html'>Dostałam maila od Hindusa z Indii, który zwraca się do mnie per: Ma'am. Hmmm...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3751748704824229229?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3751748704824229229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3751748704824229229&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3751748704824229229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3751748704824229229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/rnice-kulturowe.html' title='Różnice kulturowe?'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-3182944835224081193</id><published>2007-10-10T10:37:00.000+02:00</published><updated>2007-10-10T10:42:09.802+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Physio the rapist - czyli zabawne teksty tworzone przez cudzoziemców w języku lengłidż.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sign on windy road in the Himalayas:&lt;/span&gt; Be mild on my curves&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Small hotel, Cornwall:&lt;/span&gt; Will any guest wishing to take a bath please make arrangements to have one with Mrs Harvey&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Munich, Germany: &lt;/span&gt;In your room you will find a minibar which is filled with alcoholics&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;At a wadi in Oman:&lt;/span&gt; Drowning accidents are now popular&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czech Republic:&lt;/span&gt; We like 2 please our customers but if u r unhappy please see the manager who will give u total satisfaction &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały artykuł (wyśmienity!) &lt;a href="http://www.telegraph.co.uk/global/main.jhtml?xml=/global/2007/10/08/noindex/et-translation-106.xml"&gt;TU&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-3182944835224081193?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/3182944835224081193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=3182944835224081193&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3182944835224081193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/3182944835224081193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/physio-rapist-czyli-zabawne-teksty.html' title='Physio the rapist - czyli zabawne teksty tworzone przez cudzoziemców w języku lengłidż.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8003202931531321245</id><published>2007-10-09T23:14:00.000+02:00</published><updated>2007-10-09T23:16:10.129+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='You Tube'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Masz Ci Nogo, coś radosnego - "Mam Ci ja tutaj głosowanie". :) [1]</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TQWsQVUhYc4"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TQWsQVUhYc4" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/l3NU4jp7Pug"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/l3NU4jp7Pug" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;[1] jest szansa, że ich już nie zobaczysz na tej mównicy. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8003202931531321245?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8003202931531321245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8003202931531321245&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8003202931531321245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8003202931531321245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/masz-ci-nogo-co-radosnego-mam-ci-ja.html' title='Masz Ci Nogo, coś radosnego - &quot;Mam Ci ja tutaj głosowanie&quot;. :) [1]'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7667447861306074232</id><published>2007-10-09T21:12:00.001+02:00</published><updated>2007-10-09T21:12:54.703+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='You Tube'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Widziałam to już N razy i nadal wzrusza - Kiwi!</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sdUUx5FdySs"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/sdUUx5FdySs" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7667447861306074232?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7667447861306074232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7667447861306074232&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7667447861306074232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7667447861306074232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/widziaam-to-ju-n-razy-i-nadal-wzrusza.html' title='Widziałam to już N razy i nadal wzrusza - Kiwi!'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-6362556420658000188</id><published>2007-10-09T10:09:00.000+02:00</published><updated>2007-10-09T10:21:25.958+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nauka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>We Francji popracuję i języka liznę, liznę / Najpierw dobrobyt, a potem demokracja</title><content type='html'>Artykuł o nowym &lt;a href="http://www.technologyreview.com/Biztech/19484/?a=f"&gt;serwisie&lt;/a&gt;. I w ten sposób zapisałam się na hiszpański dla początkujących. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-6362556420658000188?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/6362556420658000188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=6362556420658000188&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6362556420658000188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/6362556420658000188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/we-francji-popracuj-i-jzyka-lizn-lizn.html' title='We Francji popracuję i języka liznę, liznę / Najpierw dobrobyt, a potem demokracja'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8777424347075797698</id><published>2007-10-05T23:40:00.000+02:00</published><updated>2007-10-05T23:48:18.495+02:00</updated><title type='text'>Na co czekamy?</title><content type='html'>Czekam na rozpoczęcie studiów (za 2 tygodnie).&lt;br /&gt;Czekam na skończenie studiów (marzec).&lt;br /&gt;Czekam na gotowość do podjęcia dwóch ważnych decyzji.&lt;br /&gt;Na co czekają inni?