| Przed wyjazdem na urlop porządkuję papiery, robię na dysku miejsce na nowe zdjęcia. Znajduję takie perełki i po raz kolejny mam ochotę znaleźć jakieś bóstwó, któremu mogłabym podziękować za naszą trudną (bo kilometry), fantastyczną (bo ludzie), absurdalną (bo TAK!) bifurkację. Ale to chyba po prostu my sami. :) |
1 paź 2011
Bo zawsze może być lepiej. :)
by
Meg
at
12:51
0
comments
Labels: hermetyczne
4 wrz 2011
Bo pewne rzeczy po prostu są proste.
Czyli dopadł mnie stres, ludziowstręt i krytycyzm ponad wszelką miarę. I tak się wożę z całą masą przemyśleń, wkurzeń, niezadowolenia przede wszystkim z siebie. Na parapecie koło łóżka postawiłam pocztówkę z Islandii z napisem 'to soak your head in water'. Więc w poczuciu, że trzeba przetrwać, przespać, przeczekać trzeba mi chodzę na basen, zanurzam głowę, pozwalam na chwilę niemyślenia. W pozostałych chwilach wałkuję we łbie mnóstwo różnych co, po co, dlaczego i skąd. Wałkowanie na wszystkie strony nie pomaga. Ulga przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, z najmniej spodziewanej strony - budzę się z krzykiem z koszmaru sennego i wtem - eureka! Już wiem co mi dolega, co powoduje zaciskanie szczęk, napinanie mięśni i nieustającą chęć wyprasowania sobie mózgu żelazkiem. |
by
Meg
at
19:22
2
comments
Labels: hermetyczne, wzrusz
26 lip 2010
Co skończyło się...
Gdy zakończyło się to, co znaczyło dla Ciebie wszystko. |
by
Meg
at
01:14
1 comments
Labels: hermetyczne, women's world
25 lip 2010
Kieliszek czystej wiśniówki poproszę.
Musi być do wyboru, |
by
Meg
at
01:31
0
comments
Labels: hermetyczne, women's world
7 sty 2010
Między rybą, a Fafikiem.
Gdzieś między rozważaniami o zasilaniu awaryjnym, plotkami o filmach, obiadem, a wyprawą do banku; między radosnymi planami "bo to już jutro!", poważnymi pytaniami i odpowiedziami, kilkoma przykrymi wiadomościami z gatunku "dlaczego złe rzeczy spotykają dobrych ludzi" uświadomiłam sobie, że jestem niebywałą szczęściara. Że miniony rok Mintaja był jednym z lepszych ever i zdecydowanie najbardziej przełomowy w paru kwestiach. Że choć dokonała się okrągła zmiana ilościowa, to najważniejsza była zmiana jakościowa, ta która w nosie ma daty i rocznice, dokonuje się niepostrzeżenie, a kiedy już wychynie z krzaków i kopnie w rzyć, to jest tak, że aż. |
by
Meg
at
16:56
0
comments
Labels: hermetyczne, women's world
28 wrz 2009
Oddech przed skokiem na gleboka wode
Lunia mnie ubiegla, wiec nie musze juz pisac o tym jak bylo w Krakowie. :-) |
by
Meg
at
21:46
0
comments
Labels: hermetyczne, Kraków
6 lip 2009
Synergia
Kolejne wazne slowo na S. I kolejna dawka hermetycznego blogowego sentymentalizmu z cyklu "jakie to my jestesmy stare i jak sie znamy jak lyse konie". |
by
Meg
at
23:26
1 comments
Labels: Gdynia, hermetyczne, stado
22 cze 2009
Stado rzadzi, stado uzaleznia. Moje stado.
Znowu Lunia mnie ubiegla. Moze dlatego, ze impreza byla u niej, a ja musialam po owej imprezie dojechac do domu. Jedyne 5 godzin i 350 kilometrow via pkp. Mowilam juz, ze kilometry to dziwki? Bylo genialnie. Chociaz decyzje o tym, ze jade podjelam tydzien temu, wracajac z Jokerem i Nell z belle do Wawy. Chociaz byl to impuls, z gatunku tych - a co mi szkodzi, mam wolny weekend, mam kase na bilet, szkoda byloby nie zobaczyc stada - znowu bylo duzo lepiej niz bym sie mogla spodziewac. |
by
Meg
at
00:41
4
comments
Labels: Gdynia, hermetyczne, stado, women's world
16 cze 2009
Pobelleteynowy spleen, czyli rzecz o nadeptywaniu na grabie
Wrocilam z imprezy. Co w zwiazku z tym moge napisac? |
by
Meg
at
00:26
2
comments
Labels: Belle, Fun, hermetyczne
9 cze 2009
Reisefieber
Bardzo lubie te dwa dni przed impreza. Radosc oczekiwania, umawianie sie, logistyke wyjazdowo-dojazdowa. Magie pakowawcza. Zupelnie normalne jest, ze jutro przypomne dziewczynie z Warszawy o pascie do zebow, a facetowi z Krakowa o kolejnych tomach Webera. Podobnie normalne jest to, ze mimo kilometrow i inszych rzeczy, ktore dziela, belleteynowe menu ustalane bylo od miesiaca. Humus, mlekowka, smalec, pigwowka, ogorki z czosnkiem przyjada do Urli z roznych stron kraju. Dzieki blipowi wiem, kto jutro jakie piwo bedzie pil, kto je przywiezie, ze M. pakujac sie waha sie nad szaliczkiem. Lubie ten stan, w jakim sie znajduje. Spakowany plecak, kupione bilety, zaplanowane spotkania na dworcach, ostatnie smsy i maile przedwyjazdowe, pelne dobrego humoru i glupawki. I absolutna niepewnosc odnosnie tego, jaki skill w tym roku zdobedziemy, co bedzie lejtmotivem imprezy, ktora sama w sobie jest od lat przewidywalna. Ciezko potem tlumaczyc tym drugim znajomym, ze tak sie ciesze na wyjazd na wies do domkow letniskowych, podczas ktorego bedziemy pic i ogolnie robic nic. Ciezko wytlumaczyc siniaki, podkrazone oczy, bol w prawym boku i dlaczego mimo to uwazam te wyjazdy za jedna z lepszych rzeczy jakie mi sie przytrafiaja. |
by
Meg
at
22:35
3
comments
Labels: hermetyczne
28 maj 2009
Lecz naprawde, nie dzieje sie. :-)
Czasem sa takie dni w zyciu zolwia, ze nie ma szans, trzeba by komus przyp... Pech, ze nie mam wrogow, #nowychszefow, czy innych person, na ktorych bez cienia skrupulow wyladowalabym zlosc. |
by
Meg
at
00:36
0
comments
Labels: hermetyczne, women's world
22 maj 2009
#DKJP
Rys sytuacyjny: dosc duzy kraj w Europie srodkowo-wschodniej. |
by
Meg
at
00:27
1 comments
Labels: hermetyczne, Kraków, women's world
22 kwi 2009
Krakow. Po prostu.
Ubiegla mnie Lunia. Sama siebie tez ubieglam i to dwa razy piszac o Krakowie tu. Sprawdzilam daty, najstarsza notka jest rowno sprzed roku. |
by
Meg
at
00:17
2
comments
Labels: hermetyczne, Kraków