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Pół roku szukałem chrzestnych dla rocznego synka Łukasza. Znajomi obawiali się, że to się będzie wiązało z kosztami i obowiązkami. W końcu dałem ogłoszenie do kilku gazet i znalazło się starsze, bezdzietne małżeństwo z Warszawy. Teraz ciągle odwiedzają chrześniaka - Jerzy Kołowski z Olsztyna, 40 lat."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cytat z artykułu w &lt;a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4548045.html?as=1&amp;ias=4"&gt;Gazecie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;A na co Ty czekasz?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8777424347075797698?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8777424347075797698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8777424347075797698&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8777424347075797698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8777424347075797698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/na-co-czekamy.html' title='Na co czekamy?'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8359298472505297409</id><published>2007-10-03T22:24:00.000+02:00</published><updated>2007-10-04T16:12:37.153+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>"Somewhere over the rainbow"</title><content type='html'>Prawdopodobnie najbardziej dołująca kreskówka świata: &lt;a href="http://www.fat-pie.com/salad.htm"&gt;Salad Fingers&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Update: poprawiłam linka, już nawet działa. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8359298472505297409?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8359298472505297409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8359298472505297409&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8359298472505297409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8359298472505297409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/somewhere-over-rainbow.html' title='&quot;Somewhere over the rainbow&quot;'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8392998499418722712</id><published>2007-10-02T19:03:00.000+02:00</published><updated>2007-10-02T19:17:48.887+02:00</updated><title type='text'>Wyborczo</title><content type='html'>Obejrzałam sobie listy kandydatów w moim okręgu wyborczym. Nikogo sensownego. Nawet nikogo przystojnego. &lt;br /&gt;Włączyłam radio, a tam wiadomości - rząd zachęca emigrantów do powrotu ulgami podatkowymi. Czy ktoś pomyślał o uldze podatkowej dla mnie?&lt;br /&gt;Wklepałam w google nazwę mojego zawodu + jobs. Tylko w jednym brytyjskim serwisie pojawiło się dziś tyle ogłoszeń na 'moje' stanowisko, ile w Polsce przez miesiąc. &lt;br /&gt;Czuję się frajerem niezdolnym do podjęcia odważnej decyzji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8392998499418722712?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8392998499418722712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8392998499418722712&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8392998499418722712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8392998499418722712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/10/wyborczo.html' title='Wyborczo'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7646433372459780710</id><published>2007-09-26T09:41:00.000+02:00</published><updated>2007-09-26T09:47:31.846+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Foto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Kto nie chciałby jeździć czymś takim?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.4x4offroads.com/image-files/esja-04-skuli-defender.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px;" src="http://www.4x4offroads.com/image-files/esja-04-skuli-defender.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I jest czerwony! :)&lt;br /&gt;Do tego ciekawostka: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"W Polsce sprzedaje się ok. 10 tys. samochodów terenowych i jest to tzw. rynek rosnący. Najwięcej takich aut, aby było ciekawiej, kupują nie myśliwi czy leśnicy, ale kobiety, które jak siedzą wyżej, to czują się bezpieczniej i ładniej."&lt;/span&gt; [1]&lt;br /&gt;[1] za serwisem &lt;a href="http://www.motofakty.pl"&gt;Motofakty&lt;/a&gt; [2]&lt;br /&gt;[2] tak, czytam portale motoryzacyjne :&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7646433372459780710?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7646433372459780710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7646433372459780710&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7646433372459780710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7646433372459780710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/kto-nie-chciaby-jedzi-czym-takim.html' title='Kto nie chciałby jeździć czymś takim?'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2722895674861103413</id><published>2007-09-19T00:10:00.000+02:00</published><updated>2007-09-19T00:11:00.077+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='You Tube'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Smacznego :)</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;object width="425" height="335"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.dailymotion.com/swf/oi1Tf2EXCBAP0kyJN"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.dailymotion.com/swf/oi1Tf2EXCBAP0kyJN" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="335" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.dailymotion.com/video/x2x0xr_skoda_ads"&gt;Skoda&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Uploaded by &lt;a href="http://www.dailymotion.com/tohvri"&gt;tohvri&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2722895674861103413?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2722895674861103413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2722895674861103413&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2722895674861103413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2722895674861103413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/smacznego.html' title='Smacznego :)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4935891782424239843</id><published>2007-09-16T14:12:00.001+02:00</published><updated>2007-09-16T14:40:39.081+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci.</title><content type='html'>Jakiś czas temu otrzymałam pismo z sądu.&lt;br /&gt;Stron sprawy było 60. Do każdego Sąd wystosował takie pismo, płacąc za czas osoby, która je sporządziła, podstęplowała, za 60 kopert, 60 znaczków pocztowych na list polecony.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Ru0j1hB0u2I/AAAAAAAABU8/i5b7nN54E7g/s1600-h/pismo.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Ru0j1hB0u2I/AAAAAAAABU8/i5b7nN54E7g/s400/pismo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110780554441440098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4935891782424239843?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4935891782424239843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4935891782424239843&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4935891782424239843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4935891782424239843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/kto-za-to-paci-pan-paci-pani-paci.html' title='Kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci.'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_StrC3ToQEkU/Ru0j1hB0u2I/AAAAAAAABU8/i5b7nN54E7g/s72-c/pismo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2425903378174598407</id><published>2007-09-13T21:13:00.000+02:00</published><updated>2007-09-13T21:15:46.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Foto'/><title type='text'>Wspomnienia z wakacji</title><content type='html'>&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/Marysia.Kowalska"&gt;Fotki z rejsu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trochę redundantne z fotoblogiem, ale tylko trochę. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2425903378174598407?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2425903378174598407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2425903378174598407&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2425903378174598407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2425903378174598407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/wspomnienia-z-wakacji.html' title='Wspomnienia z wakacji'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8551625894988950066</id><published>2007-09-12T22:12:00.000+02:00</published><updated>2007-09-12T22:18:06.094+02:00</updated><title type='text'>Babski wieczór</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drzewa są liściaste, iglaste i owocowe.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Twoi rodzice to Ci krzywdę zrobili... nigdy Cię do lasu nie wywieźli&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, hermetyczne, ale bosko było. &lt;br /&gt;Dzięki dziołchy! :)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8551625894988950066?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8551625894988950066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8551625894988950066&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8551625894988950066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8551625894988950066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/babski-wieczr.html' title='Babski wieczór'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-242473680020966420</id><published>2007-09-09T21:08:00.000+02:00</published><updated>2007-09-09T21:19:29.334+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Wymarzony prezent</title><content type='html'>Jeśli tak jak ja jesteś osobą dość ospale reagującą na budzik, polecam następujący &lt;a href="http://www.firebox.com/index.html?dir=firebox&amp;action=product&amp;pid=1681"&gt;gadżet&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-242473680020966420?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/242473680020966420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=242473680020966420&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/242473680020966420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/242473680020966420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/wymarzony-prezent.html' title='Wymarzony prezent'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-7368608419406910003</id><published>2007-09-09T20:40:00.000+02:00</published><updated>2007-09-09T20:50:45.699+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='You Tube'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Wizyta księdza :)</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PjMQ_DBmroc"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PjMQ_DBmroc" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;To tak gwoli wyjaśnienia, dlaczego czasem mówię "nie wiem, nie znam się,  zarobiona jestem". :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-7368608419406910003?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/7368608419406910003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=7368608419406910003&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7368608419406910003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/7368608419406910003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/wizyta-ksidza.html' title='Wizyta księdza :)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1269848564503378467</id><published>2007-09-06T13:21:00.000+02:00</published><updated>2007-09-06T13:25:19.562+02:00</updated><title type='text'>Fajna rzecz napotkana halfway home (courtesy of Nell)</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.ted.com/index.php/talks/view/id/129"&gt;TED&lt;/a&gt; Kolejne fajne miejsce w internecie. Na dlugie zimowe i nie tylko wieczory.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1269848564503378467?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1269848564503378467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1269848564503378467&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1269848564503378467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1269848564503378467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/09/fajna-rzecz-napotkana-halfway-home.html' title='Fajna rzecz napotkana halfway home (courtesy of Nell)'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4925354205406281663</id><published>2007-08-23T08:05:00.001+02:00</published><updated>2007-08-23T08:05:57.700+02:00</updated><title type='text'>Urlop, urlop, urlop!!!!</title><content type='html'>:D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4925354205406281663?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4925354205406281663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4925354205406281663&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4925354205406281663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4925354205406281663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/08/urlop-urlop-urlop.html' title='Urlop, urlop, urlop!!!!'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-8779249725172998255</id><published>2007-08-22T11:51:00.000+02:00</published><updated>2007-08-22T12:11:09.687+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><title type='text'>Pustelnica, a anonimowość</title><content type='html'>&lt;a href="http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4396007.html"&gt;Artykuł w Wyborczej &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;pozwolę sobie zacytować fragment: &lt;i&gt;Nie powie, kiedy studiowała. To ją zdemaskuje. A chce być anonimowa - bo zniknęła przecież ze świata, przyjaciółki nie wiedzą, co robi i gdzie jest. Dlaczego? Żeby mieć święty spokój. Wylicza, czego jeszcze nie mogę napisać: - Nie wolno napisać mojego nazwiska ani nazwy uczelni. Ani z jakiego miasta pochodzę. Czy mam rodzeństwo. I w ogóle jak najmniej szczegółów z mojego świeckiego życia. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Zajęło mi dokładnie półtorej minuty znalezienie stron prowadzonych przez Pustelnicę. W ciągu dalszych 5ciu miałam kilka not biograficznych. Pozostaje tylko liczyć, że Ci, ze względu na których Pustelnica chce zachować anonimowość nie umieją używać Google... I niniejszym gratuluję obeznania z internetem autorce tekstu. Wklejanie cytatów z cudzych stron NAPRAWDĘ nie jest dobrym pomysłem, gdy rozmówca prosi o anonimowość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-8779249725172998255?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/8779249725172998255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=8779249725172998255&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8779249725172998255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/8779249725172998255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/08/pustelnica-anonimowo.html' title='Pustelnica, a anonimowość'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-2161472264305313313</id><published>2007-08-21T15:18:00.000+02:00</published><updated>2007-08-22T12:13:01.474+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Foto'/><title type='text'>110 fotek o budowie autostrady</title><content type='html'>Tym razem, proszę uwierzcie, zupełnie nie fun, a absolutnie na serio. Bardzo krzepiący widok, do obejrzenia &lt;a href="http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?p=14862010"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-2161472264305313313?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/2161472264305313313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=2161472264305313313&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2161472264305313313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/2161472264305313313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/08/110-fotek-o-budowie-autostrady.html' title='110 fotek o budowie autostrady'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-1733356902436418506</id><published>2007-08-17T12:47:00.000+02:00</published><updated>2007-08-22T12:14:41.750+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='future'/><title type='text'>Cybernetyczna plaża</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.cnn.com/2007/TECH/08/08/high.tech.beach.ap/index.html?eref=rss_tech"&gt;Orwell się kłania&lt;/a&gt;. A wizja mailujących koszy na śmieci - ROTFL! Trzeba im będzie postawić firewalla, zabezpieczyć przed spamerami,  a co jeśli kosz zyska samoświadomość i zacznie blogować, albo udzielać się na forach? Front wyzwolenia koszy na śmieci... dobra... czas do roboty. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-1733356902436418506?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/1733356902436418506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=1733356902436418506&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1733356902436418506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/1733356902436418506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/08/cybernetyczna-plaa.html' title='Cybernetyczna plaża'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6774938771670265762.post-4128986183111683197</id><published>2007-08-17T10:40:00.000+02:00</published><updated>2007-08-22T12:15:46.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='You Tube'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Fun'/><title type='text'>Super Size Me - Fastfood test</title><content type='html'>Ostrzegam. Oglądanie przy jedzeniu na własną odpowiedzialność.&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="350"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pEM0T1Ar5Qo"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pEM0T1Ar5Qo" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="350"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz, jeśli już obejrzeliście to pozwolę sobie na małą demagogię: Jak wyglądałyby chipsy po dwóch miesiącach? A paluszki? Salami? Zielone importowane jabłko? Ogórek kiszony? Żelki Haribo? Kawałek czekolady? IMHO, Makdonalds nie ma wyłączności na niepsujące się jedzenie i nie każde jedzenie, któe się nie psuje musi być niezdrowe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6774938771670265762-4128986183111683197?l=wirtualna-piaskownica.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/feeds/4128986183111683197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6774938771670265762&amp;postID=4128986183111683197&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4128986183111683197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6774938771670265762/posts/default/4128986183111683197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2007/08/super-size-me-fastfood-test.html' title='Super Size Me - Fastfood test'/><author><name>Meg</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14176070065766365079</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_StrC3ToQEkU/TCZOheGdrAI/AAAAAAAAHrY/7F1mf-B4f9I/S220/IMG_0002_avatar.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
